Blatter pozostaje prezesem FIFA | Życie w Niemczech. Społeczeństwo, lifestyle, ciekawostki | DW | 29.05.2015
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages

Społeczeństwo

Blatter pozostaje prezesem FIFA

W pierwszej turze głosowania szef FIFA nie uzyskał wymaganej większości 140 głosów, lecz 133. Mimo to może rozpocząć piątą kadencję na stanowisku prezesa Międzynarodowej Federacji Piłki Nożnej.

Pomimo skandalu korupcyjnego wokół przyznania praw do organizacji mundialu w 2018 roku Rosji a w 2022 roku Katarowi, Joseph Blatter mógł liczyć na ponad połowę głosów z Afryki i na większość głosów z Azji i Ameryki Południowej. Piątą kadencję na stanowisku prezesa Międzynarodowej Federacji Piłki Nożnej może rozpocząć dlatego, że kontrkandydat książę bin al-Hussein (40 l.) wycofał przed drugą turą głosowania swoją kandydaturę.

Wydarzenia poprzedzające piątkowe głosowanie

Podczas gdy w Europie szef UEFA Michel Platini wezwał Blattera do ustąpienia ze stanowiska, afrykański Związek Piłki Nożnej (CAF) nie zgodził się wraz ze swoim prezesem Issą Hayatou na odroczenie wyborów.

Międzynarodowa Federacja Piłki Nożnej FIFA jest „jedną z najbardziej respektowanych i najlepiej zorganizowanych instytucji świata”, oświadczył w rozmowie z DW Aminu Maigari, który był do 2014 roku prezesem nigeryjskiego Związku Piłki Nożnej (NFF). Nie chce nawet słyszeć o aktualnych zarzutach pod adresem FIFA. „To, co ma miejsce między działaczami FIFA, nie jest przyjemne. Mam nadzieję, że to się w historii Federacji już nie powtórzy”, komentował. .

Fußball Nationalmannschaft Kapverden

Reprezentacja Wysp Zielonego Przylądka w piłce nożnej gra na sztucznej murawie sfinansowanej przez FIFA

Serce dla afrykańskiego futbolu?

Dlaczego Afrykańczycy stoją murem za Blatterem? Daniel Almeida, dziennikarz sportowy z Wysp Zielonego Przylądka, tłumaczy to w ten sposób: „Wielu z nas uważa, że poprawę wizerunku afrykańskiej piłki nożnej na arenie międzynarodowej mamy do zawdzięczenia przede wszystkim Blatterowi. Bo w końcu wzrost liczby afrykańskich uczestników mundialu przypada na erę Blattera. Dużo też zainwestowano w podniesienie jakości futbolu na kontynencie afrykańskim.

Almeida podkreśla w rozmowie z DW, że Blatter zaangażował się przede wszystkim w promowanie piłki nożnej na Wyspach Zielonego Przylądka. Podobnie jak większość afrykańskich nacji futbolowych, również Wyspy Zielonego Przylądka otrzymały w ramach programu „Gol” fundusze na nową infrastrukturę. „Do 2007 roku na Wyspach Zielonego Przylądka nie było ani jednego boiska ze sztuczną murawą. Dziś mamy ich 17. Wszystkie były współfinansowane i atestowane przez FIFA.

WAFU Präsident Amos Adamu

Zawieszony przez FIFA Amos Adamu

Film dokumentalny: ślady korupcji prowadzą do Afryki

Istotnie projekty infrastrukturalne w Afryce są wielkodusznie finansowane przez FIFA. Jednak części funduszy pomocowych nie przeznacza się, jak można by sądzić, na budowę boisk treningowych i projekty szkoleniowe, bo lądują w kieszeniach działaczy afrykańskich Związków Piłki Nożnej. W ten oto sposób Blatter „kupuje sobie” poparcie Afrykańczyków. Do tego wniosku dochodzą autorzy filmu dokumentalnego ARD „Sprzedany futbol”. Można się z niego dowiedzieć, w jaki sposób działacze afrykańskich Związków Piłki Nożnej defraudują środki pomocy rozwojowej FIFA. O korupcję podejrzany jest między innymi prezes kenijskiego Związku Piłki Nożnej, Sam Nyamweya.

