Andrzej Stasiuk: „Jeżeli chcesz być wolny, musisz dopuścić się zdrady” | Echa polskie | DW | 09.03.2013
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages
Reklama

Echa polskie

Andrzej Stasiuk: „Jeżeli chcesz być wolny, musisz dopuścić się zdrady”

W niemieckiej prasie: Stasiuk, Grochów i wojskowa grochówka na zgniłym mięsie

Andrzej Stasiuk jest w Niemczech najbardziej znanym polskim autorem

Andrzej Stasiuk jest w Niemczech najbardziej znanym polskim autorem

„Die Welt” zamieszcza obszerny wywiad z polskim prozaikiem Andrzejem Stasiukiem w związku z premierą jego książki „Kurzes Buch über das Sterben” (oryginalny tytuł „Grochów”), która została właśnie wydana nakładem berlińskiego wydawnictwa Suhrkamp Verlag. Oprócz pytań dotyczących życia pisarza na prowincji, umiłowania wschodu, sentymentu do komunizmu i filozofii życiowej pisarza osią rozmowy jest treść premierowej na rynku księgarskim RFN książki. Prowadząca wywiad pyta m.in. o znaczenie Grochowa, warszawskiej dzielnicy, w której wychował się Stasiuk, a której klimat ma bardzo określoną rolę w jego ostatniej książce i jest czymś więcej, niż tylko kulisami sentymentalnej podróży w przeszłość. „To nie jest żadna podróż sentymentalna” – zaprzecza Stasiuk dodająć, że „w prozie potrzebna jest materia, konkretna przestrzeń, rozpoznawalna geografia, ona (powieść-red.) żyje przecież dzięki szczegółom, dzięki detalom”. Stasiuk w „Grochowie” opowiada o śmierci najlepszego przyjaciela: „To była powolna śmierć, a jedyne co mogłem zrobić dla niego, jako pisarz, było opisanie jego konania. A ponieważ spędziliśmy wspólnie dzieciństwo na Grochowie, to miejsce musiało pojawić się w książce. Potrzebowałem go, aby wskrzesić tamtą rzeczywistość”– mówi Stasiuk „Die Welt”. Ponieważ książka opowiada nie tylko o śmierci najbliższego przyjaciela, ale o odejściu dwóch innych osób oraz psa, prowadząca wywiad dopytuje, dlaczego tylko w ostatnim przypadku – konania zwierzęcia – tekst jest bezpośrednią, naturalistyczną relacją ze śmierci? „Ponieważ byłem obecny tylko przy tej śmierci”, tłumaczy Stasiuk jednocześnie zastrzegając, że nie jest pewien, czy byłby w stanie w podobnie naturalistyczny sposób opisać śmierć człowieka i czy miałby na tyle odwagi literackiej. Jak twierdzi pisarz opisując śmierć człowieka, szczególnie przyjaciela, chodziło mu o opisanie uczucia pustki, którą pozostawia odejście oraz „bezradności w obliczu śmierci”. Zapytany o rolę w życiu Stasiuka bohaterki jednej z czterech zawartych w książce historii, a dotyczącej wierzącej w duchy, znanej z talentu do opowiadania historii babci autora, Stasiuk przyznał, że nie tylko ona była dla niego autorytetem: „W zasadzie kiedy myślę o moim dzieciństwie, jestem pewien, że to nie tyle miasto odcisnęło piętno na moim życiu, ale czas który spędzałem na wsi u dziadków. To moje najsilniejsze, najbardziej intensywne doświadczenia z dzieciństwa”. Stasiuk przyznaje, że babcia była dla niego najważniejsza i że rzeczywiście potrafiła nadzwyczajnie opowiadać. „We wsi, w której mieszkała jeszcze w latach 60. nie było prądu, więc jak się sąsiedzi schodzili, to dużo było opowieści. A w opowieściach mojej babci rzeczywistość przenikała się z zaświatami. Mimo swojej religijności babcia nie miała z tym najmniejszych problemów. Sam zacząłem wierzyć w duchy. Jak umarła, wystraszyła mnie nie tyle jej śmierć, co powiewająca nad domem czarna flaga z krzyżem” – wspomina Stasiuk. Zapytany o własną zabobonność i wiarę w duchy Stasiuk przyznaje z uśmiechem, że pielęgnuje to w sobie:jestem słowianinem, a przez to należę do pogan, których to się bardzo trudno chrystianizuje. A ponadto chrześcijaństwo przyszło do nas z Niemiec”. Autor wyjaśnia potrzebę bycia innym, posiadania „własnego, niemożliwego do podrobienia tła”. I do tego właśnie Stasiuk zalicza wiarę w duchy i przeczucia, oraz pielęgnację wręcz „postmodernistycznego podejścia do śmierci”. „To jest właśnie moja tożsamość – obojętnie czy jest rzeczywista, czy wyimaginowana” – puentuje pisarz.

Skandal w branży spożywczej: Zgniłe mięso w wędlinach

„Nie widać końca serii skandali żywnościowych. W tym przypadku chodzi o firmę z Polski, która prawdopodobnie przetwarzała zgniłe mięso na kiełbasy. Informację podała polska stacja telewizyjna TVN. Wyroby prawdopodobnie były dostarczane do Niemiec” – pisze w swoim wydaniu online „Der Spiegel”. Portal pisze za polskim nadawcą, że najwyższy organ kontroli weterynaryjnej poinformował w ub. piątek, iż inspektorzy znaleźli w magazynach firmy produkt z przeterminowaną datą przydatności do spożycia.

Jak podaje Spiegel Online „rzecznik MON powiedział agencji PAP, że wojsko z początkiem bieżącego roku zerwało umowy dostawcze ze spółką. Do tamtego momentu firma zaopatrywała w mięso i wędliny 25 jednostkek wojskowych. ‘Jeśli (podejrzenie zepsutego mięsa) potwierdzi się, to będzie to absolutny skandal', napisał minister obrony Tomasz Siemoniak na Twitterze”. Jak podaje niemiecki portal firma zaprzeczyła zarzutom w oświadczeniu skierowanym do nadawcy. Podejrzenie używania do produkcji zgniłego mięsa wyszło w trakcie kontroli przeprowadzanej przez służby weterynaryjne. Podobnie jak w innych krajach europejskich również i polskie władze, po fali skandali związanych z koniną, biorą pod lupę branżę przetwórstwa mięsnego.

Agnieszka Rycicka

red.odp.: Małgorzata Matzke

Reklama