Biełsat z przeszkodami. Rozmowa z szefową stacji | Niemiecka kultura, polska kultura w Niemczech, wydarzenia | DW | 27.12.2016
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages

Kultura

Biełsat z przeszkodami. Rozmowa z szefową stacji

Szef MSZ Witold Waszczykowski, którego resort finansuje działalność stacji, zapowiedział niedawno jej zamknięcie i przekazanie zaoszczędzonych ten sposób pieniędzy nowej TVP Polonia.

Polen | Agnieszka Romaszewska während der Konferenz Polnische Ostpolitik (DW/A. M. Pedziwol)

Agnieszka Romaszewska

Co jakiś czas podejmowane były próby drastycznego obcięcia budżetu, czy wręcz likwidacji nadającej z Polski białoruskiej telewizji Biełsat, ale nigdy dotąd do nich nie doszło, mówi szefowa stacji, Agnieszka Romaszewska. Tym razem jednak może stać się inaczej. Minister spraw zagranicznych Witold Waszczykowski, którego resort finansuje działalność stacji, zapowiedział niedawno jej zamknięcie i przekazanie zaoszczędzonych ten sposób pieniędzy nowej TVP Polonia

Deutsche Welle: Czy zapowiadane obcięcie dotacji dla Biełsatu na 2017 rok z 17 do 5 milionów złotych, było dla Pani zaskoczeniem?

Agnieszka Romaszewska: Wiedziałam, że w MSZ toczą się jakieś rozmowy na ten temat, tak więc zupełnym zaskoczeniem to nie było. Ale w swojej naiwności myślałam, że nikt się na to nie odważy.

DW: Pytam o zaskoczenie, bo to, o czym kilka dni temu mówił minister Waszczykowski w wywiadzie dla portalu wPolityce.pl, napisał już w czerwcu br. prezes Ruchu Narodowego Robert Winnicki. Cytuję za Gazetą Narodową:Środki, które idą obecnie na telewizję Biełsat powinny być skierowane w inne miejsce”. Winnicki pytał też MSZ, „czy planuje przeznaczyć 17 milionów złotych dotychczasowej dotacji dla Biełsatu na unowocześnienie i rozwój TVP Polonia?” Czyżby Ruch Narodowy miał aż tak wielki wpływ na ministra, że ten uległ?

AR: Tej wypowiedzi akurat nie znałam. Ale wiedziałam, że posłowie Ruchu Narodowego mają naszą stację na wątrobie. Myślałam jednak, że są mało wpływowi. Teraz widzę, że koncepcja posła Winnickiego jest zbieżna z poglądami części wysokich urzędników w MSZ. Od lat żyjemy w ostrym napięciu. Praktycznie co roku, najwyżej co dwa lata mieliśmy próby obcięcia budżetu, do czego jednak nigdy nie doszło. Stąd może moje przekonanie, że i tym razem się to nie zdarzy.

Team von Bielsat bei einer Besprechung (DW/M. Jaranowski)

Sytuacja Biełsatu jest wciąż niepewna

DW: Prezes Winnicki napisał jeszcze, że „telewizja Biełsat psuje nasze stosunki z białoruskim rządem.” Czy uruchomienie Biełsatu w 2007 roku coś zmieniło w stosunkach między Mińskiem a Warszawą?

AR: Moim zdaniem absolutnie nie. Stosunki zepsuły się drastycznie na przełomie lat 2005/2006 i przez długi czas były bardzo złe. Ale to było spowodowane rozbiciem przez białoruskie władze niezależnego Związku Polaków na Białorusi, czemu się trudno dziwić, bo był to bezpośredni atak na interesy polskie. Relacjonowałam te wydarzenia jako korespondentka i 13 grudnia 2005 roku głównie za to zostałam deportowana z Białorusi.

DW: Przypomnijmy, że Biełsat powstał, gdy rządził PiS. Czy zmiana rządu wpłynęła potem na sytuację Biełsatu?

Nie byliśmy pewni, co będzie. Byliśmy poganiani przez zaprzyjaźnione osoby, również w PO, która przejmowała władzę, żeby jak najszybciej ruszyć i nie dopuścić, żeby komuś przyszło do głowy skasować ten projekt. Szczęśliwie udało się to bardzo szybko. Pierwszy program nadaliśmy 10 grudnia 2007 roku.

Potem co rusz coś się zacinało. Najgorszy kryzys był w 2009 roku, kiedy się zmieniły władze w Telewizji Polskiej i pełniący obowiązki prezesa Piotr Farfał postanowił mnie wyrzucić. Ale po dwóch tygodniach zostałam przywrócona – moim zdaniem po interwencji Radosława Sikorskiego u Romana Giertycha.

Das Bielsat Team (DW/M. Jaranowski)

Ekipa stacji w 2010 roku

DW: Ale przecież w 2009 roku minister Sikorski nazwał Biełsat „drugim po Afganistanie priorytetowym projektem rozwojowym, finansowanym przez Ministerstwo Spraw Zagranicznych”. Potem doszło do nieudanych prób zbliżenia z Białorusią. Czy Biełsat w tym przeszkadzał? Czy odczuwała Pani jakieś naciski?

AR: Dokładnie tak. Wszystko już było dobrze, dostaliśmy nawet dofinansowanie. Ale gdy ktoś wymyślił ocieplenie stosunków z Białorusią, natychmiast pojawiła się presja na cięcie budżetu Biełsatu. A minister Sikorski, co by nie powiedzieć o nim dobrego, jednak szczodry nigdy nie był. Stoczyliśmy wtedy dramatyczną walkę, żeby utrzymać finansowanie. Pomógł nam… Łukaszenka. 19 grudnia na jego polecenie spałowano protestujących na placu w Mińsku i zamknięto wszystkich kandydatów na prezydenta. Wtedy ministerstwo zadecydowało o podniesieniu naszego budżetu.

DW: A dziś? Dlaczego Biełsat jest problemem dla PiS-u – partii powołującej się tak chętnie na spuściznę prezydenta Lecha Kaczyńskiego? Przecież on forsował bardzo ofensywną politykę wschodnią. Co się zmieniło?

AR: Szczerze mówiąc nie wiem, czy w PiS-ie coś się zmieniło w kwestiach polityki zagranicznej. Zawsze ścierały się tam tendencje piłsudczykowska i endecka.

DW: Ile dziś wynosi budżet Biełsatu?

AR: W ostatnich latach oscylował on wokół 26 milionów złotych i nie był zwiększany. Za to my zwiększaliśmy wydajność.

DW: Jednym z partnerów Biełsatu jest telewizja Deutsche Welle. Jak ta współpraca wygląda?

AR: Przez jakiś przejmowaliśmy kilka programów Deutsche Welle – „Europa dziś”, „Na kołach” i „Projekt Przyszłość”. Ale okazało się, że ich tłumaczenie tyle kosztuje, że nie bardzo się to opłaca. Za te pieniądze możemy robić własny program, a to jest dla nas cenniejsze.

Rozmawiał Aureliusz M. Pędziwol

 

Agnieszka Romaszewska jest dyrektorem afiliowanej przy Telewizji Polskiej białoruskiej telewizji Biełsat od jej powstania – z dwutygodniową przerwą w roku 2009, kiedy kontrolę nad TVP przejęła koalicja LPR i Samoobrony.

 

Reklama