Bruksela przygotowuje kwoty dla kobiet | Niemcy – bieżąca polityka niemiecka. Wiadomości DW po polsku | DW | 05.03.2012
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages
Reklama

Polityka

Bruksela przygotowuje kwoty dla kobiet

Komisarz UE ds. sprawiedliwości Viviane Reding domaga się wprowadzenia kwoty dla kobiet w gramiach kierowniczych. "Dobrowolność nic nie daje", twierdzi.

default

Pomimo wszelkich apeli, by więcej kobiet zasiadało w zarządach firm i koncernów, sytuacja niewiele się zmieniła. Tylko 13,7 proc. kierowniczych stanowisk w skali europejskiej zajmują kobiety - powiedziała komisarz Reding, przedstawiając raport w Brukseli. Koncernom i grupom interesu dała termin do końca maja, by ustosunkowały się do raportu. Komisja chce następnie podjąć decyzję o konkretnych przedsięwzięciach, z projektem rozporządzenia włącznie.

Viviane Reding Europäische Kommission Ressort Justiz

Viviane Reding domaga się kwoty dla kobiet

"Nie jestem wielką zwolenniczką kwot - powiedziała Viviane Reding - ale podobają mi się ich rezultaty".

Niemcy niechętni kwocie

Niemieckiej gospodarce grozi więc, że będzie musiała ugiąć się pod presją Brukseli. Jesienią ub. r. niemieckie koncerny odrzuciły możliwość wprowadzenia kwot. Rząd w Berlinie chce, aby firmy dobrowolnie dopuszczały kobiety do najwyższych stanowisk.

Ale cierpliwość komisarz Reding, odpowiedzialnej za równe szanse kobiet i mężczyzn, już się skończyła. Przed rokiem wezwała ona przedsiębiorstwa notowane na giełdzie, żeby do swych gremiów kierowniczych dopuściły więcej kobiet. Inicjatywę unijnej komisarz ds. sprawiedliwości, by do roku 2015 w zarządach zasiadało 30 proc. kobiet, a do roku 2020 - 40 proc., podpisały tylko 24 firmy. Nie było wśród nich ani jednej firmy z Niemiec.

Rozbić szklaną barierę

Deutschland Gleichberechtigung Frauenquoten-Konzepte in der Diskussion

Schröder, von der Leyen, Merkel - w rządzie nie ma zgody co do kwoty.

"Szkoda, że dobrowolne zobowiązanie nie przyniosło żadnych zadawalających rezultatów", zaznaczyła komisarz. Jej zdaniem rezygnacja z kierowniczych kwalifikacji kobiet działa na szkodę Europy." Wskazała przy tym na dwie analizy firm consultingowych McKinsey i Ernst&Young, gdzie stwierdzono, że firmy mające w swych zarządach kobiety odnotowują wyższe zyski. "Nadszedł czas, by rozbić wreszcie szklaną barierę, która hamuje wstęp kobietom na wyższe szczeble kariery".

Zamysł komisarz sprawiedliwości cieszy się poparciem zarówno europarlamentu, jak i obywateli UE. Jak dowodzą ostatnie wyniki ankiet Eurobarometru, 9 na 10 respondentów uważa, że kobiety o takich samach kwalifikacjach, jak mężczyźni, powinny w równym stopniu zajmować najwyższe stanowiska. 75 proc. ankietowanych uważa, że należałoby wprowadzić ustawową kwotę. Połowa anakietowanych zgadza się z tym, by na firmy unikające zatrudniania kobiet na najwyższych stanowiskach nakładano kary. Aby wprowadzić takie rozporządzenie Bruksela musiałaby mieć jednak poparcie wszystkich unijnych państw.

Trzeba zmienić świadomość

Nawet, jeżeli panuje powszechne przekonanie, że najwyższy czas, by skończyć z domenami mężczyzn, nie ma jednak powszechnego trendu, by kobietom przyznawać równy status i równe szanse. Co prawda udział kobiet na kierowniczych stanowiskach wzrósł w minionych 12 miesiącach o 1,9 procent, lecz liczba kobiet, które znalazły się w zarządach firm i koncernów spadła z 3,4 do 3,2 proc.

Francja dołącza do liderów

Niemcy, pomimo niechęci do wprowadzenia kwoty, nie wyglądają najgorzej w europejskim zestawieniu. Aktualnie 15,6 proc. stanowisk w zarządach w RFN zajmują kobiety, czyli 3 procent więcej, niż 15 miesiący temu. W gronie najbardziej postępowych w tym względzie państw bezsprzecznie wiedzie prym Finlandia (udział kobiet: 27,1 proc.). We Francji, gdzie przed rokiem wprowadzono kwotowanie kobiet ich udział wzrósł o 10 procent do 22,3 proc.

Lecz dla Viviane Reding to jeszcze za mało. Jej zdaniem adekwatny byłby udział 40. procentowy, lecz jeżeli nie wprowadzi się odgórnie kwoty, na poprawę sytuacji trzeba będzie czekać 40 lat.

dpa / Małgorzata Matzke

red.odp.: Andrzej Paprzyca