Czego Europa może nauczyć się od Afryki? | Niemiecka kultura, polska kultura w Niemczech, wydarzenia | DW | 02.01.2016
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages

Kultura

Czego Europa może nauczyć się od Afryki?

Afryka nie musi być wcale dzieckiem specjalnej troski Europejczyków, przekonuje w swej książce Hans Stoisser. Od Afryki Europa może się także sporo nauczyć.

Afrika Wirtschaft Oscar Onyema und Matthieu Pigasse

Dialog zawsze się opłaca. Od lewej: Oscar Onyema, szef giełdy w Nigerii, i francuski bankier i menedżer Mathieu Pigasse

DW: Podtytuł Pańskiej książki brzmi "Czego możemy nauczyć się od Afryki". Wielu Europejczykom może się to wydać dziwne, a może nawet prowokujące. Czego więc możemy nauczyć się od Afryki?

Hans Stoisser Direktor bei ECOTEC

Hans Stoisser

Hans Stoisser: W mojej książce starałem się opisać Afrykę taką, jakiej raczej nie znamy. Pisałem o niej nie jako o kontynencie dotkniętym katastrofami i kryzysami, zdanej na naszą pomoc rozwojową, tylko o Afryce takiej, jaką sam poznałem. W ciągu ostatnich 20, 25 lat, w których wciąż ją odwiedzałem, miałem tam okazję współpracować z ludźmi, którzy byli coraz lepiej wykształceni, coraz zamożniejsi, bardziej dynamiczni i optymistyczni. Widziałem też pozytywne zmiany w otoczeniu: nowe centra handlowe, coraz więcej nowych technologii komunikacyjnych i tak dalej. Poznałem Afrykę żywą, pełną optymizmu, rozwijającą się gospodarczo i przeżywającą wiele zmian na lepsze.

Jestem przekonany, że powinniśmy to zauważyć i docenić. Zrozumieć, że wiele państw afrykańskich chce wyrwać się z zaklętego kręgu biedy i niesprawiedliwości. Przede wszystkim jednak uważam, że powinniśmy zmienić zasadniczo naszą narrację o Afryce.

Opisuje Pan Afrykę jako "kontynent szans". Jednocześnie jest w niej wciąż wiele państw, w których toczy się wojna, państw dotkniętych rozkładem struktur władzy, z których uciekają ludzie przed nędzą, głodem i terrorem. RzeczywistośćAfryki, to nie tylko szanse, czy się mylę?

W Afryce mamy do czynienia z różnymi kryzysami; są w niej też państwa określane jako upadłe. Jeśli jednak przyjrzymy się bliżej zjawisku, które określamy mianem kryzysu migracyjnego, to musimy przyznać, że większość uchodźców nie pochodzi z Afryki, tylko z Syrii, Iraku i Pakistanu. Zgoda, także w Afryce są i będą kryzysy. Jeśli w którymś z państw afrykańskich dojdzie do kryzysu na dużą skalę, to musimy liczyć się z napływem uchodźców z tego państwa. Z drugiej strony musimy dostrzegać różnicę pomiędzy uchodźcami z regionów dotkniętych działaniami wojennymi i migrantami gospodarczymi, ludźmi poszukującymi szans na lepsze życie. Tym pierwszym musimy udzielić pomocy humanitarnej i prowadzić właściwą politykę bezpieczeństwa; na tych drugich powinniśmy reagować właściwą polityką gospodarczą i zagraniczną.

Kiedy mówimy o migracji z państw Afryki Zachodniej do Europy, częstym argumentem jest brak tam perspektyw dla młodzieży. Pan tymczasem pisze o tej młodzieży jako wielkiej szansie dla Afryki...

Naturalnie. Proszę zwrócić uwagę, że w tzw. Czarnej Afryce wzrost gospodarczy w ciągu ostatnich 20 lat był wyższy niż przyrost ludności. Oznacza to, że szanse dla tamtejszej młodzieży nie pogorszyły się. Mówię o pewnej średniej, bo w poszczególnych krajach różnie to wciąż wygląda.

Z 54 państw afrykańskich 30 należy uznać za względnie dynamiczne. Moim zdaniem można spodziewać się po nich umocnienia gospodarki, rozwoju infrastruktury, zwiększenia zatrudnienia i poziomu wykształcenia młodzieży. Czołowe stanowiska obejmują w nich dziś przedstawiciele młodego pokolenia, które wzrosło z technologiami otwierającymi przed nimi świat - z internetem, komputerami i telefonami komórkowymi.

Zwraca Pan uwagę na niebezpieczeństwo, że Europa może to przegapić i pisze Pan, że w Afryce bardziej aktywni są inni. Kogo ma Pan na myśli i co oni robią lepiej od nas?

To prawda. Nie można mówić o rozwoju w państwach afrykańskich bez zwrócenia uwagi na zaangażowanie Chin. A także Indii, Pakistanu i Turcji. Chińczycy odnoszą w Afryce najwięcej sukcesów, bo rozwijają tam wiele różnych projektów. Za największe osiągnięcie polityki Pekinu wobec Afryki, zapoczątkowanej już w latach 90. ubiegłego wieku, uważam oparcie jej na zasadzie "nieinterwencji". Chiny nie mieszają się w wewnętrzne sprawy państw, z którymi współpracują i w zamian za to mają dostęp do wielu cennych, lokalnych surowców i dostarczają na tematejsze rynki różne urządzenia i systemy poprawiające infrastrukturę w tych państwach. Od samego początku Chiny nastawiły się na wymianę i współpracę z korzyścią dla obu stron, a nie na udzielanie Afryce pomocy. Ta strategia zdaje w sumie egzamin i moim zdaniem jest dużo bardziej obiecująca niż europejska pomoc rozwojowa.

Ostatni szczyt UE-Afryka na Malcie w listopadzie 2015 roku dotyczył głównie kryzysu migracyjnego. Sądząc po jego ustaleniach można dojść do wniosku, że starano się ograniczyć napływ afrykańskich uchodźców i migrantów do UE przy pomocy pieniędzy w postaci utworzenia tzw. funduszu powierniczego. Czy uważa Pan to za słuszne?

Na Malcie postanowiono parę mądrych rzeczy. Na przykład wymianę studentów w ramach programu ERASMUS. Ale w sumie jestem sceptyczny. Nie sądzę, żeby falę migrantów udało się powstrzymać pieniędzmi. W perspektywie długoterminowej powinniśmy utworzyć sprawnie funkcjonującą sieć powiązań z nową klasą średnią w państwach afrykańskich, ponieważ jej przedstawiciele są naszymi naturalnymi partnerami. Tak samo jak my życzą oni sobie lepszego życia, poczucia bezpieczeństwa i więcej wolności osobistych. To oni są zaporą przeciwko przyszłym autorytarnym reżimom a tym samym przeciw przyszłym nowym kryzysom. Jeśli nawiążemy z nimi bliższe kontakty i współpracę, lepiej ich poznamy, łatwiej poradzimy sobie z migracją.

Przedsiębiorca i doradca Hans Stoisser mieszka w Wiedniu i od 1982 roku odwiedza regularnie różne państwa afrykańskie. Swoje obserwacje i przemyślenia z tych podróży zawarł w książce "Der schwarze Tiger - Was wir von Afrika lernen können" ("Czarny tygrys - Czego możemy nauczyć się od Afryki"), która ukazała się w listopadzie 2015 roku.

Z Hansem Stoisserem rozmawiał Thomas Mösch

opr. Andrzej Pawlak