Bruksela dyscyplinuje Niemcy za wyrok Karlsruhe | UE-Polska-Niemcy – Wiadomości po polsku | DW | 09.06.2021
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages
Reklama

Europa

Bruksela dyscyplinuje Niemcy za wyrok Karlsruhe

Komisja Europejska wszczęła postępowanie przeciwnaruszeniowe wobec Niemiec za wyrok Trybunału Konstytucyjnego z Karlsruhe podważający rolę TSUE. Celem jest obrona prymatu prawa unijnego, także w Polsce.

Bruksela dyscyplinuje Niemcy za wyrok Karlsruhe

Zdaniem KE wyrok niemieckiego Trybunału Konstytucyjnego stanowi poważny precedens

Komisja Europejska zdecydowała dziś (09.06.2021) o skierowaniu do władz Niemiec „wezwania do usunięcia uchybienia”, co rozpoczyna postępowanie przeciwnaruszeniowe, które teoretycznie mogłoby prowadzić nawet do skargi przed Trybunałem Sprawiedliwości UE. Chodzi o wyrok niemieckiego Trybunału Konstytucyjnego, który w maju 2020 r. odrzucił kluczową część orzeczenia Trybunału Sprawiedliwości UE (choć było odpowiedzią na jego pytanie prejudycjalne) i podważył poprawność decyzji Europejskiego Banku Centralnego (EBC) o skupie obligacji sektora publicznego eurostrefy.

Jasny sygnał dla Unii

Ten głośny wyrok z Karlsruhe ostatecznie nie doprowadził do doraźnych kłopotów dla EBC, ale pozostał ogromny problem z samym faktem odrzucenia orzeczenia TSUE przez Niemcy.

– Komisja uważa, że wyrok niemieckiego Trybunału Konstytucyjnego stanowi poważny precedens, zarówno dla przyszłej praktyki samego niemieckiego trybunału, jak dla sądów najwyższych oraz konstytucyjnych państw członkowskich UE – ogłoszono dziś w Brukseli.

Komisja Europejska nie podpowiada, jak proceduralnie zażegnać ryzyko przyszłych sporów między Karlsruhe i TSUE. Ale postępowanie przeciwnaruszeniowe ma jasno sygnalizować całej Unii, że instytucje UE (w tym EBC) będą zawsze w takich sporach respektować nadrzędność wyroków TSUE nad decyzjami trybunałów konstytucyjnych.

„Luzowanie ilościowe” prowadzone przez EBC wywołuje szczególnie duże spory w Niemczech o granice między dozwoloną polityką monetarną (obniżanie oprocentowanie obligacji w całej eurostrefie, gaszenie paniki rynków finansowych), a zabronionym finansowaniem długu Grecji, Włoch czy Hiszpanii poprzez skupywanie ich obligacji przez EBC. Sędziowie z Karlsruhe uznali, że bank centralny eurostrefy wykroczył poza swe uprawnienia, bo nie przeprowadził wystarczającej „analizy współmierności”, której od początku powinny domagać się władze Niemiec.

Pluralizm, czyli wojna trybunałów

EBC jako instytucja UE bezwzględnie uznaje prymat prawa unijnego, więc Berlin nawet go nie prosił o żadne działania wskutek wyroku Karlsruhe. Posłużono się okrężną drogą, bo pewne dane (potraktowane jako żądana „analiza współmierności”) przedstawił Bundesbank – jest częścią eurosystemu bankowego, a jego szef jest członkiem Rady Prezesów EBC. A sędziowie z Karlsruhe przed paru tygodniami uznali, że to wystarczy i kończy spór o EBC. Tyle, że nie zakończyło to sporu o pojmowanie prymatu prawa unijnego.

TSUE jest powszechnie uważany za najwyższego arbitra w dziedzinie prawa unijnego, a krajowe sądy konstytucyjne lub najwyższe – w dziedzinie prawa nieunijnego (np. karnego). Napięcia zdarzają się na pograniczu, gdy – to rzadkie – trzeba rozsądzić, czy dane przepisy należą do kompetencji unijnych czy krajowych. Eksperci od prawa unijnego nazywają ten system „pluralizmem konstytucyjnym” w UE, który czasem przeradza się w „wojnę trybunałów”, czyli TSUE oraz sądów konstytucyjnych.

