1. Przejdź do treści
  2. Przejdź do głównego menu
  3. Przejdź do dalszych stron DW

"To nie dżihadyści odgrywają główną rolę w ofensywie w Iraku"

Hassan Znined / Andrzej Pawlak26 czerwca 2014

W Iraku działa wiele różnych ugrupowań zbrojnych. Ich podstawowym celem jest obalenie obecnego reżimu w Iraku - mówi gen. Ghasi Khuder Elias Aziza*.

https://p.dw.com/p/1CQ8Y
Generał Ghasi Khuder Elias Aziza (w mundurze po prawej)Zdjęcie: Ghasi Khuder Elias Aziza

DW: Panie Generale, iracka armia zawsze cieszyła się opinią silnej i sprawnej. Teraz jednak widzimy, jak bez walki oddaje dżihadistom z IPIL jedną miejscowość po drugiej, zamiast zmobilizować i wesprzeć szyickie milicje. Czy może nam Pan wyjaśnić, dlaczego tak się dzieje?

Ghasi Khuder Elias Aziza*: Moim zdaniem, głównym tego powodem jest nowy skład personalny irackich sił zbrojnych po roku 2004, po podjęciu przez ówczesnego amerykańskiego cywilnego administratora Iraku Paula Bremera decyzji o rozwiązaniu dawnej armii. Od tej chwili podstawowym kryterium podczas formowania sił zbrojnych, a także sił bezpieczeństwa irackiego MSW, stały się względy wyznaniowe i inne, ocierające się o sekciarstwo i kumoterstwo.

Dawni oficerowie, ci, którzy brali na przykład udział w wojnie Iraku z Iranem, zostali zepchnięci na margines. Pozbawiono ich zajmowanych wcześniej stanowisk i, na domiar złego, obniżono im pobory. Nie zwracano przy tym uwagi na przysługujące im prawa. Część z nich trafiła do więzienia, niektórych po prostu zamordowano, a jeszcze innych zmuszono do emigracji. Dawna armia iracka opierała się na bazie narodowej. Ta obecna bazuje niestety wyłącznie na kryteriach płacowych i wyznaniowych.

DW: Czy mógłby nam Pan opisać jak wygląda ta obecna armia? Ilu żołnierzy liczy, jak są uzbrojeni i opłacani?

Ghasi Khuder Elias Aziza: Mogę to ocenić jedynie szacunkowo. Pod względem finansowym na pewno stoi dużo lepiej niż ta z okresu wojny z Iranem, która trwała, o czym warto tu przypomnieć, aż osiem lat. Chyba nie przesadzę, jeśli powiem, że obecna kadra zarabia dziesięć razy więcej. Trochę lepsze jest też uzbrojenie i wyposażenie, ale te niewątpliwe pozytywy tracą na znaczeniu w obliczu wszechobecnej korupcji, która jest główną bolączką irackiej armii. Rzeczywista wartość sprzętu w wielu przypadkach nie przekracza jednej czwartej ceny, którą za niego zapłacono. Pozostałe trzy czwarte pochłania korupcja. Te pieniądze są po prostu rozdzielane pomiędzy partie rządzące Irakiem.

Freiwillige Kämpfer wollen für die irakische Armee kämpfen 12.06.2014 Bagdad
Do armii masowo zgłaszają się ochotnicy, ale ich rzeczywista wartość bojowa jest nikłaZdjęcie: Reuters

DW: Jak to działa w praktyce?

Ghasi Khuder Elias Aziza: Każdy zakup broni jest przyznawany jednej z nich. Mogłem to wielokrotnie obserwować na własne oczy. Odbywa się to w tzw. Zielonej Strefie w Bagdadzie. Jeśli na zakup dział, czy innego systemu uzbrojenia, wydaje się oficjalnie, powiedzmy, 100 mln dolarów, to ich faktyczna cena wynosi zaledwie 25 mln, a w podobny sposób realizuje się też zamówienia na sprzęt w sektorze cywilnym.

Co się tyczy liczb: armia iracka liczy obecnie ok. 1,3 mln żołnierzy. Dla porównania: za czasów Saddama Husajna, na początku wojny z Iranem służyło w niej tylko ok. pół miliona żołnierzy, plus ok. 72 tys. ludzi w siłach policyjnych. Sam byłem w tym czasie doradcą w MSW. Mogę teraz tylko powtórzyć to, co już stwierdziłem przedtem: największa różnica polega na tym, że dawniej armia i policja były oparte na bazie narodowej. W armii służyli przedstawiciele wszystkich narodowości i wyznań - Arabowie, Kurdowie, Turkmeni, muzułmanie, chrześcijanie, sunnici i szyici. Dziś w sytuacji uprzywilejowanej są szyici, a innych się dyskryminuje. Pilnie się ich obserwuje i pozbawia wpływu na podejmowanie decyzji.

DW: I ta, licząca ponad milion ludzi, armia, jest zdana na pomoc ochotników?

Ghasi Khuder Elias Aziza: Zgadza się. Ale ci ochotnicy kojarzą mi się niepokojąco z tzw. brygadami al-Quds, utworzonymi przez partię Baas po zaatakowaniu Iraku przez USA w roku 2003. Liczyły one przeszło dwa miliony ochotników. Ale wszyscy porzucili broń. Żaden z nich nie walczył z żołnierzami US-Army. To się dziś powtarza w zmienionych, rzecz jasna, okolicznościach.

Ludzie zgłaszają się ochotnika do armii z powodu swych przekonań religijnych, albo z chęci bronienia świętych miejsc szyitów. Nawiasem mówiąc, wcale nie jestem przekonany, że w obecnej ofensywie główną rolę odgrywają dżihadyści z IPIL. W Iraku działa wiele różnych uzbrojonych ugrupowań. Niektóre są dowodzone przez oficerów z dawnej armii irackiej, w innych po prostu służą i walczą. Nie chodzi im przy tym głównie o zdobycie tego czy innego miasta. Ich podstawowym celem jest obalenie obecnego reżimu w Iraku.

*Generał w stanie spoczynku Ghasi Khuder Elias Aziza był w latach 1986-2006 doradcą wojskowym w Ministerstwie Spraw Wewnętrznych w Bagdadzie. Jest członkiem chrześcijańskiej mniejszości wyznaniowej i od roku 2006 przebywa w Niemczech.

rozmawiał Hassan Znined, Redakcja Arabska DW

tłum. Andrzej Pawlak