Christian Brückner ″The Voice″ | Niemiecka kultura, polska kultura w Niemczech, wydarzenia | DW | 07.04.2012
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages
Reklama

Kultura

Christian Brückner "The Voice"

"The Voice", taki przydomek nosi najbardziej znany, niemiecki aktor dubbingowy, Christian Brückner. To on podłożył głos pod Roberta de Niro w "Taksówkarzu".

Niemcy słyną w świecie z doskonałego dubbingowania filmów zagranicznych. Kto obejrzał po niemiecku takie hity srebrnego ekranu jak "Pół żartem, pół serio", "Kabaret", czy "Taksówkarz", ten może mieć poważne wątpliwości, czy ojczystym językiem Marilyn Monroe, Lizy Minelli i Roberta de Niro naprawdę jest angielski. W tym ostatnim przypadku jest to zasługą Christiana Brücknera, który użyczył mu wtedy swego głosu i pozostał mu wierny do dziś.

Mój głos, to ja!

Jeśli któryś z niemieckich aktorów dubbingowych może się bez reszty identyfikować ze swym głosem, to jest nim bez wątpienia Christian Brückner, nazwany przez prasę "The Voice" - głos. Jego głos znany jest w Niemczech każdemu miłośnikowi kina od chwili, kiedy w 1976 roku użyczył go Robertowi de Niro w niemieckiej wersji dźwiękowej filmu "Taksówkarz". Dwa lata wcześniej zagrał go - o ile to właściwe słowo - w drugiej części "Ojca chrzestnego". Równie dobrze, ale prawdziwą sławę przyniósł mu właśnie "Taksówkarz".

Bildergalerie Nobert de Niro 70. Geburtstag

Robert de Niro w filmie "Taxi Driver"

Do zastąpienia Roberta de Niro w "Taksówkarzu" wytypował go reżyser tego kultowego filmu, Martin Scorsese. Był to naprawdę doskonały wybór. Charakterystyczna barwa głosu Brücknera przypominała do złudzenia równie charakterystyczny sposób mówienia Roberta de Niro, a poza tym niemiecki spiker okazał się wyjątkowo utalentowanym aktorem, który wcielił się bez reszty w postać głownego bohatera.

Buch Taxi Driver vom Taschen Verlag

Okładka niemieckiego wydania książki "Taxi Driver" / Taschen Verlag

Z Robertem de Niro Brückner spotkał się kilkakrotnie, przy różnych okazjach. Za pierwszym razem, jak wspomina, odczuwał dużą tremę, bo powiedziano mu, że potrafi on być kapryśny i trudny w obejściu, ale wszystko wypadło dobrze. Z drugiej strony Brückner nie kryje, że ostatnie produkcje amerykańskiej gwiazdy nie są tak dobre, jak te wcześniejsze. "De Niro powinien staranniej wybierać dla siebie role" - twierdzi.

Nowa pasja - audiobooki

Brückner żyje ze swego głosu. Mało tego - żyje z niego doskonale. Jest najbardziej zapracowanym i najczęściej nagradzanym aktorem głosowym i lektorem książek do słuchania w Niemczech. Ma na swym koncie dziesiątki udźwiękowionych powieści, w tym takie "kolubryny" jak Moby Dick", liczący ponad 900 stron tekstu w rzadko wydawanej wersji oyryginalnej.

Symbolbild Hörbuch

Audiobooki mają w Niemczech coraz więcej zwolenników

Nagrał też wiele książek dla dzieci. Jego ostatnim przebojem jest "Pani Bovary" Gustawa Flauberta, która w wersji audio cieszy się zaskakująco wysokim powodzeniem i dobrze się sprzedaje. Wraz z żoną Waltraut prowadzi, od początku roku 2000, własne wydawnictwo Parlando. W roku 2005 otrzymało ono cenioną nagrodę Deutscher Hörbuchpreis - za najlepszą, niemiecką książkę audio.

Od początku lat 70-ych XX wieku Brückner wielokrotnie brał udział w słuchowiskach radiowych i występach na żywo przed publicznością, czytając na głos fragmenty liryki i prozy. Jest też znanym spikerem radiowym, telewizyjnym i filmowym, który wyjątkowo chętnie czyta tekst komentarza co bardziej ambitnych produkcji. Można go usłyszeć w dokumentalnych filmach o historii Niemiec, a zwłaszcza III Rzeszy, do których tekst napisał, specjalizujący się w tej tematyce, prof. Guido Knopp.

Próbował także sił na scenie i przed kamerą. Zagrał wiele ról teatralnych w Berlinie, Hamburgu, Klagenfurcie, Fryburgu Bryzgowijskim i Nowym Jorku, w pobliżu którego mieszkał w latach 1984-1986. Wystąpił też w paru filmach fabularnych oraz filmach i serialach telewizyjnych, głównie kryminalnych.

Christian Brückner

Christian Brückner, perfekcjonista

Uchodzi za perfekcjonistę. Nigdy nie jest zadowolony do końca z tego, co zrobił, mimo że dawno już przestał liczyć przyznane mu nagrody i wyróżnienia. Nie lubi słuchać swych wcześniejszych nagrań, bo dostrzega w nich głównie błądy, których można było - jak twierdzi - uniknąć. "Taksówkarza" obejrzał po raz pierwszy w całości dopiero po dziesięciu latach. Co dziś o nim myśli? "Najchętniej nagrałbym go od nowa, jeszcze raz."

Jan Bruck / Andrzej Pawlak

red.odp.: Alexandra Jarecka

Reklama