Afera na Krymie: Siemens wyciąga konsekwencje | Niemiecka gospodarka, fakty, analizy, dane, prognozy | DW | 21.07.2017
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages

Gospodarka

Afera na Krymie: Siemens wyciąga konsekwencje

Siemens twierdzi, że wbrew jego woli kilka turbin gazowych, które dostarczył do Rosji, zostało przerzuconych na Krym. A to wbrew nałożonym sankcjom.

Siemens wyciągnął konsekwencje z afery o dostawę turbin na Krym. Koncern zrezygnuje ze swoich mniejszościowych udziałów w rosyjskiej spółce Interautomatika, która oferuje produkty i usługi dla systemów kontroli i monitoringu w elektrowniach. O swojej decyzji Siemens poinformował w piątek (21.07.2017).

Ponadto koncern zainicjował wypowiedzenie umowy licencyjnej z rosyjskimi firmami, która dotyczy dostaw sprzętu dla elektrowni z turbinami gazowymi i parowymi. Siemens wstrzyma aż do odwołania dostawy w ramach umów podpisanych ze spółkami kontrolowanymi przez państwo. Firma będzie również kontrolować przyszłe dostawy, a instalację zleci jedynie własnym pracownikom.

Siemens: anulujmy umowę

„Siemens otrzymał wiarygodne informacje, że wszystkie cztery turbiny gazowe dostarczone latem 2016 w ramach projektu Taman do południowej Rosji, zostały na miejscu nielegalnie zmodyfikowane i – wbrew warunkom przewidzianych w umowie – przewiezione na Krym” – oświadczył niemiecki koncern. Dodał, że „podjął wszystkie środki, jakie były w jego mocy, aby temu zapobiec”. Potwierdził także swoją ofertą odkupienia sprzętu i anulowania pierwotnej umowy.

Pytanie o sankcje

W sporze Siemensa z rosyjskimi spółkami chodzi o turbiny gazowe, które były przewidziane dla elektrowni na Półwyspie Tamańskim, ale znalazły się na Półwyspie Krymskim. Krym anektowany w 2014 przez Rosję podlega jednak sankcjom. Dlatego Siemens wniósł w Moskwie skargę przeciwko rosyjskiemu odbiorcy – firmie Technopromexport (TPE).

TPE jest generalnym wykonawcą zarówno nigdy niewybudowanej elektrowni na Półwyspie Tamańskim, jak i projektów zaplanowanych na Krymie. Rząd w Moskwie podkreśla, że chodzi o turbiny wyprodukowane w Rosji, dlatego nie podlegają one żadnym sankcjom.

rtr, afp / Katarzyna Domagała

 

Reklama