Czy Unia zachowa jedność w rokowaniach z Londynem? | UE-Polska-Niemcy – Wiadomości po polsku | DW | 03.02.2020
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages
Reklama

Europa

Czy Unia zachowa jedność w rokowaniach z Londynem?

Michel Barnier przedstawił projekt wytycznych, jak negocjować pobrexitową umowę z Brytyjczykami. Chce „równych zasad gry”, czyli podobnych standardów w produkcji przemysłowej, oraz szybkiej ugody co do łowisk.

Michel Barnier, główny unijny negocjator z Wlk. Brytanią (DW/B. Riegert)

Michel Barnier, główny unijny negocjator z Wlk. Brytanią

Komisja Europejska wstępnie zaproponowała wynegocjowanie z Londynem jednej umowy, która obejmowałaby kwestie handlowe, bezpieczeństwa, a także m.in. współpracy naukowej. Teoretycznie można ją wypracować tak, by podlegała tylko jednomyślnemu zatwierdzeniu przez rządy krajów Unii bez pełnej, a zatem bez czasochłonnej ratyfikacji w parlamentach 27 krajów Unii. Jeśli taki kształt umowy okazałby się niemożliwy, niewykluczone, że części najważniejsze gospodarczo można by – za zgodą Parlamentu Europejskiego – wprowadzić w życie tymczasowo (to częsta praktyka w Unii) aż do pełnej ratyfikacji w krajach UE. To daje szanse, że Bruksela i Londyn zdążą tę umowę wprowadzić w życie przed zakończeniem okresu przejściowego (z końcem grudnia).

Brexit Boris Johnson (picture-alliance/AP Photo/F. Augstein)

Boris Johnson nie chce prawnych zobowiązań wobec standardów UE

„Zero ceł”, ale pod twardymi warunkami

Przedstawiona dziś (03.02.2020) propozycja Komisji Europejskiej powinna być 25 lutego zatwierdzona przez kraje Unii, by rozmowy mogły wystartować od marca. – Jesteśmy gotowi zaoferować Wlk. Brytanii bardzo ambitne porozumienie handlowe z zerowymi cłami oraz bez kwot eksportowych. Ale ta wyjątkowa oferta jest związana z pewnymi warunkami wstępnymi – powiedział Michel Barnier, główny unijny negocjator z Wlk. Brytanią. Chodzi o „zapobieżenie nierzetelnej konkurencji” ze strony brytyjskich firm, czyli zobowiązanie się Londynu, że będzie przestrzegać podstawowych standardów UE w dziedzinie ochrony środowiska, klimatu, praw pracowników, konsumentów, a także ograniczeń co do pomocy publicznej (czyli m.in. subsydiów czy ulg podatkowych) dla poszczególnych firm. Bez tego warunku Brytyjczycy mogliby produkować taniej (np. standardy środowiskowe kosztują), co dawałoby im kosztową przewagę np. nad Francuzami związanymi normami UE.

Tuz po wystąpieniu Barniera brytyjski premier Boris Johnson odrzucił postulat prawnego zobowiązania się do przestrzegania unijnych standardów. A jeśli nie dojdzie do kompromisu, to po odejściu od „reguły zero ceł, zero kwot” porozumienie handlowe UE i Wlk. Brytanii może zamienić się w mozaikę opartą z drobniejszych targów – „zgoda na większe różnicowanie standardów brytyjskich i unijnych za zwiększenie barier eksportowych w jakiejś branży”. Szkopuł w tym, że różne kraje Unii mają różne powiązania z Wlk. Brytanią i stąd ryzyko, że – gryząc się między sobą – będą walczyły o jak najlepsze warunki dla najcenniejszych dla siebie sektorów. Już dziś Barnier uczynił zawarcie wstępnego porozumienia Londyn-Bruksela co do rybołówstwa do połowy tego roku (wzajemny dostęp do łowisk) warunkiem zawarcia porozumienia przed końcem okresu przejściowego. To pokazuje siłę polityczną krajów UE z rybakami przy wybrzeżach brytyjskich.

Obejrzyj wideo 01:31

Brexit szansą dla Niemiec. Fachowcy i miejsca pracy

Co z polskim eksportem i kierowcami?

Stopień narażenia krajów Unii na zakłócenia w handlu z Brytyjczykami można było poznać już po aktywności ich polityków w Brukseli w czasie rokowań rozwodowych. Polska była bardzo czynna w rozmowach o prawach obywateli UE mieszkających i pracujących na Wyspach, ale potem ucichła. Różnice widać też po „współczynniku integracji” z Wlk. Brytanią wyliczonym przez ekspertów MFW na podstawie obrotów handlowych (głównie poprzez stabilne łańcuchy dostaw), powiązań finansowych, ale też migracji. I choć w Wlk. Brytanii mieszka blisko milion Polaków, to „współczynnik integracji” (a zatem i ryzyka wynikłego z brexitu) dla Polski, Rumunii, Bułgarii, Grecji i Chorwacji jest o około dwa razy niższy od współczynnika niemieckiego. W tym zestawieniu najbardziej powiązane z Brytyjczykami są Belgia, Holandia, Luksemburg. A zupełnym rekordzistą jest Irlandia. Zakończenie okresu przejściowego bez nowej umowy UE-Londyn oznaczałoby handel na zasadach Światowej Organizacji Handlu (WTO). A to cła w wysokości nawet 10 proc. na samochody z Niemiec, a także na części dla samochodów przesyłane w obie strony przez kanał La Manche.

Polska może ucierpieć z powodu ewentualnych limitów w eksporcie spożywczym oraz w usługach transportowych. – Towary rolne często padają jedną z pierwszych „ofiar” w umowach handlowych. Zobaczymy, jak będzie bronić ich Polska – tłumaczy jeden z unijnych ekspertów. Jednak Warszawa – w przeciwieństwie do m.in. Francuzów – jest w Brukseli zaliczana do unijnych gołębi w sprawie „równych zasad gry” w handlu, bo skupia się na zachowaniu bliskiej współpracy z Londynem w polityce zagranicznej i bezpieczeństwa, a mniej przejmuje się przemysłem.

Nawet optymalna umowa z Wlk. Brytanią nie oznaczałaby braku – podnoszących koszty – formalności celnych na granicy z Wlk. Brytanią (wymaganych też przy zerowych stawkach ceł) oraz kontroli dotyczących ich pochodzenie i jakości po zakończeniu okresu przejściowego. – To automatyczna konsekwencja decyzji Wlk. Brytanii o wyjściu ze wspólnego rynku i unii celnej – powiedział Michel Barnier.

Chcesz skomentować nasze artykuły? Dołącz do nas na Facebooku! >>

Reklama