Co dalej z Oplem? Niemcy boją się o przyszłość marki | Niemiecka gospodarka, fakty, analizy, dane, prognozy | DW | 25.10.2021
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages
Reklama

Gospodarka

Co dalej z Oplem? Niemcy boją się o przyszłość marki

Cięcia, redukcja zatrudnienia i coraz więcej obaw o przyszłość. Opel może niebawem stać się marką bez większego znaczenia.

Co dalej z Oplem? Niemcy boją się o przyszłość marki

Co dalej z Oplem? Niemcy boją się o przyszłość marki

W centrali Opla w niemieckim Ruesselsheim nie jest ostatnio zbyt spokojnie. A sytuacją w słynnej firmie zaniepokojeni są także niemieccy politycy oraz związkowcy.

Cztery lata temu markę przejął francuski koncern PSA. I od tego momentu działalność Opla jest coraz bardziej ograniczana. Sprzedano część budynków w centrali w Ruesselsheim, część zakładów produkcyjnych zamknięto, coraz więcej prac zleca się niezależnym zakładom. Tysiące pracowników musiało pożegnać się z firmą, choć zapewniono im sowite odprawy. Pojawiają się informacje, że cięć będzie jeszcze więcej, a duża część zakładów ma zostać przeniesionych do Maroka.

Przeniesione do Maroka

Choć rentowność Opla się poprawia, to nastrój w firmie jest coraz gorszy. Marka jest obecnie częścią koncernu Stellantis, który powstał na początku tego roku z połączenia PSA z koncernem FCA. To oznacza, że jedna korporacja jest właścicielem takich marek, jak Peugeot, Citroën, DS, Fiat, Chrysler, Jeep, Alfa Romeo, Maserati, Lancia i Dodge, a także Opel. Tylko czy w tak wielkim koncernie Opel jeszcze ma jakieś szanse na rozwój i zachowanie swojej autonomii?

Stellantis powstał z połączenia PSA z koncernem FCA

Stellantis powstał z połączenia PSA z koncernem FCA

Dla wielu ekspertów ostatecznym sygnałem, że będzie to trudne, było niedawne odejście prezesa Opla Michaela Lohschellera. Uchodził za doświadczonego menedżera, który znał biznes motoryzacyjny od podszewki. Tymczasem w październiku Lohschellera na stanowisku zamienił Uwe Hochgeschurt, który dotychczas zajmował się w koncernie jedynie sprzedażą.

Niemiecki ekspert branży motoryzacyjnej Ferdinand Dudenhoeffer uważa, że zmiana na szczycie firmy jest bardzo znamienna. Opel ma się stać teraz w ramach koncernu Stellantis „działem sprzedaży, ewentualnie z własnym biurem projektowym” - mówi dyrektor instytutu naukowego „Center Automotive Research” w Duisburgu.

To dla marki z blisko 160-letnią tradycją ogromna zmiana. Jeszcze niedawno firma miała własnych konstruktorów, autorskie pomysły i własne zakłady w kilku krajach - nie tylko w Niemczech, ale i w Wielkiej Brytanii, Austrii oraz w Polsce.

Koniec autonomii?

Związkowcy obawiają się, że fabryki w Ruesselsheim i Eisenach zostaną ostatecznie odłączone od Opla i zarządzane bezpośrednio nie przez markę, tylko koncern Stellantis. Opel podkreśla, że nic nie jest tu przesądzone. Związek zawodowy IG Metall jest jednak pełen obaw i przestrzega przed „ostatecznym rozpadem firmy”. Zapowiadane są wielkie akcje protestacyjne w niemieckich zakładach Opla.

- Stellantis nie konsultuje się z pracownikami i ze związkami, działa całkowicie nieprzejrzyście. Podsyca to strach i nieufność wśród pracowników - mówił Joerg Koehler ze związku IG Metall w rozmowie z gazetą „Rheinpfalz”.

Koncern Stellantis należy do największych korporacji motoryzacyjnych na świecie. Chce budować swoją pozycję na wszystkich kontynentach, lecz niemieccy związkowcy obawiają się, że potrzebne będą do tego kolejne cięcia kosztów. A to odbije się na niemieckich pracownikach, którzy będą musieli być coraz bardziej „elastyczni”. Już teraz z zakładów Opla zjeżdżają auta francuskiej marki DS. Związkowcy są przekonani, że takich sytuacji będzie coraz więcej.

Jednak eksperci nie są przekonani, czy Opel w ogóle ma szansę przetrwać jako autonomiczna marka. - Od ćwierćwiecza Opel ciągle traci swoje udziały w rynku - zauważa Ferdinand Dudenhoeffer. Dodaje, że auta tej firmy nie wyróżniają się pod względem technicznym od konkurencji i nie mają większych szans na podbijanie rynku. Eksperci prognozują, że w najbliższych latach firma może mieć najwyżej kilkuprocentowe udziały w europejskim rynku.

I w Niemczech sytuacja firmy nie jest najlepsza. Jeszcze w 1997 roku ponad 16 proc. wszystkich rejestrowanych w tym kraju nowych pojazdów miało znaczek Opla. W 2020 r. było to już tylko 5 proc.

(DPA/mat)