Czy imigrant może być dobrym działkowcem? | Życie w Niemczech. Społeczeństwo, lifestyle, ciekawostki | DW | 23.12.2011
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages
Reklama

Społeczeństwo

Czy imigrant może być dobrym działkowcem?

Działkowcy z miasteczka na północy Niemiec na krótko stali się sławni w Niemczech. A to dlatego, że wymyślili sobie procentowy udział migantów na swoich działkach. Po protestach z całego kraju wycofali się z pomysłu.

Ogródki zapadły w zimowy sen

Ogródki zapadły w zimowy sen

Ogródki działkowe Friedrichgabe w Norderstedt koło Hamburga

Ogródki działkowe Friedrichgabe w Norderstedt koło Hamburga

Ptaszki śpiewają, gdzieś pieje kogut, poza tym działki zapadły w zimowy sen. W ogródkach stowarzyszenia ogródków działkowych Harksheide w Norderstedt na północy Niemiec, nie ma żywego ducha. Podobnie jest w sąsiadujących ogródkach kolonii Friedrichsgabe. Tylko sporadycznie ktoś zagląda, czy wszystko w porządku.

Jeszcze kilka tygodni temu w porządku nie było nic. W działkowej świetlicy Harksheide wrzało. Po burzliwych dyskusjach zarząd tamtejszych ogródków postanowił, że tylko 12,6 procent ogródków może trafić w ręce imigrantów. W 87,4 procentach ogródków marchewkę mają siać tylko rodowici Niemcy.

Kiedy ta osobliwa decyzja rozniosła się po świecie, zawrzało w całych Niemczech. Pod presją opniii publicznej skruszeni działkowcy na początku grudnia cofnęli „kwotę”, przeprosili i przyznali, że popełnili błąd.

Namiastka ojczyzny

Pełnomocniczka ds. integracji w ogródkach Friedrichsgabe: Luzia Bart z Kirgistanu

Pełnomocniczka ds. integracji w ogródkach Friedrichsgabe: Luzia Bart z Kirgistanu

W ogródkach Friedrichsgabe działkowcy do dzisiaj nie mogą wyjść ze zdumienia. W ich ogródkach jedna trzecia działek jest w rękach „napływowych" Niemców, na przykład Luzii Bart. 44-letnia blondynka przyjechała do Niemiec 22 lata temu z Kirgistanu, gdzie zostawiła dom z ogródkiem: „Człowiek przyjechał tutaj, mieszka w bloku z małym balkonem i myśli, co dalej?”. 13 lat temu wydzierżawiła ogródek działkowy, w kolonii Friedrichsgabe była pierwszą migrantką. Po niej przyszli następni. W obcym kraju ogródek daje migrantom namiastkę domu, poczucie, że są u siebie.

Dla prezesa kolonii Friedrichsgabe, Maxa Stammerjohannsa wprowadzenie „kwoty“ jest niewyobrażalne: „Coś takiego byłoby u nas nie do pomyślenia”.

Naruszenie konstytucji

Tego samego zdania jest burmistrz Norderstedt. Kiedy dowiedział się, że działkowicze Harksheide zamierzają reglamentować ogródki cudzoziemcom, wystosował list do zarządu ogródków. Jak napisał, „kwota jest jaskrawym naruszeniem artykułu trzeciego niemieckiej konstytucji”. Zgodnie z nim: „Nikt nie może być dyskryminowany lub uprzywilejowany ze względu na płeć, urodzenie, rasę, język, miejsce urodzenia i pochodzenia, wiarę, przekonania religijne i polityczne.” Miasto zażądało od działkowiczów natychmiastowego wycofania się z podjętej decyzji. W przeciwnym wypadku, zagroził burmistrz, miasto zbada możliwość wypowiedzenia działkowcom dzierżawy zajmowanego przez nich gruntu.

