Czy Angela Merkel nie boi się, że w końcu zostanie sama? | Niemiecka prasa o Polsce i po polsku – komentarze i omówienia | DW | 19.05.2012
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages
Reklama

Prasa

Czy Angela Merkel nie boi się, że w końcu zostanie sama?

W sobotnim wydaniu komentatorzy spekulują na temat przyszłości koalicji CDU/CSU i FDP, i przełomu w energetyce oraz uwypuklają apodyktyczny charakter kanclerz Angeli Merkel.

Wetzlarer Neue Zeitung decyzję odwołania przez Merkel ministra środowiska Norberta Röttgena uważa za słuszną:

"Czyżby ten czołowy polityk CDU był faktycznie przekonany, że może bez żenady stawiać karierę osobistą ponad interesem swej partii i kraju? Wyborcy nie mogli go za to dotkliwiej ukarać. Podczas, gdy w Kraju Saary chadecja znów wystawiła po przedterminowych wyborach premiera kraju związkowego, nad Renem została wręcz zmieciona z powierzchni ziemi. Merkal sama znalazłaby się w niebezpieczeństwie, gdyby nie potraktowała poważnie decyzji wyborców i pozwoliła Röttgenowi po prostu dalej działać u swego boku".

Wychodzący w Monachium Münchner Merkur spekuluje nad tym, co będzie, gdy...:

"Norbert Röttgen przekonał się jak sprawy wyglądają u Angeli Merkel. Jeśli gra idzie o jej wpływy polityczne, potrafi być bezwzględna. (...) Teraz następca Röttgena, Altmaier, znalazł się pod presją. Polityk ten nie zajmował się dotąd problematyką ochrony środowiska, lecz był w parlamencie podsekretarzem frakcji CDU/CSU.

To, że Merkel akurat jemu powierza realizację przełomu energetycznego, wiele mówi o wąskiej rezerwie personalnej jaką dysponuje chadecja oraz o znaczeniu jakie przypisuje się temu tematowi. Jeśli Altmaierowi to się nie powiedzie, Merkel pozostanie po czterech latach koalicji z CDU/CSU i FDP tylko jedno: ona sama".

Gazeta Dresdner Neuesten Nachrichten podkreśla, że:

"Posiedzenie kryzysowe czołowych polityków koalicji rządowej powinno się było już dawno odbyć. W Nadrenii Północnej-Westfalii (NRW) wraz z ministrem środowiska w szranki stanął również niedopracowany przełom energetyczny Angeli Merkel, który pomału staje się traumą dla CDU/CSU. Bo do obywateli już dawno dotarło, że konsekwencje katastrofy w Fukushimie uderzą ich jeszcze mocniej po kieszeni. Już teraz każdy rachunek za prąd (...) to wielka niewiadoma".

Koloński Kölner Stadt-Anzeiger ostrzega:

"Merkel nie będzie mogła w nieskończoność ujarzmiać swoich ministrów. Jeżeli nie chce, by wszyscy ją opuścili, będzie musiała dać więcej swobody takim politykom jak Schäuble, de Maiziere czy Von der Leyen. Gdy Rüttgers zwyciężył w NRW w 2005 roku swego przeciwnika Peera Steinbrücka, czerwono-zielona koalicja zaczęła się chylić ku upadkowi. Dzisiaj punkt wyjścia jest inny. I ukaranie Röttgena może stać się początkiem końca kariery Angeli Merkel".

Westdeutsche Zeitung z Düsseldorfu o groźbie zmierzchu kanclerz Merkel:

"Dla Angeli Merkel i jej rządu faktycznie nastały złe czasy. I to gorsze niż kiedykolwiek. Kanclerz poobijana, partie CDU/CSU skłócone, partner koalicyjny walczący o przeżycie - najpóźniej za półtora roku odbędą się wybory do Bundestagu. Obecnie wygląda na to, że minionej niedzieli rozpoczął się w Nadrenii Północnej-Westfalii następny niemiecki zmierzch kanclerzy".

Iwona D. Metzner

red. odp.Barbara Cöllen

Reklama