Cynizm zachodnich firm farmaceutycznych. Archiwa ujawniają prawdę o eksperymentach w NRD | Nazizm, faszyzm, demokracja – Historia najnowsza Niemiec | DW | 12.05.2013
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages
Reklama

Historia Najnowsza

Cynizm zachodnich firm farmaceutycznych. Archiwa ujawniają prawdę o eksperymentach w NRD

50 tys. nieświadomych obywateli enerdowskich było "królikami doświadczalnymi" dla zachodnich koncernów farmaceutycznych. Reżim SED zarabiał na tym grube miliony.

DDR - Frauenklinik 1967 Schwester Ruth Hey von der Frauenklinik der Universität Jena 1967 bei der Arbeit. (Bild undatiert, Bildautor unbekannt, Mängel in der Bildqualität vorlagebedingt). Foto: FSU-Fotozentrum 1960er; 1960er Jahre; 60er Jahre; Arbeit; Arznei; Berufe; DDR; Frauen; Gesundheit; Hochschulen; Krankenhäuser; Krankenschwester; Medikamente; Medizin; Pharma; Universität; historisch; zbh; VM; sixties; work; labour; employment; job; LAB; labor; piece of work; profession Berufeoccupation; occupations; GDR; women; health; HTH; historic; historical; universities; academies; hospitals_and_clinics; hospital; nurse; medicine; medicines; pharmaceutical; pharmaceuticals; university

Może pielęgniarka nie, ale personel medyczny wyższego szczebla wiedział o testach

Eksperymenty farmakologiczne przeprowadzano w ponad 50 enerdowskich klinikach. W ten sposób przetestowano ponad 600 specyfików, m.in. chemoterapeutyków i środków nasercowych. Niektóre z tych eksperymentów skończyły się zgonem pacjentów, więc trzeba było je przerwać. Te fakty ujawniają nieznane dotąd dokumenty enerdowskiego ministerstwa zdrowia, Stasi i Instytutu Leków - informuje "Spiegel".

Eksperyment w delirium

W trakcie testowania preparatu Trental produkowanego przez koncern Hoechst zmarło dwóch pacjentów w Berlinie Wschodnim.Także w klinice płucnej w Lostau koło Magdeburga nastąpił zgon dwóch pacjentów, którym eksperymentalnie podawany był lek obniżający ciśnienie Spirapril produkcji Sandoza (dziś należącego no koncernu Novartis). Także ten eksperyment został przerwany.

Krankenschwester im Universitätsklinikum 1962 Eine Krankenschwester im Klinikum der Friedrich-Schiller-Universität Jena misst den Puls eines Patienten. Undatiertes Foto vom Herbst 1962. Bildautor unbekannt (Mängel in der Bildqualität sind vorlagebedingt). Foto: FSU-Fotozentrum DDR; Frauen; Geschichte; Historisch; Klinik; Krankenschwestern; Patient; Universitäten; Z6698; zbh; VM; GDR; women; history; story; historic; historical; clinic; hospital; patient; universities; university

Maksyma "po pierwsze nie szkodzić" nie obowiązywała wszędzie...

Jak wynika z akt, w klinice uniwersyteckiej Charite koncern Boehringer-Mannheim (dziś należący do koncernu Roche) prowadził eksperymenty na niedojrzałych wcześniakach z erythropoetyną ("Epo"), stosowaną jako środek dopingujący. Bayer natomiast testował m.in. na alkoholikach w stanie delirium nimodipinę, środek poprawiający ukrwienie mózgu. Ci pacjenci nie byli nawet w stanie wyrazić zgody na ewentualny udział w eksperymentach.

Tanie poletko doświadczalne

Koncerny oferowały klinikom za przeprowadzenie szeregu testów do 800 tys. marek. Menagerowie Schering AG z Berlina zachodniego (dziś koncern Bayera) oferowali klinice Charite ryczałtową sumę 6 mln marek rocznie za przeprowadzanie testów farmakologicznych.

Jak wynika z protokołów rozmów lekarze-specjaliści, pracujący wówczas w Charite, musieli być świadomi motywów, jakimi kierowały się zachodnie koncerny. Jak zaznaczał jeden z lekarzy wyższego szczebla: "Schering ma na Zachodzie zasadniczo etyczne problemy z traktowaniem ludzi jak króliki doświadczalne". Wyrażał on też obawy, że "NRD ryzykuje, że stanie się tanim krajem do eksperymentów i będzie miała renomę 'taniego poletka doświadczalnego'".

Wszystko zgodnie z regułami

Pacjenci, którzy poddawani byli bez ich wiedzy tym eksperymentom, nie mieli pojęcia o ryzyku i skutkach ubocznych przyjmowania tych leków. Jeszcze w marcu 1989 r. koncern Hoechst (dziś Sanofi), jak wynika z protokołów, zgadzał się, by materiały uświadamiające o ryzyku i skutkach ubocznych pozostawały w rękach osób testujących i nie były przekazywane do rąk pacjentów".

"Zgoda pacjenta dokumentowana jest przez podpis lekarza prowadzącego pacjenta i jednego świadka", zaznaczano w dokumentach.

Koncerny, które prowadziły te eksperymenty tłumaczą się, że wydarzenia te są już bardzo odległe i zaznaczają, że testy kliniczne prowadzone są z zasady według surowych reguł. Zrzeszenie producentów leków, prowadzących badania naukowe jest zdania, że "jak dotąd nie ma żadnych podejrzeń, że coś odbywało się wbrew tym regułom".

Spiegel, dpa / Małgorzata Matzke

red.odp.: Alexandra Jarecka