Były trener niemieckich skoczków: „Niemcy w dobrej formie, ale nie dominują” | Życie w Niemczech. Społeczeństwo, lifestyle, ciekawostki | DW | 25.02.2021
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages
Reklama

Społeczeństwo

Były trener niemieckich skoczków: „Niemcy w dobrej formie, ale nie dominują”

W Oberstdorfie ruszają mistrzostwa świata w skokach narciarskich. W jakiej formie są Niemcy? - pytamy wieloletniego trenera niemieckich skoczków Wernera Schustera*.

Dawid Kubacki

Oberstdorf (11.12.2020): Dawid Kubacki

DW: Czego możemy spodziewać się po niemieckiej drużynie na mistrzostwach świata w Oberstdorfie?

Werner Schuster: Z pewnością pokażą dobrą formę. Nie dominują w obecnym sezonie, ale ich formę można określić jako stabilną. Zawieść nie powinien też ubiegłoroczny mistrz świata w lotach narciarskich – Karl Geiger.

Kogo należy uznać za faworytów MŚ zarówno drużynowo, jak i indywidualnie?

- Indywidualnie jest nim na pewno Halvor Egner Granerud. Norweg pokazuje, że w obecnym sezonie nie ma na niego mocnych. O złoto powinni powalczyć jeszcze m.in. Kamil Stoch lub znajdujący się ostatnio w świetnej dyspozycji Słoweńcy. W drużynie rywalizacja powinna rozstrzygnąć się między Norwegami, Niemcami i Polakami. Liczę też na Austriaków. Ci ostatni nie są jednak w najlepszej formie.

A propos Pana rodaków na ile możemy zaliczać do faworytów Stefana Krafta?

- W obecnym sezonie jest mu na pewno trudniej. Problemy z plecami i konieczność budowania formy na nowo nie pomogą mu w ostatecznym rozrachunku. Gdyby jednak ktoś chciał go skreślać, mógłby srogo się pomylić. To klasowy skoczek, którego zawsze stać na najlepsze wyniki.

Werner Schuster

Werner Schuster

Dwa lata temu Horngacher został Pana następcą w roli trenera niemieckich skoczków. Na ile spełnia on oczekiwania?

- Współpracowałem ze Stefanem i nie dziwią mnie jego sukcesy. Z niemiecką reprezentacją wykonuje dobrą robotę – dokładnie tak, jak miało to wcześniej miejsce z polskimi skoczkami. Obie nacje przekonują się, że zna się on na swoim fachu.

W swojej książce opisuje Pan zmagania z niedoborem narybku w niemieckiej kadrze. Jak sytuacja prezentuje się obecnie?

- Niestety wygląda ona dość podobnie – nadal powtarza się błędy sprzed dwudziestu lat. Dbając o przyszłość, należy być czujnym na każdym szczeblu. Na ten moment w kadrze Niemiec jest silna generacja na czele, ale spojrzenie na juniorów powinno być jeszcze uważniejsze. Ten problem dotyczy także np. polskich skoczków. Należy obserwować, czy będzie miał kto przewodzić kadrze po odejściu generacji Stocha, Kubackiego lub Żyły. Niezależnie od drużyny narodowej wszystkie federacje obowiązuje taki sam zakres obowiązków. Ich przedstawiciele muszą mieć oczy szeroko otwarte, by właściwie zadbać o rozwój talentów.

Do Pana pierwszych sukcesów zaliczyć można juniorskie sukcesy Gregora Schlierenzauera. Mowa o rekordziście pod względem liczby zwycięstw w konkursach Pucharu Świata. Jak wspomina Pan początki w jego wykonaniu?

- Wszyscy wiedzieliśmy, że mamy do czynienia z materiałem na wielkiego skoczka. Jeszcze jako nastolatek osiągał sukcesy. Rokował bardzo dobrze, tak samo jak Mario Innauer – syn słynnego Toniego. Gregor na każdym szczeblu pokazywał wspaniałą technikę – był ogromnym talentem. Praca z takim profesjonalistą to czysta przyjemność.

Był Pan także trenerem Szwajcarów. Ich najlepszy skoczek w historii Simon Ammann nadal skacze i ostatnio nawet udało mu się znaleźć w wyższych rejonach tabeli.

- Rok pracy z Simonem Ammannem także był wyjątkowym przeżyciem w mojej trenerskiej karierze. Szczególnie zachwycały mnie jego zdolności mentalne oraz nastawienie wobec celów. To także powody, dla których nadal zawodowo skacze. Naturalnie trudno upatrywać go nadal wśród kandydatów do medali. Patrząc jednak na to, jak wysoko plasuje się w obecnym roku, można mówić o niewątpliwym sukcesie.

Po zakończeniu kariery studiował Pan nauki o sporcie oraz psychologię na Uniwersytecie w Innsbrucku. Na ile zdobyta wówczas wiedza okazała się nieodzowna dla sukcesów z kadrą skoczków?

- Niewątpliwie była ona niezbędna. Na początku dysponowałem jedynie doświadczeniem ze skoczni. Cały czas mowa jednak o podstawach. To, czego miałem okazję nauczyć się jako sportowiec, nie zawsze da się odpowiednio zaimplementować jako trener. Każdy z nas jest inny i potrzebuje indywidualnego podejścia.

W Pana książce można przeczytać, że wiara w siebie i mentalność zwycięzcy to najlepsza droga do sukcesu. Jak należy je prawidłowo rozwijać?

- Słowem-kluczem jest tutaj z pewnością cierpliwość. Nie wygląda to tak, że idzie się do psychologa i nagle uzyskuje się mentalność zwycięzcy. Trzeba podejmować wiele małych, ale równie istotnych kroków. Należy też uczyć się umiejętności obchodzenia się ze zwycięstwami. Łącząc ze sobą wszystkie te cegiełki, można mówić o późniejszym sukcesie.

Werner Schuster* (ur. w 1969 roku) - austriacki trener, były skoczek narciarski. Wieloletni trener drużyny niemieckiej (2008-2019). Za jego kadencji skrzydła rozwinęli tacy skoczkowie, jak Severin Freund, Richard Freitag, Andreas Wellinger lub jeden z obecnych liderów kadry Markus Eisenbichler. Schuster jest autorem książki „Abheben: Von der Kunst, ein Team zu beflügeln” (Odlot. Jak dodawać zespołowi skrzydeł).