Chaos z powodu koronawirusa. Dzieci surogatek na Ukrainie nie mogą trafić do rodziców | Życie w Niemczech. Społeczeństwo, lifestyle, ciekawostki | DW | 27.05.2020
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages
Reklama

Społeczeństwo

Chaos z powodu koronawirusa. Dzieci surogatek na Ukrainie nie mogą trafić do rodziców

Filmik ukazujący tragedię niemowląt urodzonych przez ukraińskie surogatki, czekających na odbiór przez rodziców, obiegł cały świat. Śledztwo dziennikarzy DW pokazuje kulisy tego kontrowersyjnego biznesu.

Noworodki czekające na genetycznych rodziców w kijowskim hotelu

Noworodki czekające na genetycznych rodziców w kijowskim hotelu

- Jesteśmy szczęśliwi, że mamy wreszcie własne dziecko. Już jesteśmy w nim zakochani. Julia i Peter, niemieckie małżeństwo, cieszy się trzymając w ramionach dziewczynkę urodzona na początku maja przez ukraińską matkę zastępczą. Od lat marzyli o własnym dziecku, ale próby zostania rodzicami nie udawały się - opowiada Julia reporterowi DW. Od dwóch miesięcy mieszkają w domu na osiedlu na obrzeżach Kijowa, który prywatna klinika BioTexCom nazywa „hotelem", bo wykorzystuje go do zakwaterowania swoich klientów. Ten dom za betonowym murem z drutem kolczastym skupił na sobie międzynarodową uwagę. Stało się tak za sprawą filmu wideo, poprzez który klinika alarmowała świat. Pokazywał on 46 nowonarodzonych dzieci, czekających na wyjazd. Odbiór dzieci przez genetycznych rodziców był niemożliwy ze względu na granice zamknięte w ramach walki z koronawirusem. Personel kliniki wysyłał filmy rodzicom.

Na podwórku tego „hotelu" powiewają flagi krajów, z których pochodzą klienci kliniki: Chin, Hiszpanii, Szwecji, Włoch, także Niemiec. Do środka można wejść tylko w maseczce i rękawiczkach. Pomieszczenia kliniki mają sprawiać wrażenie bogactwa: stylowe meble, stiuk na sufitach. Julia i Peter, obydwoje po trzydziestce, w rzeczywistości nazywają się inaczej. Proszą o zachowanie anonimowości, także ze względu na to, że zastępcze macierzyństwo w Niemczech jest zabronione. Mieli szczęście i krótko przed zamknięciem granic udało im się jeszcze wjechać na Ukrainę. - Natychmiast kupiliśmy bilety na samolot i przylecieliśmy. Przez dwa miesiące w hotelu czekaliśmy na naszą córeczkę - opowiada Julia. Większość innych par może swoje dzieci obejrzeć tylko na zdjęciach i filmikach, które wysyła im personel kliniki. - Serce mi krwawi. Przecież pierwsze tygodnie są tak ważne dla więzi matki z dzieckiem – wzdycha Julia.

Surogacja to na Ukrainie lukratywny biznes

Surogacja to na Ukrainie lukratywny biznes

Niezliczone dzieci dla cudzoziemców

Odmiennie niż w wielu zachodnich krajach surogacja na Ukrainie jest legalna i jest lukratywnym biznesem. Takie usługi oferuje mnóstwo agencji. Nikt nie wie dokładnie, ile nowonarodzonych dzieci w całej Ukrainie nie może ze względu na pandemię być oddanych w ręce oczekujących ich z wytęsknieniem rodziców. Ukraińskie ministerstwa nie były w stanie udzielić DW żadnych informacji. Pełnomocniczka parlamentu ds. praw człowieka Ljudmyla Denysowa w rozmowie z DW mówiła o ponad 100 dzieciach; liczba ta jest jednak nieoficjalna i dalej rośnie. Można przypuszczać, że państwowe władze nie monitorują warunków, w jakich przebywają teraz noworodki, które nie przyszły na świat w tak dużej klinice jak BioTexCom. - Wystarczy, że ich rodzice wiedzą, gdzie są - wyjaśnia Denysowa. Przy czym mnożą się informacje, że niektóre dzieci są trzymane w jakichś wynajętych mieszkaniach i opiekują się nimi babysitterki, a nie personel medyczny. Wszystko to zależy od agencji.

- W czasie epidemii trudno było znaleźć wykwalifikowany personel - wyjaśnia Serhij Antonow, dyrektor Centrum Medycyny Reprodukcyjnej, prywatnej firmy z Kijowa.