Niemiecki TK od wielu lat zastrzegał sobie prawo do kontroli aktów UE pod kątem ich zgodności z prawami podstawowymi, pod kątem nieprzekraczania kompetencji przekazanych UE w traktatach unijnych (kontrola „ultra vires”) oraz pod kątem ochrony niemieckiej „tożsamości konstytucyjnej”. Jednak to pierwszy w Niemczech przypadek uznanie wyroku TSUE za „ultra vires” w 2020 r. (wykraczający poza jego uprawnienia) przez trybunał największego kraju Unii w sprawie EBC ma nieporównanie większe znaczenie od poprzednich „wypadków” z ostatniej dekady, gdy orzeczeniom TSUE w o wiele drobniejszych sprawach przeciwstawiały się sądy konstytucyjne Danii czy Czech, gdzie chodziło o emerytury poczechosłowackie.

Co z polskim TK?

Dzisiejsza decyzja Komisji Europejskiej to zatem obrona nadrzędności prawa unijnego nad krajowym, a jednym z ważniejszych motywów była sytuacja w Polsce. Polski Trybunał Konstytucyjny zajmuje się bowiem pytaniem prawnym od Izby Dyscyplinarnej, którego celem jest podważenie uprawnień TSUE do stosowania środków tymczasowych (zabezpieczeń) w dziedzinie sądownictwa. Przed ponad rokiem TSUE w ramach takiego zabezpieczenia nakazał zamrożenie Izby Dyscyplinarnej. Ponadto premier Mateusz Morawiecki w kwietniu tego roku poprosił TK, by ogólnie uznał interpretacje traktatów UE dokonywane przez TSUE w sprawach sądownictwa za przekroczenie jego kompetencji („ultra vires”).

– Mamy już wielki ból głowy z orzeczeniem niemieckiego trybunału z Karlsruhe, który w zeszłym roku uznał wyrok TSUE co do EBC. Komisja Europejska musi jakoś na to zareagować. A teraz ten wniosek w Polsce... Zawsze będę powtarzać, że musimy opierać się na prymacie prawa unijnego. Bez tego doszłoby do zupełnego podważenia wspólnej architektury prawnej w Unii – tak Vera Jourova, wiceszefowa Komisji, odpowiadała nam niedawno na pytanie o wniosek Morawieckiego do TK.

Członkowie składu z Karlsruhe, który orzekał w sprawie EBC, pospiesznie dystansowali się od wyrazów aprobaty z Warszawy czy Budapesztu dla utemperowania TSUE. Ówczesny prezes niemieckiego TK Andreas Vosskuhle nazwał wówczas polski TK „atrapą”. Wątpliwy skład TK kierowanego teraz przez Julię Przyłębską pozostaje już od ponad trzech lat jednym z głównych punktów unijnego postępowania z artykułu 7. A Europejski Trybunał Praw Człowieka, czyli sąd Rady Europy, uznał w maju, że orzekanie przez polski TK, w którego składzie jest sędzia „dubler” (zaprzysiężony przez prezydenta Andrzeja Dudę na miejsce już „zajęte” przez sędziego wcześniej prawowicie wskazanego przez Sejm), łamie prawo obywatela do sądu oraz rzetelnego procesu.

Polski TK zajmuje się także interpretacją prawa unijnego, a w przeszłości nawet skierował do TSUE pytanie prejudycjalne (w sprawie VAT od e-booków). Zatem sędziowie TK są również sędziami unijnymi, a zatem można – oprócz artykułu 7. – wszcząć zwykłe postępowanie przeciwnaruszeniowe z finałem w TSUE. Jednak w Komisji Europejskiej – pomimo takich apeli europosłów – nie ma teraz gotowości, by tak mocno wkraczać w niedoprecyzowaną sferę między prawem unijnym i konstytucyjnym.

Chcesz skomentować ten artykuł? Zrób to na Facebooku! >>