Czarne chmury nad Oplem | Niemiecka gospodarka, fakty, analizy, dane, prognozy | DW | 02.04.2012
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages
Reklama

Gospodarka

Czarne chmury nad Oplem

W ramach restrukturyzacji Opla, który od lat boryka się z problemami, GM chce zamknąć dwie europejskie fabryki: w Bochum w Niemczech i w Ellesmere Port w Wielkiej Brytanii.

Dunkle Wolken ueber dem Opel Schild vor dem Opel Werk in Bochum am 14. Oktober 2004. Opel hat nach einem Focus-Bericht in Deutschland keine Steuern bezahlt. Die Gewinne haetten stets zur Konzernmutter General Motors in die USA transferiert werden muessen, schrieb das Nachrichtenmagazin unter Berufung auf Mitglieder des Bundeskabinetts. Die Verluste hingegen sind hierzulande geltend gemacht worden. Damit haette Opel den Steuerzahler auch ohne die nun diskutierten Hilfen bereits Milliardenbetraege gekostet, schrieb das Nachrichtenmagazin. Die Ministerium für Wirtschaft und für Finanzen wollten den Bericht am Samstag 7. Maerz 2009 nicht kommentieren. Auch Opel lehnte eine Stellungnahme ab. (AP Photo/Frank Augstein)

Dunkle Wolken über Opel-Logo

Nad Oplem ponownie gromadzą się czarne chmury. Jak wynika z wewnętrzego dokumentu kierownictwa koncernu General Motors, którego treść ujawnił tygodnik Der Spiegel, zdecydowało się on ostatecznie zerwać z dotychczasowym tabu, zakazującym zamykania fabryk tej wielce zasłużonej, niemieckiej marki i planuje zamknięcie dwóch dużych zakładów w Europie: w Bochum i w Ellsmere Port.

Protesty załogi

Pracownicy fabryki Opla w Bochum zareagowali tak, jak należało się tego spodziewać: nie chcą przyjąć jej do wiadomości i zarzucają kierownictwu amerykańskiego koncernu GM prowadzenie błędnej polityki produkcyjnej i polityki sprzedaży. Tymczasem szefostwo nie widzi innego rozwiązania problemu, jak zamykanie nierentowych fabryk i przenoszenie produkcji do krajów o niższych kosztach pracy.

Deutschland Wirtschaft Auto Opel in Werk Bochum Logo Zug

Zakłady Opla w Bochum

Obie strony upierają się przy swoich pozycjach. Menedżerowie GM wskazują na pogarszającą się sytuację ekonomiczną w Europie i związane z tym trudności ze sprzedażą samochodów i twierdzą, że cięcia, choć niewątpliwie bolesne, są absolutnie konieczne. Prognoza na rok 2012 nie zapowiada nic dobrego, mówią, i trzeba będzie zamknąć zakłady w Bochum i w Ellesmere Port, gdzie produkuje się samochody marki Vauxhall, różniące się od Opli tylko nazwą i kierownicą po prawej stronie.

General Motors GM Vauxhall-Fabrik im britischen Ellesmere Port

Fabryka w Ellesmere Port

Rada zakładowa i związkowcy z fabryki w Bochum widzą to inaczej. Ich zdaniem Opel ma trudności głównie dlatego, że kierownictwo koncernu zamknęło tę zasłużoną markę w ciasnych, europejskich ramach i nie potrafi, lub nie chce zrozumieć, że dławi produkcję w Europie, podczas gdy jedynym rozwiązaniem korzystnym dla wszystkich byłoby jej zwiększenie z myślą o eksporcie na nowe rynki.

W sobotę (31.03) na zebraniu załogi fabryki w Bochum, w którym wzięło udział 2500 pracowników, szef rady zakładowej, Rainer Einenkel zarzucił wprost kierownictwu firmy nieudolność i niezdolność do przedstawienia racjonalnych pomysłów na przyszłość i zapowiedział, że oczekuje podjęcia rozmów w tej sprawie w najbliższych dniach.

Rainer Einenkel

Rainer Einenkel

Kto straci, a kto zyska

Tematów do rozmów na pewno by nie brakowało, ale czy wielcy bossowie z Ameryki zechcą przystać na tę propozycję, skoro najważniejsze decyzje już, w gruncie rzeczy, zapadły? Jedynym ratunkiem dla fabryk w Bochum i Ellesmere Port jest, jak sami stwierdzili w dokumencie cytowanym przez tygodnik Der Spiegel i magazyn gospodarczy Wirtschaftswoche, wzrost sprzedaży nowych samochodów w Europie.

I tu zamyka się błędne koło. Trudno liczyć na wzrost sprzedaży, bo "stara Europa", niezależnie od jej obecnych problemów gospodarczych, i tak już dławi się samochodami zbyt drogimi i zużywającymi za dużo coraz droższej benzyny. Tymczasem kierownictwo GM nie chce wykorzystać możliwości produkcyjnych swych europejskich fabryk i wyeksportować wytworzone w nich auta na inne rynki, tylko upiera się przy myśli, że tę rolę powinny pełnić nadal tanie samochody marki Chevrolet.

Deutschlandkarte mit Opelwerken

Kto następny w kolejce?

Nie mamy nic przeciwko Chevroletom, mówią pracownicy zakładów w Bochum. Wprost przeciwnie, od zaraz możemy podjąć się wytwarzania do 40 tysięcy Chevroletów Orlando rocznie. W tym momencie dotykamy sedna problemu. W centrali koncernu GM w Detroit też o tym dobrze wiadomo. Chodzi jednak o to, że nowa strategia jego działania przewiduje przenoszenie produkcji do innych krajów.

Zamiast produkować drogo w Niemczech i w Wielkiej Brytanii, można to robić równie dobrze ale za to taniej w Polsce, Rosji, Chinach, Indiach i Meksyku. Ponadto zarząd GM chce nawiązać współpracę z francuskiem koncernem motoryzacyjnym PSA Peugeot Citroën, co nie najlepiej wróży niemieckiemu Oplowi, podkreślającemu stale swoje znaczenie dla GM z uwagi na nowatorskie rozwiązania konstrukcyjne.

Czym to się wszystko skończy? Na razie obie strony konfliktu bądą się przerzucać argumentami, ale eksperci twierdzą, że General Motors musi zamknąć nie dwie, tylko aż siedem fabryk, aby wyrównać nadmiar produkcji na rynku europejskim. W roku ubiegłym w Europie sprzedano 12,8 mln samochodów. Prognozy na rok bieżący przewidują spadek sprzedaży do poziomu 12 milionów.

Andrzej Pawlak (dpa, dapd)

red.odp.: Małgorzata Matzke