Działkowicze skruszeni wycofali się ze swojej "kwoty", miasto mimo to nie zamierza odłożyć sprawy do akt. Wiosną, zaraz po rozpoczęciu sezonu, pełnomocnik Norderstedt ds. integracji spotka się z działkowiczami, zapowiedział rzecznik miasta Hauke Borchardt. Wspólnymi siłami, pełnomocnika i działkowiczów, ma zostać opracowany model lepszej integracji działkowiczów pochodzenia niemieckiego i nie niemieckiego. Najważniejsza jest przy tym komunikacja, uważa Hauke Borchardt. „Przypuszczalnie są problemy, które nigdy nie zostały głośno wypowiedziane. Uważam, że trzeba rozmawiać ze sobą otwarcie, żeby było wiadomo, czego poszczególne strony od siebie oczekują.”

Pełnomocnik ds. integracji między marchewkami

Świetlica w ogródkach Friedrichgabe

Świetlica w ogródkach Friedrichgabe

Ogródki działkowe Friedrichsgabe są już o krok dalej. Uwe Waschulewskiemu jakoś nie przeszkadza, że wolny czas spędza otoczony Polakami, Rosjanami i Turkami. „Pielęgnujemy sąsiedzkie stosunki, spotykamy, rozmawiamy, nie widzę najmniejszego problemu”. Ale jasne, że od czasu do czasu może wybuchnąć kłótnia. Zarząd ogródków poprosił więc Luzię Bart, swoją pierwszą działkowiczkę z cudziemskimi korzeniami, by jako „pełnomocniczka ds. integracji” usiadła z ludźmi i z nimi porozmawiała. Na co chętnie się zgodziła. Spory, różnice poglądów są na działkach czymś normalnym, niezależnym od paszportu czy pochodzenia. Ważne, by nie dopuścić, żeby małe, nierozwiązane problemiki urosły do rangi prawdziwego problemu.

W całych Niemczech istnieje około czterech milionów ogródków działkowych. 7,5 procent z nich, czyli około 300 tysięcy pielęgnują imigranci. „Nie znam żadnego przypadku podobnego temu, co zdarzyło się w Harksheide”, mówi prezes Federalnego Związku Ogródków Działkowych, Norbert Franke. Ogródki są dla niego odzwierciedleniem całego społeczeństwa. Tym bardziej, że ogródki, wyszydzane jeszcze nie tak dawno jako objaw drobnomieszczaństwa, znowu są w modzie. O własne kilka metrów kwadratowych zieleni stara się coraz więcej młodych rodzin, wśród nich oczywiście też rodziny migrantów. Zwłaszcza w dużych miastach, gdzie domy z ogrodem są dla młodych rodzin zbyt kosztowne, działka jest dla nich jedyną możliwością posiadania własnego kawałka zieleni.

Interkulturowe ogrody

„Kwota“ migrantów na działkach w Norderstedt była szokiem, mówi prezes Norbert Franke. Tym bardziej, że akurat w Szlezwiku-Holsztynie jest tak dużo znakomicie funkcjonujących projektów integracyjnych. Lubeka kończy właśnie przygotowania do zainicjowanego przez miasto projektu, mianowicie - więcej migrantów w niemieckich ogródkach działkowych. Dokładne przeciwieństwo tego, co stało się w Norderstedt. „W 2012 powstaną w Lubece cztery wielokulturowe ogródki”, mówi Hans-Dieter Schiller, prezes związku ogródków działkowych w Lubece. Ogródki powstaną w dzielnicach z dużą liczbą cudzoziemców. „Większość z nich mieszka w blokach. Ogródek działkowy jako oaza zieleni jest dla nich tym ważniejszy”, podkreśla Hans-Dieter Schiller. Jeżeli projekt się przyjmie, w przyszłości powstanie więcej takich ogródków.

Hans-Dieter Schiller, emerytowany policjant prowadzi też seminaria na temat integracji w ogródkach działkowych. Skierowane są one przede wszystkim do zarządów ogródków, by „uczulić je na ten wrażliwy temat”. Oddźwięk na seminaryjne ofery był jednak jak dotąd mizerny, co irytowało byłego policjanta. Mimo to, na prośbę federalnego związku ogródków działkowych przygotowuje kolejne seminarium. Ma nadzieję, że „po Norderstedt zainteresowanie powinno być większe“.

Janine Albrecht / Elżbieta Stasik

red. odp.: Małgorzata Matzke

Reklama