Atak na piłkarzy Borussii Dortmund. Jeden z zawodników ciężko ranny | Życie w Niemczech. Społeczeństwo, lifestyle, ciekawostki | DW | 12.04.2017
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages

Społeczeństwo

Atak na piłkarzy Borussii Dortmund. Jeden z zawodników ciężko ranny

Trzy ładunki wybuchowe eksplodowały w pobliżu klubowego autobusu Borussii Dortmund. Jeden z piłkarzy trafił do szpitala. Prokuratura generalna w Karlsruhe bada autentyczność dwóch listów sprawców ataku.

- Mamy do czynienia z zaplanowanym atakiem na drużynę Borussii – powiedział szef policji w Dortmundzie Gregor Lange. Jak dodał, zabezpieczone resztki materiałów wybuchowych są teraz badane przez specjalistów. - Musimy przyjąć, że chodzi o poważne ładunki, z odpowiednią siłą rażenia – stwierdził. Prokuratura poinformowała, że niedaleko miejsca eksplozji znaleziono list, którego autor lub autorzy przyznali się do przeprowadzenia ataku. Śledczy nie zdradzili jednak, jaka była treść listu, ani w jakim języku został napisany. Zastrzeżono, że nie ma pewności, czy jest autentyczny. Tym samym wciąż nie są znane motywy zamachu. Policja prowadzi śledztwo w sprawie usiłowania zabójstwa.

Dochodzenie w tej sprawie przejęła prokuratura generalna w Karlsruhe, co oznacza, że nie wyklucza się islamistycznego podłoża ataku. Taki charakter miał mieć jeden ze znalezionych w pobliżu miejsca eksplozji listów. Grupa dziennikarzy śledczych z rozgłośni WDR i NDR oraz dziennika "Sueddeutsche Zeitung" podaje, że napisany po niemiecku list zaczynał się od słów "w imię Allaha miłościwego, litościwego" i nawiązywał do zamachu na jarmarku bożonarodzeniowym w Berlinie oraz udziału niemieckich samolotów bojowych w nalotach w Syrii. List ma głosić, że odtąd wszyscy piłkarze i inne znane osobistości "z Niemiec i innych krajów biorących udział w krucjacie" są na "czarnej liście Państwa Islamskiego".

Inny list z przyznaniem się do ataku na BVB ma pochodzić z kręgów Akcji Antyfaszystowskiej i odnosić się do "polityki Borussii Dortmund", która nie podejmuje wystarczających kroków przeciwko rasistom, nazistom i prawicowym populistom.  

Explosion am BVB Bus (picture-alliance/AA/I. Fassbender)

Piłkarze Borussii po ataku na ich autobus

Eksplozje obok autobusu 

Do eksplozji doszło we wtorek (11.04.2017) około godziny 19.15 w dzielnicy Höchsten na południu Dortmundu, ok. 10 km od stadionu. Klubowy autobus Borussii ruszał właśnie z hotelu w kierunku stadionu, na którym wieczorem miał zostać rozegrany mecz Ligi Mistrzów z AS Monaco. Wybuchy uszkodziły pojazd, w którym zniszczone zostały szyby. Jeden z piłkarzy, obrońca Marc Bartra, został ciężko ranny i musiał być operowany. Zawodnik doznał złamania ręki, został także poraniony przez odłamki. Pozostali piłkarze nie odnieśli obrażeń. Szoku doznał jeden z policjantów eskortujących autobus.

Szef MSW domaga się wyjaśnień

Minister spraw wewnętrznych Niemiec Thomas de Maiziere napisał na Twitterze, że trzeba wyjaśnić okoliczności zdarzenia. Zapewnił, że jest myślami z drużyną Borussii. Głos zabrał także rzecznik niemieckiego rządu Steffen Seibert, który życzył szybkiego powrotu do zdrowa rannemu Marcowi Bartrze. Szef socjaldemokratycznej SPD i kandydat na kanclerza Martin Schulz napisał, że jest zszokowany tym, co się stało.

 UEFA Champions League Borussia Dortmund v AS Monaco Fans (Getty Images/Bongarts/D. Mouhtaropoulos)

Na rozpoczęcie meczu czekało na stadionie ponad 60 tys. fanów

Mecz przełożony na dziś

Wtorkowy mecz pomiędzy Borussią Dortmund a AS Monaco został odwołany. Ponad 60 tysięcy fanów, którzy czekali na rozpoczęcie spotkania na stadionie w Dortmundzie, rozeszło się do domów. Wielu kibiców Borussii zaoferowało nocleg dla fanów AS Monaco. - Wszystko odbyło się w miarę spokojnie – oceniła policja. Mecz przełożono na dziś (12.04.2017), zostanie rozegrany o godzinie 18.45. Szef dortmundzkiej policji Gregor Lange zapowiedział, że spotkaniu będą towarzyszyć wzmożone środki ostrożności. - Zrobimy wszystko co możliwe, aby zapewnić bezpieczeństwo obu drużynom – powiedział. 

dpa / Wojciech Szymański, Katarzyna Domagała

Redakcja poleca

Reklama