- Warunki i opieka są wiec bardzo różne. Niektóre agencje działają z pewnością nielegalnie, nikt ich nie kontroluje, nie płacą podatków - wyjaśnia Antonow, który radzi dużą ostrożność przy wyborze takiej agencji.

W Niemczech zabronione, na Ukrainie legalne

Zagraniczne pary, które chciałyby przylecieć na Ukraine np. czarterem, pomimo kwarantanny, muszą mieć specjalne zezwolenie Ministerstwa Spraw Zagranicznych w Kijowie. Załatwić można to na dwa sposoby. Większość próbuje dostać taki glejt przez ukraińską ambasadę w swoim własnym kraju, a to może trwać tygodniami, także ze względu na koronawirusa. - Lepszym sposobem jest droga przez moje biuro - wyjaśnia pełnomocniczka ds. praw człowieka Denysowa, lecz zdaje się tylko niewiele par wie o takiej możliwości. Wracając do domu pary zdane są jednak na pomoc ambasady ich kraju, ponieważ dopiero tam dostaną dokumenty umożliwiające wyjazd dziecka. MSZ zdaje sobie sprawę z tych problemów - wyjaśniał rzecznik ministerstwa na zapytanie DW. Niemiecka ambasada w Kijowie, pomimo wszelkich restrykcji koronawirusowych gotowa jest pomagać rodzinom i umożliwić wyjazd nowonarodzonych dzieci do Niemiec.

Noworodki czekające na genetycznych rodziców w kijowskim hotelu

Noworodki czekające na genetycznych rodziców w kijowskim hotelu

Cały problem polega na różnych przepisach prawa. Na Ukrainie genetyczni rodzice dziecka urodzonego przez surogatkę wpisywani są do świadectwa urodzenia. Tego nie uznają jednak niemieckie władze. Ze względów etycznych surogacja jest zabroniona w Republice Federalnej Niemiec. W świetle niemieckiego prawa macierzyństwo wynika z faktu urodzenia dziecka - wyjaśnia mecenas Marko Oldenburger, specjalista w dziedzinie prawa rodzinnego z hamburskiej kancelarii Rose&Partner. W myśl tych przepisów ukraińska surogatka otrzymuje tak zwane prawo statusu, którego nie ma jednak niemiecka, genetyczna matka. W przypadku ojcostwa sprawa przedstawia się inaczej Jeżeli dziecko pochodzi od ojca, którego nasienie zostało użyte do zapłodnienia in vitro, wtedy jego ojcostwo, nawet przed narodzinami, może być uznane i potwierdzone za zgodą surogatki. Dziecko otrzymuje wtedy niemieckie obywatelstwo i ma prawo wyjechać do RFN. W Niemczech potem niemiecka matka musi dziecko dopiero przysposobić.

Apele u zakaz surogacji

Wideofilmy z noworodkami, których nie mogą odebrać rodzice, wywołał na Ukrainie polityczną debatę. Pełnomocnik prezydenta ds. praw dziecka Mykola Kuleba opowiada się za zakazem zastępczego rodzicielstwa. Podobnego zdania była pełnomocniczka parlamentu ds. człowieka Denysowa, jednak potem zrelatywizowała swoje stanowisko i teraz opowiada się za "poprawieniem regulacji prawnych". - Zainteresowanie zastępczym rodzicielstwem jest bardzo duże wśród cudzoziemców. Zakaz nie rozwiązałby problemu, a tylko spowodował, że proceder ten zszedłby do podziemia - podkreśla Denysowa.

Kijowskie Ministerstwo Sprawiedliwości poinformowało DW, że w roku 2019 ukraińskie surogatki urodziły prawie 1500 dzieci na zlecenie zagranicznych par. W przypadku prawie 140 dzieci przynajmniej jedno z rodziców miało niemieckie obywatelstwo. W roku 2018, jak podaje ministerstwo, przypadków takiego zastępczego macierzyństwa było 1100. Lecz przez lata nie było żadnych twardych statystyk na ten temat.

Wiele ukraińskich kobiet gotowych jest na świadczenie takiej usługi dla poprawienia sobie losu. Donoszenie ciąży in vitro kosztuje ponad 15 tys. euro. Przeciętne zarobki na Ukrainie wynoszą obecnie 350 euro miesięcznie, przy czym koronakryzys spowodował wzrost bezrobocia. - Zdecydowałam się na to dla moich własnych dzieci - mówi jedna z surogatek w rozmowie z DW. - Chcę zapewnić im lepsze życie.

Mykola Berdnyk, Roman Goncharenko

Obejrzyj wideo 01:55

Brzuch do wynajęcia

Redakcja poleca

Reklama