Angela Merkel przyznaje, że odchodzi z urzędu ze spokojnym sumieniem i mówi szczerze o sobie | Niemcy – bieżąca polityka niemiecka. Wiadomości DW po polsku | DW | 09.09.2021
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages
Reklama

Polityka

Angela Merkel przyznaje, że odchodzi z urzędu ze spokojnym sumieniem i mówi szczerze o sobie

U schyłku swoich rządów kanclerz Niemiec Angela Merkel otwarcie jak nigdy dotąd opowiada o swoim życiu prywatnym, emocjach i trudnych chwilach.

Angela Merkel podczas dyskusji na otwarciu festiwalu Teatr Świata w Duesseldorfie

Angela Merkel podczas dyskusji na otwarciu festiwalu Teatr Świata w Duesseldorfie

Przez 16 lat swoich rządów Angela Merkel bardzo rzadko mówiła publicznie o swym życiu prywatnym i dzieliła się wspomnieniami z młodości. Nigdy nie zwierzała się z emocji, jakie targały nią, gdy podejmować musiała trudne decyzje. Teraz, u schyłku swego kanclerstwa, uchyliła jednak drzwi do tej pilnie strzeżonej sfery.

Okazją do rozmowy także na ten temat była środowa (08.09.2021) dyskusja podczas otwarcia festiwalu Teatr Świata w Duesseldorfie z udziałem nigeryjskiej pisarki Chimamandy Ngozi Adichie. Na pytanie, co ją ukształtowało, Merkel odparła: „To, że jako dziecko dorastałam z upośledzonymi umysłowo i przez to nie miałam żadnych obaw przed kontaktami z nimi. To że studiowałam fizykę”. Jak tłumaczyła, 80 procent studiujących ten kierunek stanowili mężczyźni. W trakcie eksperymentów od razu zabierali się do pracy, zajmując wszystkie stanowiska przy stole. W ten sposób Merkel nauczyła się, jak wywalczyć miejsce w środowisku zdominowanym przez mężczyzn. 

„Zbudować swoją przestrzeń”

Zwierzyła się też, jak trudno jej było, gdy dwa lata temu zmarła jej matka. Oczywiście, mówiła, jest ciężko, gdy coś takiego wydarza się w życiu prywatnym, a jednocześnie jest się wystawionym na spojrzenia opinii publicznej. „Gdy potem zawsze się przyglądają, czy coś widać. To było dla mnie ciężkie. Wtedy trzeba sobie zbudować przestrzeń” – mówiła Merkel. „Do tej przestrzeni nie wpuszczałam nikogo, kto do niej nie należał” – dodała.

Najtrudniejszą chwilą podczas rządów był dla niej kryzys euro, gdy tak wiele wymagała od mieszkańców zagrożonej bankructwem Grecji. Dobrze wspomina zaś chwile, gdy udawało się znaleźć kompromis. Na przykład, jak mówiła, gdy uzgodniono Traktat Lizboński UE, który dał Unii nowe fundamenty. (W czerwcu 2007 roku podczas szczytu UE w Brukseli kompromis w sprawie tego traktatu wypracowano z Polską, reprezentowaną przez ówczesnego prezydenta Lecha Kaczyńskiego, która nie zgadzała się na nowy system głosowania w Radzie Unii – red.). Albo w zeszłym roku, gdy szefowie państw i rządów UE, po długim sporze, zgodzili się na Fundusz Odbudowy po koronakryzysie, osiągając porozumienie z Polską i Węgrami. „W takich chwilach jest się szczęśliwym” – powiedziała Merkel.

Merkel feministką

Pytana, czy uważa, że jej polityka w sprawie uchodźców podzieliła społeczeństwo, zaprzeczyła. Nie uważa też, że jej słynne słowa: „Damy radę!”, wypowiedziane w 2015 roku były zaproszeniem uchodźców do Niemiec. „Ja widze to inaczej" – podkreśliła. Jak mówiła, w 2015 roku uchodźcy „już byli na europejskiej ziemi, stali u naszych drzwi". „Powiedzieć im wtedy: 'Uważajcie, teraz ruszajcie z powrotem przez Morze Śródziemne', nie było dla mnie rozwiązaniem” – mówiła.

Jeszcze kilka lat temu, na Światowym Szczycie Kobiet w 2017 roku, nie chciała deklarować, czy jest feministką. Od tamtej pory zmieniła zdanie. Pomogła jej w tym niderlandzka królowa Maxima, która stwierdziła, że „w zasadzie chodzi o to, by kobiety i mężczyźni w równym stopniu brali udział w życiu społecznym”. „W tym sensie dziś mogę odpowiedzieć twierdząco: tak, jestem feministką (…) Wszystkie powinnyśmy być feministkami” –  oświadczyła, wywołując aplauz publiczności.

Na pytanie, czy opuszcza urząd kanclerski ze spokojem sumieniem, odparła z pewnością: „Tak”. Uważa ona, że dobrze spełniła swój obowiązek, choć może jeszcze nie zostało to dostrzeżone. 

Angela Merkel nadal nie ma sprecyzowanych planów na przyszłość. Od kiedy zaczęła działać w polityce na przełomie 1989 i 1990 roku nie miała żadnego normalnego dnia pracy i przestała zadawać sobie pytanie, co interesuje ją oprócz polityki. Teraz chce to nadrobić. „Czy chcę pisać? Czy chcę przemawiać? Czy wędrować? Czy być w domu? Czy może chcę podróżować po świecie? I postanowiłam sobie, że na razie nie będę robić nic i poczekam, co będzie. Uważam, że to bardzo fascynujące” – powiedziała niemiecka kanclerz.

DPA/ widz

 

Redakcja poleca