„Der Spiegel“ o UE: Są równi i równiejsi | Echa polskie | DW | 14.10.2017
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages
Reklama

Echa polskie

„Der Spiegel“ o UE: Są równi i równiejsi

„W UE łamanie prawa stało się regułą. Kanclerz Niemiec chce to zmienić i ryzykuje sporem z Węgrami i Polską. Podział kontynentu pogłębia się“ – pisze w najnowszysm wydaniu „Der Spiegel“.

Jednym ze sporów w UE jest wycinka drzew w Puszczy Białowieskiej – pisze „Der Spiegel”. „Ostatnia puszcza Europy zmniejsza się z dnia na dzień”, a wycinka „szkodzi nie tylko naturze, ale i europejskiemu państwu prawa”. Dotychczasowe zarządzenia Trybunału Sprawiedliwości UE „nie zrobiły na polskim rządzie wrażenia”. W nadchodzącym tygodniu sprawa Puszczy Białowieskiej będzie tematem rozmów na szczycie UE – informuje hamburski magazyn. Niemcy zgłosiły kwestią praworządności jako punkt obrad, „nie tylko z powodu nielegalnej wycinki drzew na wschodniej granicy Europy, ale także dlatego, że chodzi generalnie o przestrzeganie zasad obowiązujących UE”.

Berlin zmienia kurs

„Szczególnie w przypadku Polski można mówić o zmianie kursu” – stwierdza „Der Spiegel”, zaznaczając, że do tej pory Merkel i jej gabinet „w miarę możliwości” bezpośrednio nie atakowali polskiego rządu. „Ostrej krytyki nie było nawet w przypadku planowanej ingerencji w niezawisłość wymiaru sprawiedliwości” – zauważa tygodnik. Niemiecki rząd chował się chętniej za Komisją Europejską i wszczętym przez nią postępowaniem ws. naruszenia praworządności.

Belgien EU Angela Merkel und Jean-Claude Juncke (Getty Images/AFP/E. Dunand)

Berlin wcześniej chował się za Komisją Europejską, teraz zmienia kurs

Teraz Berlin chce pokazać Polsce i Węgrom, że naruszając zasady praworządności, potrząsają filarami UE, a „temat ten ma potencjał sporu o zasady”. „W końcu UE jest skonstruowana jako wspólnota prawna: a to, do czego porozumieją się państwa członkowskie, ma charakter wiążących umów państwowych. Komisja Europejska ma za zadanie kontrolowanie ich przestrzegania, a spory rozstrzyga Trybunał Spawiedliwości UE” – wyjaśnia „Der Spiegel”. Ale to tylko teoria. W praktyce wiele krajów członkowskich wyznaje zasadę: „legalne, nielegalne, mam to gdzieś!”.

Dwie klasy państw

Nawet KE pod przewodnictwem Junckera tylko kiedy istnieje taka potrzeba trzyma się tych zasad, bo uważa sią za „komisję polityczną”. „Wszyscy są równi, ale niektórzy są równiejsi – brzmi motto Junckera”, które – jak zauważa hamburski magazyn – irytuje przede wszystkim mniejsze państwa członkowskie Europy Wschodniej. Dla nich jest to równoznaczne z istnieniem dwóch klas wśród państw członkowskich.

Luxemburg Der eurpäische Gerichtshof (picture alliance/dpa/N. Bouvy)

„Szorstki ton” dotarł już do Trybunału Sprawiedliwości UE, którego orzeczenia nie tylko są krytykowane, ale i nie są przestrzegane

Szef dyplomacji Węgier porównał ostatnio UE do „kaftana bezpieczeństwa”, kiedy Trybunał Sprawiedliwości UE orzekł ws. relokacji uchodźców. „Szorstki ton” dotarł już do Trybunału, którego orzeczenia nie tylko są krytykowane, ale i nie są przestrzegane. I jak zauważa „Der Spiegel”, chodzi nie tylko o orzeczenie, które nie pasuje Węgrom, czy zarządzenie ignorowane przez Polskę, ale o „osłabianie państwa prawa od podstaw”, do czego przymierza się reformą sądownictwa rząd w Warszawie. KE wszczęła wobec Polski postępowanie o naruszenie unijnych przepisów, ale Polska odmawia KE prawa ingerencji w toczący się proces ustawodawczy – opisuje „Der Spiegel”.

Utracony autorytet

„Już sam ton pokazuje, że Komisja Europejska – przynajmniej w części Europy Wschodniej – utraciła swój autorytet orędownika ustaw i porządku prawnego. Nawet mniej konfrontacyjnie nastawionych wschodnich Europejczyków irytuje, że Komisja i kraje, takie jak Niemcy, zachowują się jak strażnicy europejskich wartości, a jednocześnie sami naruszają zasady” – pisze „Der Spiegel”. Zaraz potem cytuje ambasadora Węgier w Berlinie Petera Györkösa, który uważa, że dwie największe zasady – wspólnej waluty i chronionego przez Schengen wspólnego rynku wewnętrznego – zostały naruszone „przez wyjątki i lekceważenie”, a winę za to ponosi KE. Jak wyliczył Györkös, ponad 110 razy państwa członkowskie naruszyły zatwierdzony 20 lat temu pakt na rzecz stabilności i wzrostu, a sankcji za to (poza jednym wyjątkiem) nie było. Również dla Niemiec.

Zasady zasadom nierówne

„Czołowi europejscy politycy obawiają się, że niedbałe obchodzenie się z prawem może podkopać fundament UE” – pisze „Der Spiegel”, cytując rumuńskiego europosła Siegfrieda Muresana, który jest przekonany, że „zagrożenie praworządności w niektórych krajach Europy Wschodniej może prowadzić do takiego samego kryzysu egzystencjalnego jak zadłużanie innych krajów w strefie euro”.

Innego zdania jest minister spraw zagranicznych Luksemburga Asselborn, który podkreśla, że stanowiska odnośnie relokacji nie można porównać do naruszenia paktu o stabilności. „Zasady zasadom nierówne”. Według niego naruszenie praworządności powinno być karane obcięciem środków z funduszy strukturalnych. Ambasador Györkös zauważył, że Węgry były do tej pory jedynym krajem, który został ukarany za naruszenie unijnych zasad budżetowych. W 2012 roku UE zablokowała prawie 500 mln euro, które Węgry miały dostać na słabo rozwinięte regiony. Wniosek Györkösa: „To dowód, że nie wszystkie państwa są równe” – kończy niemiecki magazyn.

Opr. Katarzyna Domagała

 

Reklama