„Die Welt” o wizycie Kaczyńskiego u Kohla: „Zachowywał się jak trzmiel wybudzony ze snu zimowego” | Echa polskie | DW | 11.02.2016
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages

Echa polskie

„Die Welt” o wizycie Kaczyńskiego u Kohla: „Zachowywał się jak trzmiel wybudzony ze snu zimowego”

Dziennik „Die Welt” na dzień przed piątkową (12.012.16) wizytą premier Beaty Szydło w Berlinie przypomina trudne odwiedziny Jarosława Kaczyńskiego u kanclerza Helmuta Kohla w 1991 roku.

„Jak gdyby Europa nie miała dość problemów, także dla relacji Berlina z Warszawą nastały trudne czasy” – pisze warszawski korespondent „Die Welt” Gerhard Gnauck na wstępie artykułu zatytułowanego: „Jak trzmiel wybudzony przedwcześnie z zimowego snu”. W opinii korespondenta na pierwszej wizycie (12.02.16) premier Beaty Szydło u kanclerz Angeli Merkel w Berlinie „długim cieniem kładzie się postać szefa jej partii” Jarosława Kaczyńskiego. Już od 1990 r. miał on „duży wkład w pogorszenie się relacji polsko-niemieckich oraz z partiami chadeckimi w Europie”.

Roszczeniowo i nieufnie

Korespondent powołuje się na obszerne notatki Andrzeja Kostarczyka. Były doradca Jarosława Kaczyńskiego opisuje jedyną wizytę obecnego prezesa PiS u kanclerza Helmuta Kohla w Bonn we wrześniu 1991 roku. Kaczyński, wówczas szef Kancelarii Prezydenta Lecha Wałęsy, domagał się od kanclerza Niemiec ustosunkowania się dwóch kwestii.

Chodziło mu o oświadczenie dotyczące uznania zachodnich granic Polski oraz o „zdecydowaną reakcję” na potencjalne roszczenia majątkowe Niemców w zachodnich regionach Polski, które wzbudzają troskę w Polsce. Jarosław Kaczyński powoływał się przy tym na liczne wizyty Niemców w kraju, którzy obfotografowywali swoje dawne domostwa. W opinii Andrzeja Kostarczyka taki styl prowadzenia rozmowy „zdyskredytował Jarosława Kaczyńskiego jako liczącego się polityka”.

Jak zauważył ironicznie, Kaczyński zachowywał się w gabinecie kanclerza Niemiec tak, jakby zapomniał o tym, że tymczasem doszło już do zawarcia traktatu granicznego i polsko-niemieckiego traktatu o dobrym sąsiedztwie (17.06.1991). Przyrównał on zachowanie Jarosława Kaczyńskiego do „zdezorientowanego trzmiela wybudzonego przedwcześnie ze snu zimowego, który myśli, że fruwa nad łąką z poprzedniego sezonu”. Kaczyński "nie rozpoznając ducha czasów” nie poruszył na spotkaniu z szefem niemieckiego rządu „ważnych tematów dotyczących przyszłości - kwestii możliwego przystąpienia Polski do UE i kwestii przystąpienia partii Porozumienie Centrum do Europejskiej Partii Ludowej (EPL). "Zachowywał się jak katolik, który ignoruje II Sobór Watykański”. W swoich notatkach Kostarczyk przyrównał nieufność Jarosława Kaczyńskiego wobec Niemiec w tym dniu do nieufności I sekretarza KC Władysława Gomułki.

Trudny partner

Jak wynika z dalszych zapisków, w których posiadaniu jest "Die Welt", kanclerz Kohl nigdy potem nie chciał wypowiedzieć się na temat wizyty Kaczyńskiego, którą z przewidzianej godziny skrócono o połowę – pisze dziennik. Sam Kaczyński uznał to spotkanie za nieudane i w rozmowie z „Die Welt”stwierdził potem, że „wyobrażenie Niemców o Polsce jest bardzo anachroniczne”. Nie krył też swego rozbawienia i oburzenia z powodu, że Helmut Kohl w rozmowie określił marszałka Józefa Piłsudskiego przyjacielem Hermanna Goeringa. Kaczyński podkreślił, że Piłsudski zetknął się z Goeringiem tylko raz, potępiając przy tym nazistowskie przywództwo oraz, że wykręcił się od proponowanego mu spotkania z Hitlerem.

Jak pisze berliński dziennik, notatki Andrzeja Kostarczyka zawierają również informacje na temat spotkania byłego premiera Belgii Wilfrieda Martensa z Jarosławem Kaczyńskim w marcu 2004 roku w Warszawie. Wówczas szef Europejskiej Partii Ludowej (EPL) chciał się upewnić czy partia Prawo i Sprawiedliwość przystąpi do EPL. Według Kostarczyka atmosfera spotkania „była łudząco podobna do tej z Helmutem Kohlem”. Jarosław Kaczyński mimo pojednawczego i przyjaznego tonu belgijskiego polityka odmówił przystąpienia do partii europejskich chadeków w „sposób suchy i bez krzty uprzejmości”. Swą decyzję tłumaczył obecnością w szeregach EPL przewodniczącej Związku Wypędzonych Eriki Steinbach. Jednocześnie, podobnie, jak czynił to już wielokrotnie od lat 90-tych, wyraził on „głęboki sceptycyzm” wobec integracji europejskiej. Jak wynika dalej z notatek Andrzeja Kostarczyka, Wilfried Martens miał po rozmowie ciężko westchnąć i powiedzieć: „Mój Boże, mam nadzieję, że nigdy nie będziemy mieli z nim do czynienia jako premierem” – cytuje na zakończenie „Die Welt” z notatek byłego doradcy Jarosława Kaczyńskiego.

Opr. Alexandra Jarecka

Reklama