Były dyrektor ds. marketingu w FIFA Guido Tognoni też wie, w jaki sposób prezes Blatter zapewnia sobie lojalność afrykańskich Związków Piłki Nożnej podczas głosowania. „Niezaprzeczalne jest to, że kwestia rozdziału środków pomocowych pozostawia jeszcze wiele do życzenia i nie każdy dolar czy euro ląduje na boisku piłkarskim”.

Lojalni wobec Blattera „łowcy głosów” w Afryce

Südafrika Sportminister Fikile Mbalula

Minister sportu RPA Fikile Mbalula

W Europie i USA reputacja Blattera spadła do zera. Tymczasem w Afryce zdaje się on nadal cieszyć dobrą opinią. Prezes FIFA może przede wszystkim liczyć na działaczy, a głównie na wiceprezesa FIFA w Kamerunie i prezesa afrykańskiego Związku Futbolu. W czasie ostatniego kongresu UEFA Issa Hayatou dał do zrozumienia, że Blatter „nigdy nie znajduje się w Afryce na obcym terenie” i że „w Afryce Blatter może się czuć jak w domu”.

Prezes FIFA aktywnie zabiegał również o przyznanie RPA praw do organizacji mistrzostw świata w 2010 roku. Afryka jest mu za to po dziś dzień wdzięczna.

MŚ 2010: Południowa Afryka odpiera zarzut korupcji

Według Departamentu Sprawiedliwości USA, RPA miała przekupić Międzynarodową Federację Piłki Nożnej FIFA kwotą 10 mln dolarów, żeby uzyskać prawo do organizacji mundialu. Południowoafrykański Związek Piłki Nożnej (SAFA) nie raz podkreślał jednak, że wszystko przebiegało zgodnie z przepisami.

W czwartek (28.05) głos zabrał południowoafrykański minister sportu. Fikile Mbalula odparł w imieniu swojego rządu wszelkie zarzuty. „Nigdy nie przekazaliśmy żadnych pieniędzy delegatowi FIFA. Nasz rząd nikogo nie przekupił kwotą 10 mln dolarów, czy jakąkolwiek inną. RPA będzie niezmiennie zwalczać korupcję, obojętnie gdzie się ona pojawi”.

Łapówki dla afrykańskich działaczy?

Coraz głośniejsze stają się zarzuty wobec afrykańskich działaczy w związku z przyznaniem Katarowi praw do organizacji MŚ 2022.

Phaedra Almajid, która była odpowiedzialna za relacje z mediami w komitecie organizacyjnym Kataru, twierdzi w filmie dokumentalnym ARD, że wiceprezes FIFA Issa Hayatou, podobnie jak szef Związku Piłki Nożnej z Wybrzeża Kości Słoniowej Jacques Anouma i już zawieszony Amos Adamu z Nigerii otrzymali po 1,5 mln dolarów, żeby głosowali za MŚ 2022 w Katarze.

Almajid, która - jak twierdzi - była obecna przy „negocjacjach”, zaznacza w filmie: „To było osobliwe. Skorumpowanie kogoś wydaje się być bardzo proste”. Najpierw zaproponowano każdemu z tych trzech panów po milion dolarów. Ponieważ nie zaaprobowali tej kwoty, podwyższono ją do półtora miliona.

Po rezygnacji Portugalczyka Luisa Figo, byłego wybitnego zawodnika, i Holendra Michaela van Praag, Blatter miał w jordańskim księciu Alim bin al-Husseinie tylko jednego kontrkandydata.

Antonio Cascais / Iwona D. Metzner