Die Welt: mord nie jest „tchórzliwy”, lecz po prostu „zły” | Echa polskie | DW | 20.01.2019
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages
Reklama

Echa polskie

Die Welt: mord nie jest „tchórzliwy”, lecz po prostu „zły”

Nawiązując do śmierci Pawła Adamowicza, komentatorka „Die Welt” Susanne Gaschke krytykuje powszechną jej zdaniem skłonność do relatywizowania krwawych zamachów za pomocą określeń „bezsensowne” czy „tchórzliwe”.

Mieszkańcy Gdańska pożegnali swojego prezydenta Pawła Adamowicza

Mieszkańcy Gdańska pożegnali swojego prezydenta Pawła Adamowicza

„Zamordowanie prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza jest strasznym czynem i każdy porządny człowiek odczuwa przede wszystkim potrzebę wyrażenia swojego oburzenia z tego powodu. Tak postąpił prezydent Niemiec Frank-Walter Steinmeier, który mówił między innymi o «bezsensownym akcie przemocy». Tak, jak często po zamachach terrorystycznych, mówiono o «tchórzliwym» czynie” – pisze komentatorka niemieckiego dziennika „Die Welt”, Susanne Gaschke. „Bezsensowny” i „tchórzliwy” są słowami, które są unikiem. Oba nie są słuszne – uważa.

„Dla zamachowca z Gdańska, niezależnie od tego, czy działał pod wpływem „będącego skutkiem podburzenia szaleństwa”, czy z politycznego przekonania, jego czyn miał jak najbardziej sens – miał uderzyć w znienawidzonego przedstawiciela liberalnej Polski” – czytamy w „Die Welt”.

Nazwać rzeczy po imieniu

Czy można mówić o zamachowcach-samobójcach, że są tchórzliwi? – pyta Gaschke.  Czyż odrzucenie własnego życia i pociągnięcie w śmierć innych ludzi nie wymaga „odwagi obłędu lub zaślepienia”?

Mówiąc o czynach „bezsensownych” czy „tchórzliwych” chcemy obejść słowo „złe”. Ale przecież ugodzenie nożem kogoś, kto myśli inaczej, jest „złe”. „Złe jest także zabijanie dzieci, kobiet i mężczyzn w imię jakoby świętej wojny – zaznacza niemiecka dziennikarka.

Uroczystości pogrzebowe zamordowanego prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza

Uroczystości pogrzebowe zamordowanego prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza

Dlaczego boimy się nazwania rzeczy po imieniu – jako złe? – zastanawia się komentatorka. Jej zdaniem „zło” jest pojęciem „archaicznym” i „bezkompromisowym”. My żyjemy natomiast w społecznym klimacie relatywności – istnieje tak wiele opinii, prawd i poglądów na świat.

Optymiści i pesymiści

Na co dzień prościej jest nie zajmować stanowiska absolutnego, tym bardziej, że większość spraw posiada rzeczywiście strefy przejściowe i nieostre brzegi.

Mówi się, że konserwatyści są raczej pesymistami, natomiast lewica ma optymistyczny stosunek do świata. Ale czy rzeczywiście  uznanie zła za fakt, który może pojawiać się w różnych postaciach, jest „bezsensownie pesymistyczne”? Czy nie świadczy to po prostu o ostrożności?

Gaschke przypomina list napisany na łożu śmierci przez Willy'ego Brandta, w którym niemiecki socjaldemokrata wzywał Międzynarodówkę Socjalistyczną do „bycia otwartą na dobro i zło”. Brandt sam przeżył panowanie zła (III Rzeszę – red.). Kto może lepiej odgadnąć polityczne błędy: optymista czy pesymista? „Nie wiem, jestem przedstawicielką konserwatywnej lewicy” – kończy komentarz Gaschke.

    

 

Redakcja poleca

Reklama