Berlin policzył swoich bezdomnych. Zaskakujący wynik | Życie w Niemczech. Społeczeństwo, lifestyle, ciekawostki | DW | 07.02.2020
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages
Reklama

Społeczeństwo

Berlin policzył swoich bezdomnych. Zaskakujący wynik

Szacunki mówią nawet o 10 tysiącach bezdomnych w stolicy Niemiec. Ilu doliczyli się wolontariusze?

Berlin: Akcję liczenia bezdomnych przeprowadzono w nocy z 29 na 30 stycznia 2020

Berlin: Akcję liczenia bezdomnych przeprowadzono w nocy z 29 na 30 stycznia 2020

Pierwszą w historii akcję liczenia berlińskich bezdomnych przeprowadzono w nocy z 29 na 30 stycznia, a o jej wynikach poinformowała w piątek (07.02.2020) senator ds. socjalnych w rządzie Berlina Elke Breitenbach. W sumie w trakcie „Nocy solidarności”, jak nazwano całą akcję, wolontariusze doliczyli się 1976 osób bez dachu nad głową. Najwięcej w noclegowniach organizacji Berliner Kaeltehilfe, gdzie przebywało 942 osób i na ulicy (807). Pozostała część to osoby bezdomne, napotkane w środkach komunikacji miejskiej (158), na pogotowiu ratunkowym, oraz przebywające wspomnianej nocy w areszcie policyjnym.

Nie znamy całej prawdy”

Podana w piątek liczba jest znacznie niższa, niż podawane do tej pory ogólne szacunki, według których w stolicy Niemiec jest od 6 tysięcy do 10 tysięcy osób bezdomnych. Organizacje, pomagające ludziom żyjącym na ulicy już wcześniej ostrzegały, że akcja liczenia osób bezdomnych przez jedną noc nie może dać pełnego obrazu sytuacji, dlatego jej wynikom nie należy przypisywać wielkiego znaczenia.

– Oczywiście nie znamy całej prawdy. Nie spotkamy wszystkich bezdomnych – przyznała Breitenbach. Jednak – dodała – po raz pierwszy są do dyspozycji konkretne liczby. – I na pewno nie ukryło się przed nami aż 8 tysięcy ludzi – oceniła. Według władz miasta planowane są kolejne akcje liczenia bezdomnych. Jak mówiła Breitenbach, zebrane przez wolontariuszy informacje pozwolą lepiej zorganizować pomoc dla osób, żyjących na ulicy.

Między innymi dlatego wolontariusze starali się też zebrać dodatkowe informacje, dotyczące m.in. pochodzenia osób bezdomnych, wieku czy ich sytuacji życiowej. Spośród bezdomnych, napotkanych na ulicy 288 osób zgodziło się takich informacji udzielić. Wynika z nich, że ponad połowa (55 procent) to osoby w wieku od 30 do 49 lat. Najmłodszy bezdomny miał 14 lat. Zdecydowana większość, bo 84 procent, to mężczyźni. Prawie połowa (47 procent) pytanych od ponad trzech lat nie ma dachu nad głową. 

Liczenie według naukowych zasad

113 spośród osób, z którymi przeprowadzono wywiady, to Niemcy, 140 – to obywatele innych krajów UE, 31 pochodziło z krajów trzecich, a czterech nie podało informacji. Ze względu nas przepisy o ochronie danych osobowych nie jest możliwe podanie ich narodowości. Wiadomo jednak, że wielu bezdomnych w Berlinie to Polacy.

Według jednej z inicjatorek „Nocy solidarności” i badaczki ubóstwa Susanne Gerull zastosowana w Berlinie metoda liczenia osób bezdomnych oparta jest na modelu, opracowanym przez Nowy Jork i przetestowanej też przez kilka innych europejskich miast. „Według wszelkich znanych mi informacji od zespołów wolontariuszy liczenie przeprowadzono zgodnie ze wszystkimi regułami badania z zakresu nauk społecznych” – podkreśliła Gerull, cytowana przez dziennik „Der Tagesspiegel”. Jej zdaniem próby oszacowania, ile osób mogło się ukryć, aby nie zostać uwzględnionym w liczeniu, nie są wiarygodne z naukowego punktu widzenia.

Akcja groźna” i urągająca godności”

Mimo zapewnień o dobrych intencjach władz Berlina, akcja liczenia osób bezdomnych spotkała się z ostrą krytyką samych zainteresowanych. Zaraz po zapowiedzi akcji zrzeszenie Reprezentacja Osób Bezdomnych (Selbsvertretung der wohnungslosen Menschen) oświadczyło, że jest ona „groźna”, „urągająca godności” i „bezużyteczna”. W opublikowanym oświadczeniu zwrócono także uwagę, że liczby nie uwzględnią osób, przebywających w parkach, piwnicach, na strychach, ogródkach działkowych czy w lesie, bo tam wolontariusze nie dotrą. „Akcja liczenia bezdomnych ma być alibi. Liczy się zwierzęta, a ludziom trzeba pomagać. W przypadku osób bez dachu nad głową pomocą byłoby mieszkanie” – podkreślono w oświadczeniu.