Die Welt: Polski antysemityzm, „skuteczny rozpuszczalnik niemieckiego poczucia wstydu” | Echa polskie | DW | 02.10.2012
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages
Reklama

Echa polskie

Die Welt: Polski antysemityzm, „skuteczny rozpuszczalnik niemieckiego poczucia wstydu”

Dziennik Die Welt pisze o polskim antysemityźmie w kontekście niemieckiej premiery książki J. T. Grossa „Strach”.

ARCHIV - Das Bild vom Juni 2001 zeigt den Ortseingang der polnischen Kleinstadt Jedwabne. Der aus Polen stammende US-Soziologe Jan Tomasz Gross hat in der Vergangenheit immer wieder die polnisch-jüdischen Narben aufgerissen und heftige Debatten über den polnischen Antisemitismus ausgelöst. Nach seinem Buch «Nachbarn» (2000) über die Ermordung jüdischer Bewohner durch polnische Mitbürger in der Kleinstadt Jedwabne in Ostpolen kommt jetzt «Goldene Ernte» in den Buchhandel. Das neue Buch sorgt seit Wochen für Empörung, denn die Kernthese, wonach viele Polen Juden aus Habgier ausraubten und damit vom Holocaust materiell profitierten, kratzt schmerzlich am Selbstbild einer Nation, in der es nur Helden und Opfer gegeben haben soll. Foto: Eva Krafczyk dpa (zu dpa 1153 vom 09.03.2011) +++(c) dpa - Bildfunk+++

„Jeszcze Niemcy nie skapitulowały, a już Polacy szukali złotych zębów u Żydów. Jan Tomasz Gross ujawnia ten proceder. Chce doprowadzić swoich rodaków do konfrontacji z przeszłością”, pisze Adam Krzemiński w artykule opublikowanym na łamach wydania online niemieckiego dziennika Die Welt w związku z ukazaniem się na niemieckim rynku wydawniczym książki Grossa pt. „Strach”. „Polak, który pisze dla niemieckiej gazety o < > ryzykuje wystawieniem się na ostracyzm: z jednej strony polscy narodowi katolicy, którzy w 2008 roku wyklęli Grossa za książkę „Upiorna dekada" i chcieli wytoczyć mu proces za zranienie honoru narodowego. Z drugiej strony niemieccy wnukowie nazistów, którzy w polskim antysemityzmie widzą skuteczny rozpuszczalnik dla własnego poczucia wstydu, pisze Die Welt. „J.T. Gross jest nieustająco porównywany do Daniela J. Goldhagena. Książka Grossa „Sąsiedzi” (…) wywołała w Polsce skutek podobny do sytuacji po opublikowaniu w 1997 roku książki Goldhagena o gorliwych katach Hitlera („Gorliwi kaci Hitlera. Zwyczajni Niemcy i Holocaust” – w tej wydanej w 1996 r. w USA książce Daniel Goldhagen wystąpił z tezą, że odpowiedzialność za eksterminację Żydów ponoszą – na równi z ideologiami koszmarnej doktryny – jej wykonawcy, tzw. zwyczajni Niemcy. Książka wzbudziła bardzo żywy oddźwięk, przyp. red.). „Gross ze swoimi książkami co jakiś czas jest brany na języki: w 2006 roku za sprawą opublikowanej właśnie po niemiecku książki „Strach”, która opowiada o nocnym pogromie w Krakowie, Kielcach i Tarnowie. W 2011 roku przez „Złote żniwa” (…) Tymczasem Gross w Polsce stał się instytucją; pokazuje swój bezkompromisowy obrachunek z "upiorną dekadą" 1939-1949 (to tytuł jednej z jego wcześniejszych książek, przyp. red), nie z pozycji amerykańskiego cudzoziemca, ale –co sam przyznaje – jako Polak, syn polskiej ziemianki i polskiego socjalisty żydowskiego pochodzenia; człowieka, który angażuje się w wewnętrzny spór w obrębie polskiego antysemityzmu. „Impulsem dla Grossa do napisania < > było wstrząsające odkrycie podczas kwerendy w archiwach, że wielu Polaków, którzy ukrywali Żydów w czasie Holokaustu, bało się do tego przyznać. Jak w ogóle mogło dojść do antysemityzmu po doświadczeniu Auschwitz? Dlaczego Żydzi, którzy wyszli z ukrycia, wrócili z obozu pracy lub z ZSRR, stawali w obliczu otwartej wrogości? Dlaczego w 1946 roku doszłodo pogromu w Kielcach, a winnych miejscach do gwałtownych ataków, w których to całkowita liczba żydowskich ofiar wyniosła między 500 do 1500? Odpowiedzi na te pytania formułuje Grass w książce < > w ostrych jak brzytwa tezach”, pisze Adam Krzemiński w Die Welt.

Wyznanie grzechów

„Interesuje mnie antysemityzm wPolsce po II wojnie, a jest to zjawisko największej skali –w porównaniu do innych krajów – z do bardzo prostego powodu, przytacza Die Welt uzasadnienie Grossa:„W Polsce było znacznie więcej Żydów niż gdziekolwiek indziej, ale mnie zajmuje ten problem, ponieważ jestem Polakiem. To moje społeczeństwo, tutaj dorastałem. W każdym mieście, z którego eliminowano Żydów, był konkretny dzień, w którym takie działanie miało swój początek. Powinno się tam postawić macewę, tak z potrzeby serca, aby można było opłakiwać ofiary(..). Nie chodzi o nic innego, jak nazwanie po imieniu popełnionego grzechu. Wtedy wreszcie my, Polacy, pozbędziemy się manii prześladowczej (…)“, cytuje dziennik J.T. Grossa. „Ta mania dotyczy każdej rodziny: jak zachowywali się wtedy moi rodzice, dziadkowie? Co o tym myśleli? Jednak tylko w Polsce za ukrywanie Żydów groził wyrok śmierci nie tylko dla ukrywającego, ale także jego rodzinie, i z tego względu w Instytucie Yad Vashem, największą liczbę "Sprawiedliwi wśród Narodów Świata" stanowią Polacy”, konstatuje autor artykułu Adam Krzemiński.

ZOBACZ: Pełna wersja artykułu po niemiecku >>

Agnieszka Rycicka

Red. odp.: Bartosz Dudek

Reklama