″Berliner Zeitung″: Walka o wolność artystyczną na festiwalu w Gdyni | Echa polskie | DW | 24.09.2019
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages
Reklama

Echa polskie

"Berliner Zeitung": Walka o wolność artystyczną na festiwalu w Gdyni

Festiwal filmowy w Gdyni walczy o swoją wolność artystyczną w obliczu zmian polityki kulturalnej w Polsce - pisze "Berliner Zeitung".

Wydawany w Berlinie dziennik pisze we wtorek (24.09.2019) o politycznych kontrowersjach, jakie towarzyszyły zakończonemu w miniony weekend  44. Festiwalowi Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni. Autor relacji Ralf Schenk chwali film Jana Komasy "Boże Ciało", zdobywcę nagród publiczności i za reżyserię. "To ciche, niemal poruszające studium o zaufaniu i przebaczeniu, odzyskiwaniu człowieczeństwa, które nie ma nic wspólnego z instytucjami i regułami władzy" - ocenia.

Debaty polityczne na pierwszym planie

Zdaniem krytyka "Berliner Zeitung", dla gdyńskiego festiwalu film ten był "szczęśliwym trafem", bo "po premierze wreszcie mówiono o dobrym kinie".

"Wcześniej bardziej zajmowano się kryzysową polityka kulturalną. Odbywały się na przykład ostre debaty o nagłym wycofaniu z konkursu thrillera 'Solid Gold', filmu o powiązaniach świata finansów, instytucji publicznych i zorganizowanej przestępczości, który oparty jest na prawdziwej historii. Polska telewizja publiczna, która w jednej trzeciej sfinansowała powstanie filmu, zgłosiła veto wobec wystawienia filmu (do konkursu), bo końcowa wersja filmu nie zgadzała się z tą zaprezentowaną nadawcy.

Polskie media podawały, że telewizja, zależna od mocno konserwatywnej rządzącej partii PiS, nie chciała upublicznić filmu przed wyborami parlamentarnymi, które odbędą się 13 października. Choć 'Solid Gold' krytycznie obchodzi się z poprzednim rządem, a dzisiejszą opozycją, to ukazuje ponoć całą klasę polityczną w złym świetle - relacjonuje "Berliner Zeitung".

Jak dodaje, reżyser Jacek Bromski zdołał jednak przywrócić swój film do festiwalowego konkursu, jednak obraz "nie spełnił oczekiwań".

Spory o dobór filmów

"Berliner Zeitung" pisze też, że zaskoczeniem była rezygnacja członków komisji selekcyjnej. "Kilka filmów rekomendowanych przez komisję do konkursu zostało skreślonych przez organizatorów festiwalu, a potem jednak znowu dopuszczonych" - pisze autor relacji, dodając, że chodziło akurat o te obrazy, które dotykały spraw polityki i moralności.

W ocenie "Berliner Zeitung", "apelem o artystyczną wolność" jest propozycja Stowarzyszenia Filmowców Polskich, które chce przywrócenia dyrektora artystycznego festiwalu oraz niezależnego doboru filmów. "Festiwal w Gdyni jest w dużej mierze sponsorowany przez Ministerstwo Kultury, które PiS trzyma mocną ręką" - pisze "Berliner Zeitung".

Polskie kino patriotyczne

Za jeden z najlepszych filmów konkursowych autor uznał "Mowę ptaków" Xawerego Żuławskiego. Z kolei za "intelektualnie słabe" uważa "monumentalne, propagandowe filmy o polskiej historii, które zostały sfinansowane z funduszu na stulecie niepodległości". Wymienia film "Piłsudski" Michała Rosy, który - zdaniem autora relacji - "oferuje pole dla patetycznych manifestacji", a także "Legiony" Dariusza Gajewskiego. "Polska powstaje tu z krwi, potu i łez. Czci się przede wszystkim silnym mężczyzn. Nowe patriotyczne polskie kino jest ciężkim kinem męskim" - pisze "Berliner Zeitung".

Reklama