BZ: Nieufność z zasady. Dziennikarze pod presją PiS | Niemiecka prasa o Polsce i po polsku – komentarze i omówienia | DW | 08.08.2016
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages

Prasa

BZ: Nieufność z zasady. Dziennikarze pod presją PiS

„Berliner Zeitung” pisze o metodach ograniczania wolności prasy i wyrażania opinii przez rządzącą w polsce partię PiS i wskazuje, że dzieje się to metodami stosowanymi przez komunistów.

Leipziger Buchmesse 2012 Martin Pollack

Martin Pollack - pierwszy dziennikarz zagraniczny, który na własnej skórze odczuł, czym kończy się krytyka poczynać rządzącej partii piS.

Od zwycięstwa w wyborach w październiku 2015 roku, rząd PiS „próbuje rozszerzyć swoje wpływy na media w całym kraju”. Skutkiem tego w rankingu Reporterów bez Granic Polska spadła o 29 miejsc, z pozycji 18. na 47., „tak radykalnie jak żaden inny kraj” – podkreśla Philipp Fritz w obszernym artykule pt. „Nieufność z reguły. Dziennikarze pod presją” na łamach „Berliner Zeitung”.

Niemiecki dziennikarz informuje, że „rządząca partia PiS uchwaliła nową ustawę medialną, pozwalającą na bezpośrednie obsadzanie stanowisk w publicznym radiu i w telewizji, ponadto zwolniono wielu dziennikarzy”. A krytycy tych poczynań dostrzegają w tych działaniach "zagrożenie powstania w ten sposób państwowej telewizji”.

Także na inne sposoby PiS pokazująe „kto w Warszawie rządzi”. Krytyczni dziennikarze mówią o trudnościach z otrzymaniem w ministerstwach terminów na rozmowy. A w podróże zagraniczne rządzący politycy biorą ze sobą przede wszystkim sympatyzujących z nimi dziennikarzy.

Znany publicysta „Gazety Wyborczej” (GW) Bartosz Wieliński mówi w rozmowie z „Berliner Zeitung”, że odnosi wrażenie, iż „jeszcze nigdy polscy dziennikarze nie byli tak źle poinformowani o tym, co robi rząd”. Odnosi on wrażenie, że „obowiązuje blokada na informację”.

Z prywatnymi mediami rząd PiS „obchodzi się subtelniej”, pisze berlińska gazeta. Jak w przypadku "Gazety Wyborczej" i wydawnictwa Agora państwowe przedsiębiorstwa wycofały po prostu swoje ogłoszenia, a na stacjach benzynowych Orlenu nie sprzedaje się GW.

Krajobraz medialny w Polsce był „tradycyjnie spolaryzowany już po upadku komunizmu, zaś relacje między liberalnymi i prawicowymi dziennikarzami naznaczone są często nieukrywaną nienawiścią” – pisze berliński dziennik.

Philipp Fritz wskazuje, że także politycy poprzedniego rządu, jak premier Tusk czy premier Kopacz, faworyzowali pewnych dziennikarzy. Ale Bartosz Wieliński mówi, że nową jakością w relacjach władza-dziennikarze jest „nieufność PiS wobec dziennikarzy z zasady”.

Dotyczy to nie tylko polskich, ale i zagranicznych dziennikarzy – podkreśla BZ. Jako pierwszy odczuł to austriacki autor i dziennikarz Martin Pollack. 72-latek właściwie jest poważany w Polsce – pisze BZ. Jest autorem kilku książek o Polsce, otrzymał nagrody literackie, m.in. za to, że w jednej książek zajął się swoim ojcem-nazistą. „Otrzymał też Krzyż Zasługi, a teraz ma być potępiany” – pisze gazeta. Odsunięto go od prowadzenia w Wiedniu serii spotkań, których współorganizatorem jest Instytut Polski i uznano go za persona non grata. „Pollack nie jest mile widziany w Polsce”. Dziennik przypomina, że austriackiemu dziennikarzowi już raz to się zdarzyło: W 1980 roku nie pozwolono mu na wjazd do Polski przez dziewięć lat.

"Karl Marx mawiał, że wszystkie fakty historyczne powtarzają się dwukrotnie - za pierwszym razem powtarzają się jako tragedia, za drugim jako farsa. I tak jest z dziejami Polski "– pisze „Berliner Zeitung”. „Prawie nikt nie oczerniał komunistów tak często i tak głośno jak przedstawiciele i zwolennicy PiS, a jednak postępują tak bardzo podobnie, jak pokazuje przypadek Pollaka” - konkluduje berlińska gazeta.

Barbara Cöllen (opr.)