Chiny: Jednopartyjna dyktatura i turbokapitalizm | Niemiecka prasa o Polsce i po polsku – komentarze i omówienia | DW | 31.08.2012
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages
Reklama

Prasa

Chiny: Jednopartyjna dyktatura i turbokapitalizm

Prasa komentuje niemiecko-chińskie konsultacje rządowe i wzajemną zależność obydwu państw, która powinna opierać się nie tylko na ścisłych relacjach gospodarczych.

German Chancellor Angela Merkel, second from right on red carpet, and and Chinese Premier Wen Jiabao, right, walk together after inspecting a guard of honor during a welcome ceremony held at the Great hall of the People in Beijing Thursday, Aug. 30, 2012. (AP Photo/Ng Han Guan)

Angela Merkel w Pekinie, 30.08.12

Frankfurter Allgemeine Zeitung komentuje: "Chińska Republika Ludowa prowadzi ze Stanami Zjednoczonymi, dawnym supermocarstwem, strategiczny dialog - jest to dość męcząca sprawa, dominowana albo przez kooperację, ale jeszcze bardziej przez wzajemną nieufność i rywalizację. Za to niemiecko-chińskie konsultacje rządowe już nawet tylko od strony protokolarnej sprawiają zupełnie inne wrażenie. Ten protokół ma zupełnie realne podstawy - i ma też w sobie coś niebezpiecznie ponętnego. Stosunki gospodarcze (pomiędzy obydwoma krajami - przyp red.) rozwinęły się spektakularnie. Chiny są jednym z najbliższych partnerów gospodarczych Niemiec i są zainteresowane niemieckimi technologiami. Niemiecką politykę wobec Chin determinują w przeważającej mierze interesy ekonomiczne. Z kolei Chiny postrzegają Niemcy jako siłę przywódczą w Europie i tak je traktują. Jest to bardzo przyjemne - ale i niebezpieczne".

Muenchner Merkur zaznacza, że "Niemiecko-chińska przyjaźń jest w stanie wytrzymać także słowa krytyki. Pod warunkiem, że nie dotyczą one wewnętrznych spraw Chin. Ale Chińczycy wszystko traktują jako mieszanie się w ich wewnętrzne sprawy - także kwestie praw człowieka. Co nie oznacza jednak, że Niemcy mają przemilczać te sprawy. Wręcz przeciwnie, powinni bardzo starannie dobierać słowa i liczyć na to, że kropla drąży skałę".

Hamburger Abendblatt podkreśla, "Jak ważne jest, by wciąż od nowa podejmować kwestię praw człowieka w Państwie Środka i donośnie o nich mówić. Nie tylko po to, by pomóc więzionym lub represjonowanym dysydentom lub by wspierać wolność prasy i wolność poglądów oraz ułatwiać pracę zagranicznych korespondentów. Chodzi także o nasze gospodarcze interesy: Niemcom i wszystkim zachodnim partnerom Pekinu, ze względu na gęstą sieć powiązań ekonomicznych powinno zależeć na długofalowej stabilizacji Chin. Ale gwarantem dla niej nie będzie przedziwna chimera, którą tworzy jednopartyjna dyktatura i turbokapitalizm".

Westfaelische Nachrichten zaznacza, że „kanclerz Merkel nie ugięła się w kolanach przed Chińczykami i wczoraj przed całym państwowym kierownictwem piętnowała sytuację w zakresie praw człowieka. Mogła sobie na to pozwolić, bo cieszy się zaufaniem komunistycznych chińskich gospodarzy, a Niemcy cieszą się dużą estymą w Państwie Środka. Z kolei Chińczycy są skazani na silnego partnera w okresie europejskiego kryzysu".

Badische Neueste Nachrichten uważa, że "w ogólnej atmosferze przyjaznego poklepywania się po plecach nie należy zapominać, że dość jest jeszcze gospodarczych problemów pomiędzy obu partnerami handlowymi. Nie chodzi przy tym tylko o uciążliwą biurokrację w Chinach, na którą regularnie skarżą się niemieckie przedsiębiorstwa, lecz także o łamanie prawa patentowego. Kto nie jest czujny, ten naraża się na niebezpieczeństwo, że nagle jego produkt wchodzi na rynek z chińską etykietką. Wtedy całe dobre relacje gospodarcze biorą w łeb".

Małgorzata Matzke

red.odp.: Alexandra Jarecka

Reklama