Buty od Heidi Klum | Nieopowiedzian historie POLENHILFE | DW | 08.12.2011
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages
Reklama

30. rocznica stanu wojennego

Buty od Heidi Klum

Należę do pokolenia, któremu 13 grudnia 1981 roku zawalił się świat – zabrakło Teleranka! Nadzieja na poprawę przyszła w paczce z Niemiec.

default

Tego dnia zasiadłam przed telewizorem cała w emocjach – zdąży tym razem zapiać, czy nie zdąży? Zamiast pstrego kogucika, zwiastuna Teleranka, z ekranu patrzyły na mnie martwo czarne okulary. Okulary mówiły o wojnie, o sowieckich przyjaciołach i wrogach we własnym kraju, i o tym, że jestem w niebezpieczeństwie. W tej sekundzie, za brak mojej cotygodniowej porcji adrenaliny, znienawidziłam ich wszystkich; zarówno przyjaciół, jak i wrogów. Siedzący obok ojciec wymownym jękiem przypieczętował mój dramat. O nic nie pytałam. Sprawa była przesądzona – wojna!

Tak zaczął się mój osobisty stan wojenny. Z internowaniem we własnym pokoju, ponieważ zaspy „zimą stulecia” sięgały parapetów pierwszego piętra. Przyszła odwilż i poszłam do szkoły. Szlifowałam Międzynarodówkę, kilka pieśni o Leninie w Poroninie, i że tam moje pokolenie „swój wielki rozpoczęło bieg”. Aż pewnego dnia pod moją szkołę zajechała ciężarówka, chyba Caritasu, wyładowana po dach paczkami…

Agnieszka Rycicka

Agnieszka Rycicka, 7 lat, początek roku szkolnego. takie zdjęcia zrobiono całej klasie.

Trafiła mi się pierwsza z brzegu. A w paczce – skarb! Śliczne, niebieskie balerinki z delikatnej skóry, włącznie z podeszwą, misterne szwy. I ta srebrna kokardka z przodu… Wewnątrz buta odręczny podpis: Heidi Klum. Boże, jak one, te buty, pachniały! Gama kompletnie obcych mi zapachów – świeżo zmielonej kawy, dobrego tytoniu, rozkosznie gryzący zapach środków piorących.

Wyobraziłam sobie ten łańcuch ludzkiej życzliwości, na którego końcu znalazłam się ja – anonimowa polska dziewczynka z warkoczykami jak mysie ogonki. To była moja prywatna inicjacja – spotkanie ze światem Zachodu, ale również czas, kiedy do mojej świadomości wdzierały się totalitarne tuzy: Breżniew, Czernienko, Ceauşescu, Honecker i zza okularów wyłaniająca się twarz gen. Jaruzelskiego. Wtedy też formułował się mój własny system wartości, do którego, patrząc na buty, bez wahania wpisywałam kolejno: empatię, ofiarność, umiejętność dzielenia się i świadomość, że ci tam, z Zachodu, chcą mi pomóc. (Może nawet przywrócą Teleranek!)

Polenhilfe Agneiszka Rycicka und Familie

Agnieszka Rycicka z córkami

Kogut rzeczywiście nie zdążył zapiać tylko raz – 13 grudnia. Z tym że potem, choć piał, to już nigdy tak jak wcześniej. Bucików, które już w momencie ich otrzymania były za małe, używałam jeszcze ze dwa, może nawet trzy lata. Taki mój prywatny Marsz Ku Wolności. Buty uwierały coraz bardziej. Coraz bardziej uwierał też komunizm: śmierć księdza Popiełuszki, prawda o Katyniu, i mama-nauczycielka,płacząca w poduszkę przed szkolną akademią na cześć kolejnego towarzysza.

Buty rozpadły się szybciej niż system totalitarny czy mur berliński, jednak jeszcze dziś jestem w stanie odtworzyć każdy ich detal. Pamiętam też imię niemieckiej donatorki, którą dopiero po latach skojarzyłam z gwiazdą wybiegu. Czy to była ona, Heidi Klum? Dla mnie – tak! Tej wersji chętnie słuchają też moje małe córki, z którymi każdej Wigilii przygotowuję paczkę dla innych dzieci. To pamiątka po tamtych czasach. Został mi też po nich mały rozmiar stopy i zwyczaj starannego obwąchiwania butów przed zakupem. But musi pachnieć, musi mieć to „coś”. Tylko w takich butach dojdę tam, gdzie dojść powinnam. Żeby tylko tym razem tak bardzo nie bolało.

Agnieszka Rycicka

Teleranek – program dla dzieci nadawany przez TVP1 od września 1972. Od początku jego symbolem był zawadiacki kogucik projektu Joanny Zacharzewskiej. Najpierw czarno-biały, a od roku 1974 kolorowy, w oprawie stworzonej przez Studio Miniatur Filmowych w Warszawie. Animowana czołówka prezentowała pędzącego ptaka, który punktualnie o 9.00 wskakiwał na płot i piał (za: Polski Serwis Naukowy online).

Reklama