ASF w Polsce. Maksymalna czujność w Niemczech | Życie w Niemczech. Społeczeństwo, lifestyle, ciekawostki | DW | 19.11.2019
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages
Reklama

Społeczeństwo

ASF w Polsce. Maksymalna czujność w Niemczech

Ponieważ afrykański pomór świń odkryty został w Polsce blisko granicy z RFN, Niemcy obawiają się, że zaraza może przedostać się do Niemiec.

Dziki

Winni są ludzie, nie zwierzęta

Po tym, jak stwierdzono przypadki afrykańskiego pomoru świń u padłych dzików w Polsce, tuż przy granicy z Niemcami, Niemiecki Związek Łowiecki (DJV) apeluje o maksymalną czujności.

– Ogromnie ważne jest, by rolnicy, leśnicy, myśliwi i spacerowicze natychmiast meldowali fakt znalezienia podejrzanych padłych zwierząt czy zwierząt ze śladami krwi na skórze lub pysku – zaznacza Torsten Reinwald z DJV. O czujność apeluje nie tylko w Brandenburgii czy innych wschodnich krajach związkowych, gdzie występuje duże pogłowie  dzików. – Nie wiemy, gdzie wirus zaatakuje w Niemczech – wyjaśnia. – Nie chodzi nawet o to, czy ASF zaatakuje, tylko kiedy.

Zagrożenie dla eksportu

Afrykański pomór świń został stwierdzony u dzika, którego znaleziono 4 listopada br. między Nową Solą i Sławą w powiecie  wschowskim. Potem znaleziono na tym obszarze inne martwe osobniki. W Europie Polska, obok Rumunii, Węgier i krajów bałtyckich, należy do regionów szczególnie zagrożonych ASF. Do tej pory ogniska zakażeń znajdowały się znacznie dalej od granicy z Niemcami.

– Trzeba zrobić wszystko, żeby powstrzymać przeniesienie afrykańskiego pomoru świń do Niemiec – powiedział Bernhard Kruesken, sekretarz generalny Niemieckiego Związku Rolników. – Jesteśmy bardzo zaniepokojeni – zaznaczył. Hodowcy świń wdrożyli co prawda wiele środków ostrożności, lecz stwierdzenie zarazków ASF nawet u  jednego osobnika dzikiej lub domowej świni skutkuje ograniczeniem eksportu, co miałoby ogromne ekonomiczne następstwa. Wtedy bowiem natychmiast następuje zakaz eksportu do krajów poza Unią Europejską, ponieważ mięso takie nie spełnia wymogów większości certyfikatów weterynaryjnych – podkreśla Związek Rolników. Ten eksport jest jednak ważny, ponieważ eksportowane są przede wszystkim te części tuszy, na które nie ma zbytu na niemieckim rynku, jak np. nóżki, tłuszcz czy słonina.

Nie dotykać!

Jak ostrzega ekspert Niemieckiego Związku Łowieckiego, w żadnym wypadku nie wolno dotykać czy transportować padłych czy zainfekowanych zwierząt. Wszystkie płyny ustrojowe są w wysokim stopniu zakaźne – potwierdza ekspert, wyjaśniając drogę infekcji. Jak dodaje, zostało udowodnione, że wirus ASF może przetrwać nawet do 100 dni w błocie, które znajduje się w nadkolach pojazdów, które jeździły po zainfekowanym terenie.

W szpiku kostnym zarażonych zwierząt, które zostały zagrzebane w ziemi w krajach bałtyckich, nawet po bardzo surowej zimie odkryto jeszcze żywe wirusy, które wywołały infekcję kolejnych osobników dzikich świń.

Dla ludzi wirusy te nie są groźne. Jednak bardzo trudno się ich pozbyć, kiedy gdzieś się zagnieździły. Jedyną szansą jest wczesne odkrycie siedliska zarazków – podkreśla Reinwald.

W Belgii, od czasu odkrycia pierwszych przypadków infekcji u dzików pod koniec 2018 r., w międzyczasie zarejestrowano ponad 800 dalszych przypadków tej infekcji. Jako jedynemu krajowi w Europie do tej pory tylko Czechom udało się hermetycznie odizolować miejsca wybuchu zarazy i ją stłumić.

Winny człowiek, nie dzik

Jak podkreśla niemiecki ekspert, dla dzików żadnego problemu nie stanowi przedostanie się z Polski przez Odrę do Niemiec. – Dziki doskonale pływają. Zastrzega on jednak, że zarażone zwierzęta bardzo szybko słabną i zdychają już po 48 godz., tak więc raczej nie są one w stanie pokonać większych odległości.

– Winę za powstawanie nowych ognisk zarazy ponoszą zazwyczaj nie dziki, tylko ludzie. Np. ludzie wyrzucający kanapki z wędliną, która wyprodukowała została z mięsa zakażonych świń domowych czy dzikich. Wtedy zarazki mogą rozprzestrzeniać się wzdłuż tras przelotowych. Jak zastrzega ekspert, wędzenie wędlin nie niszczy zarazków.

Wciąż wysokie ryzyko

Instytut Oceny Ryzyka im. Friedricha Loefflera w Greifswaldzie jeszcze nie zmienił swojej oceny ryzyka. Instytut stwierdza, że niebezpieczeństwo przedostania się zarazy do Niemiec za sprawą ludzi czy zakażonych zwierząt w dalszym ciągu ocenia się jako wysokie – powiedziała rzeczniczka instytutu Elke Reinking w poniedziałek (18.11.2019). Ocena ryzyka została zmodyfikowana ostatni raz w maju 2019 r. po wystąpieniu przypadku ASF w Belgii. Tam odległość od niemieckiej granicy wynosiła 70 km. W aktualnych przypadkach w Polsce wynosi ona około 80 km.

Obejrzyj wideo 02:54

Rumunia. Strach przed pomorem świń

dpa/ma

 

Redakcja poleca

Audio i wideo na ten temat

Reklama