Dekoder.org - by zrozumieć Rosję | Życie w Niemczech. Społeczeństwo, lifestyle, ciekawostki | DW | 16.09.2015
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages

Społeczeństwo

Dekoder.org - by zrozumieć Rosję

Kto chce wiedzieć więcej o Rosji, ma nowe możliwości. Na stronie Dekoder.org publikowane są tłumaczenia materiałów z rosyjskich mediów. Perłą w koronie są teksty własne.

Wyobraźcie sobie stronę internetową bez obrazków. Tylko dwa bloki tekstu nad którymi i między którymi widać niebo i zaśnieżone miasto. Po ciężarówce można poznać, że chodzi o Rosję. Na początku września w sieci wystartował projekt dekoder.org skierowany do ludzi, którzy trafili tu nieprzypadkowo i chcą przeczytać określone informacje. I to takie, których nigdzie indziej nie znajdą.

To nie jest walka propagandowa

Portal publikuje własne tłumaczenia na niemiecki wybranych tekstów pochodzących z rosyjskich mediów. Są to artykuły mediów internetowych jak Colta.ru lub Slon.ru, a także renomowane nazwiska z prasy drukowanej jak: „The New Times”, „Nowaja Gazieta” i „Kommiersant”. Przy wyborze brane pod uwagę są te rosyjskie media, które „nie są finansowane ani przez władze, ani przez bliskich rządowi oligarchów” – tłumaczy berliński publicysta i założyciel projektu Martin Krohs w rozmowie z Deutsche Welle. Główną zasadą jest: „nie państwowo, a liberalnie i demokratycznie”.

Powodem uruchomienia Dekoder.org była „mocna polaryzacja i silne emocje w debacie”. – Najbardziej szkodliwe jest to, że media państwowe w Rosji są pod tak silnym wpływem władz – mówi Martin Krohs. Jako przykłady podaje RT (Russia Today) i niektóre media drukowane: „Ich przekaz jest polityczny. Także na Zachodzie jednak zdarza się, że informacje o Rosji są jednostronne”.

Startseite des Internetportals Dekoder Russische Medien Übersetzung Screenshot Webseite

strona portalu dekoder.org

- Dekoder dlatego „jest rodzajem maszyny, która sprawia, że ludzie zaczynają słyszeć to, czego dotychczas usłyszeć nie mogli – wyjaśnia dziennikarz i podkreśla, że nie chodzi mu o konfrontację z rosyjskimi mediami państwowymi. – Nie widzimy tego jako walki propagandowej.

Hybrydowa forma publicystyki

Projekt, finansowany z datków, prowadzony jest przez pięciu pracowników i kilku współpracowników. Tłumaczenia są publikowane za zgodą autorów i mediów, gdzie się pierwotnie ukazały. Dominują tematy polityczne. - Na przykład chodzi o pokazanie propagandy w rosyjskiej telewizji, o prognozy dotyczące kondycji Rosji lub o reportaże między innymi o obozach pracy. Mniej jest artykułów o kulturze – opowiada z żalem jeden z pracowników projektu, Leonid Klimow, kulturoznawca z Rosji. Znalezienie w rosyjskich mediach dobrego artykułu kulturalnego, jednocześnie zrozumiałego także w Niemczech, jest trudne.

Szczególność tego projektu to teksty własne, które objaśniają niemieckiemu czytelnikowi rosyjską rzeczywistość. W artykułach umieszczane są linki. Można się na przykład dowiedzieć, że produkowana w domu wódka to po rosyjsku „samogon”, a pogardliwe określenie milicji to „menty”. W krótkich, prawie encyklopedycznych tekstach mowa jest na przykład o wpływowych dziennikarzach jak Dimitrij Kissielow z państwowej agencji informacyjnej „Rossija Siewodnia” lub o „białej wstążce” jako symbolu opozycyjnych protestów na przełomie lat 2011/2012.

Takie dogłębne artykuły pisane przez ekspertów, są w Dekoderze nazywane „gnoza”. Nie „prognoza”, nie „diagnoza”, a po prostu „gnoza”. To od greckiego słowa „gnosis” (wiedza, poznanie), jak można przeczytać na stronie. Martin Krohs dlatego określa swój projekt jako „coś hybrydowego”, jako mieszankę dziennikarstwa i portalu fachowego.

Czytanie między wierszami

- Mniej więcej tydzień po uruchomieniu projekt można określić jako sukces, co przerosło wszelkie oczekiwania – cieszy się założyciel i dodaje: „Na początku w ciągu doby dostaliśmy 500 lajków na Facebooku”. Na razie są to głównie dziennikarze interesujący się Rosją i Europą Wschodnią. Celem jednak jest trafienie do szerokiej publiczności. - Naszą grupą docelową są ludzie, których między sobą nazywamy czytelnikami „Spiegla” oraz ludzie, którzy chcą dokładnie poznać problem i nie traktować go powierzchownie – zaznacza Leonid Klimow.

Roman Goncharenko / Dagmara Jakubczak

Reklama