Der Spiegel: „Pamięć wykuta w granicie” | Echa polskie | DW | 15.04.2013
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages
Reklama

Echa polskie

Der Spiegel: „Pamięć wykuta w granicie”

Tygodnik ”Der Spiegel” pisze dziś o rocznicy katastrofy smoleńskiej i stosunkach Warszawa-Moskwa, FAZ o Akademi Europejskiej w Kulicach.

Katastrofa pod Smoleńskiem, w której trzy lata temu zginął prezydent Lech Kaczyński i jego otoczenie, znowu jest powodem rozdźwięku między Warszawą i Moskwą, pisze hamburski tygodnik w notatce „Pamięć wykuta w granicie”. Powodem tej dysharmonii jest planowany pomnik upamiętniający ofiary katastrofy. „Strona rosyjska ciągle jeszcze nie postawiła do dyspozycji terenu pod budowę pomnika – chociaż prezydent Bronisław Komorowski i jego ówczesny rosyjski kolega Dmitrij Miedwiediew, uzgodnili to już dwa lata temu”, przypomina tygodnik. „Zbliżona do kręgów rządowych gazeta ‘Izwiestia’ zarzuca teraz Polsce, że stawia zbyt wygórowane żądania: Warszawa domaga się na pomnik dziesięciohektarowego terenu – areału ‘większego, niż Plac Czerwony’. Polski projekt przewiduje jednak tylko długi na 115 metrów mur pamiątkowy z granitu, na którym mają być wygrawerowane nazwiska wszystkich 96 ofiar – polityków, duchownych i wojskowych”, tłumaczy „Der Spiegel” i wyjaśnia, że Polacy tymczasem skarżą się, że Rosja ciągle jeszcze nie wydała wraku samolotu. „W tym klimacie nieufności nie milkną spiskowe teorie. Opozycja, prowadzona przez Jarosława Kaczyńskiego, brata zmarłego prezydenta, rozpowszechnia teorię, że tragedia była zamachem. Samolotem miały wstrząsnąć liczne eksplozje. Istnieją nawet ponoć świadkowie, którzy mieli obserwować, jak rosyjskie karetki pogotowia wywoziły z miejsca katastrofy trzy ocalałe z katastrofy osoby”. Hamburski tygodnik zaznacza, że według sondaży 33 procent Polaków wierzy, że ich prezydent stał suię ofiarą zamachu.

Przypadek Kulice

„Frankfurter Allgemeine Zeitung” (FAZ) pisze o sprzedaży dawnej posiadłości Bismarcków w Kulicach i nieporozumieniach między Uniwersytetem Szczecińskim a Akademią Europejską Kulice-Kuelz.

Dziennik przypomina historię pałacu i Akademii. Powstała w roku 1993 „Fundatia Europea Pomerania”, w 2002 roku przemianowana na Akademię Europejską, mieściła się do końca zeszłego roku w dawnym pałacu rodziny Bismarcków w Kulicach. Pałac ten został odrestaurowany w latach 90. za pieniądze Fundacji, której założycielem był jeden z potomków dawnych właścicieli, Philipp von Bismarck. W roku 2002 za symboliczną złotówkę pałac przejął Uniwersytet Szczeciński; miał się nim dzielić z Akademią i gwarantować jej prowadzenie działalności edukacyjnej i naukowej według statutów Akademii przez najbliższe dziesięć lat. Pod koniec marca br. Senat Uniwersytetu Szczecińskiego podjął decyzję o sprzedaży kompleksu dworsko-parkowego, co spotkało się ze sprzeciwem części polityków PO oraz zostało negatywnie odnotowane w polskiej prasie.

FAZ odnotowuje ten fakt pisząc: „Współpraca między Uniwersytetem a Akademią od początku układala się źle. Podczas gdy Akademia kładła nacisk na sympozja, wykłady, seminaria oraz na wydawanie pism naukowych, Uniwersytet Szczeciński wykorzystywał kompleks do łatania własnego bodżetu. Wesela w Kulicach były w okolicy szczególnie lubiane. Natomiast użytkowanie dworku do celów naukowych od początku nie było brane poważnie pod uwagę”. (...) „Uniwersytet zawsze kwestionował sens istnienia Akademii a w polskich mediach dyskutowano, czy Akademia naprawdę służy polsko-niemieckiemu porozumieniu. Natomiast sama Fundacja zawsze podkreślała, że organizowane przez nią seminaria z historii pomorskich siedzib szlacheckich zawsze są dwujęzyczne”. Autor artykułu dodaje, że „Uniwersytet przejął kompleks za symboliczną złotówkę, ale musiał dokładać na jego utrzymanie. Dlatego chce go jak najszybciej sprzedać”.

Akademia została zmuszona do opuszczenia dworku do końca ubiegłego roku, informuje FAZ dodając, że "Nie obeszło się bez nieprzyjemnych incydentów. Rektor Uniwersytetu nakazał zamknięcie obiektu, podczas gdy Lisaweta von Zitzewitz (członkini zarządu fundacji) musiała czekać na zewnątrz na transport do Hamburga. Ponadto kilka rzeczy, będących własnością Akademii, zdeponowano na pobliskiej plebanii”.

Autor artykułu odnotowuje również burzliwe reakcje na sprzedaż kompleksu i koniec Akademii w polskich mediach, cytując niektóre z nich. Jedna z polskich gazet regionalnych miała określić styl, w jakim doszło do zakończenia pracy Fundacji w Kulicach „wypędzeniem”.

Tomasz Kujawiński

red. odp.: Elżbieta Stasik

Reklama