Azyl dzięki chrztowi? Dylemat urzędów, radość Kościołów | Życie w Niemczech. Społeczeństwo, lifestyle, ciekawostki | DW | 25.12.2016
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages

Społeczeństwo

Azyl dzięki chrztowi? Dylemat urzędów, radość Kościołów

Tysiące muzułmanów, którzy uciekli do Niemiec, przechodzi na chrześcijaństwo. Napawa to sceptycyzmem urzędy, cieszy za to Kościoły.

W krypcie kościoła jest gwarno. Wolontariusze z parafii roznoszą gorącą herbatę. Na podłodze stoją kartony z podręcznikami o dziejach chrześcijaństwa w języku arabskim i w Farsi. Te książki mają posłużyć przygotowaniu grupy 30 uchodźców do chrztu.

Nagle cisza jak makiem zasiał. Ewangelicki pastor ma coś do powiedzenia grupie swoich nowych "owieczek" . Nie chce, żeby ujawniano jego nazwisko czy adres parafii, bo pomaga uchodźcom a to nie wszystkim się podoba.

Niestety dziś ma złe wiadomości. – Planuje się pierwsze deportacje do Iranu osób z naszej grupy – informuje. Czuje się napięcie. Pastor mówi swoim podopiecznym, jak mają rozmawiać z sędzią, kiedy będą musieli poddać się swego rodzaju przesłuchaniu.

– Opowiadajcie o swojej wierze, roznoście kościelne ulotki na jarmarku świątecznym. Inaczej sędzia wam powie, że prywatnie możecie się modlić też w Iranie.

Muzułmanin chrześcijaninem

Kiedy jesienią 2015 szlakiem bałkańskim ruszyła fala uchodźców na północ Europy, do Niemiec dotarli nie tylko uchodźcy z Syrii, Afganistanu i Iraku. Z falą tą przybyło także wielu Irańczyków uciekających przed reżymem mułłów.

Jak podaje Federalny Urząd ds. Migracji i Uchodźców (BAMF), w bieżącym roku do listopada wnioski o azyl złożyło ponad 25 tys. osób z Islamskiej Republiki Iranu. Szansę na to, że dostaną azyl w Niemczech, ocenia się na pięćdziesiąt procent.  Dla porównania, w okresie od stycznia do listopada 2015 roku wniosków takich było niecałe 4500. Jedną z osób ubiegających się wtedy o udzielenie schronienia był wtedy 31-letni Elia, nauczyciel sportu z Teheranu. Z pomocą przemytnika udało mu się dotrzeć szlakiem bałkańskim do Niemiec, gdzie postanowił konwertować. Otrzymał chrzest w jednej z ewangelickich parafii w Nadrenii Północnej-Westfalii.

W sierpniu 2016 roku, po ośmiu miesiącach oczekiwania, miał pierwszą rozmowę w BAMF.

– Byłem szczęśliwy, że mogę swobodnie rozmawiać. W tej rozmowie wyjaśniłem, że ktoś z grona nauczycielskiego mojej szkoły doniósł na mnie tajnej policji, że chodzę na chrześcijańskie nabożeństwa – opowiada Elia.

Deutschland BAMF-Außenstelle in Bingen am Rhein (picture-alliance/dpa/F. von Erichsen)

W urzędzie BAMF bada się po raz pierwszy motywy konwersji

 Strach przed szpiclami

Na pracowniku niemieckiego urzędu opowieść ta najpierw nie zrobiła większego wrażenia. Poradził on Irakijczykowi, żeby przeprowadził się do innego miasta w Iranie, co jednak dla Elii nie wchodzi w rachubę.

– Tajna służba w Iranie jest gorsza niż KGB w sowieckiej Rosji. Wszędzie cię znajdą – wyjaśniał niemieckiemu urzędnikowi. Bojąc się, że także tu dosięgnie go ramię irańskiego reżymu, unika nawet w Niemczech kontaktów z rodakami.

Jak twierdzi, z religią muzułmańską w swojej ojczyźnie już skończył. Rząd w Teheranie wciąż głosi, że islam jest najlepszą religią na świecie. Ale islam nie daje grzesznikom żadnej szansy naprawienia błędów. A najcięższym grzechem jest odwrócenie się od islamu; za to grozi kara śmierci. Chrześcijanie natomiast potrafią przebaczać – podkreśla Irańczyk. Stale rosnąca liczba irańskich konwertytów wywołuje wprawdzie radość w niemieckich Kościołach. Lecz w urzędzie BAMF i urzędach ds. cudzoziemców przeważa sceptycyzm.

W przypadku konwertytów chodzi przede wszystkim o to, żeby wnioskodawca mógł wiarygodnie udowodnić, że swoją nową religię będzie praktykował powróciwszy dla swojej ojczyzny, i że z tego powodu grozi mu tam prześladowanie. A to jest podstawą do wystąpienia z wnioskiem o azyl – wyjaśnia BAMF na zapytanie Deutsche Welle .

Urzędnik podejmujący decyzję w procedurze azylowej musi ocenić, czy zmiana wyznania wnioskodawcy jest podyktowana względami taktycznymi, by uzyskać azyl, czy jego religijnością.

Magdi Allam, Journalist, wurde von Papst Benedikt XVI getauft (AP)

W 2008 roku głośno było o egipskim dziennikarzu Magdim Allam, który przyjął chrzest od samego Ojca Świętego

„Proszę mnie przekonać”

W zależności od kraju związkowego, oceny niemieckich urzędników wypadają różnie – mówi ekspert ds. azylowych Jens Dieckmann. Na przykład w Nadrenii-Palatynacie ludzi nie pyta się o żadne treści religijne. Natomiast w Nadrenii Północnej-Westfalii i Dolnej Saksonii uchodźcy muszą wykazać się wiedzą o dziejach chrześcijaństwa.

W Nadrenii Północnej-Westfalii w sądzie administracyjnym sędzia powiedział jednemu z konwertytów prosto w twarz: „Uważam że religia jest nudna i w ogóle mnie nie interesuje. Proszę teraz mnie przekonać do chrześcijaństwa”, cytuje sędziego jeden z adwokatów. Uchodźca był zaszokowany tą sytuacją.

Podczas innych rozmów wymagano od uchodźców wyrecytowania wyznania wiary, odmówienia „Ojcze Nasz” i przepytywano z Biblii. Musieli oni odpowiadać na pytania: jak nazywał się syn marnotrawny z Nowego Testamentu, co odróżniało Ezawa od Jakuba i kiedy urodził się Marcin Luter.

Protest Kościołów

Takie testy z ogólnej wiedzy religijnej odbywające się w czasie rozpraw przed sądami administracyjnymi i w urzędach ds. cudzoziemców krytykuje także Kościół ewangelicki. Na krajowym synodzie Kościoła ewangelicko-luterańskiego pod koniec listopada w Bad Reichenhall w Bawarii krytykowano obecną praktykę administracyjną.

– Nikt nie kwestionuje, że sądy administracyjne i BAMF muszę ocenić, czy osobie występującej o azyl, mogą grozić jakieś konsekwencje za praktykowanie wiary po powrocie do ojczyzny. Władze Kościoła , krytycznie oceniają jednak katalog pytań testujących wiedzę religijną.

Elias z Teheranu za nic w świecie nie chce wrócić do Iranu. – Przyjechałem tu nie ze względu na pracę – w Teheranie dobrze zarabiałem – mówi, dodając: – Jeżeli mój wniosek o azyl zostanie odrzucony, złożę go jeszcze raz.

Astrid Prange/ Małgorzata Matzke


 

 

Reklama