2000 krzeseł i 1 wół, czyli kulisy szczytu G7 | Niemcy – bieżąca polityka niemiecka. Wiadomości DW po polsku | DW | 07.06.2015
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages

Polityka

2000 krzeseł i 1 wół, czyli kulisy szczytu G7

Impreza taka, jak szczyt G7, jest imponującym przedsięwzięciem organizacyjnym i logistycznym. Bawarczycy nadali jej niezwykle sympatyczny, lokalny charakter.

G7 Gipfel Schloss Elmau Teilnehmer Gruppenfoto

Członkowie grupy G7, hotel zamkowy "Schloss Elmau", a w tle Bawaria jak z obrazka

Na szczyt grupy G7 w Bawarii do Garmisch-Pertenkirchen przybyło ok. 3 tys. dziennikarzy z całego świata. Aby mogli skutecznie pracować, niemieccy gospodarze tej imprezy zdobyli się na imponujący wysiłek organizacyjny i logistyczny.

Centrum prasowe duże i małe

Międzynarodowe centrum prasowe w Garmisch-Partenkirchen robi wrażenie. Zorganizowano je na terenie historycznego stadionu lodowego, wybudowanego na potrzeby zimowych igrzysk olimpijskich w 1936 roku. Na potrzeby prawie 3 tysięcy dziennikarzy z całego świata obsługujących tę imprezę przebudowano trzy hale sportowe. Wyłożono je m.in. chodnikami o powierzchni 6 tys. metrów kwadratowych, położono 180 km kabli, światłowodów i przewodów elektrycznych, zadbano też o klimatyzację. Instalacja klimatyzycyjna waży 60 ton i zapewnia właściwą temperaturę wnętrza. Chłodzi albo grzeje, w zależności od temperatury na dworze.

Deutschland G7 Gipfel Mediencenter in Garmisch-Partenkirchen

Duże centrum prasowe w Garmisch-Partenkirchen jeszcze "w proszku"

Podstawowe informacje o centrum, przygotowane przez służbę prasową rządu federalnego, zajmują cztery strony formatu A4. Drugie, mniejsze centrum informacyjne, zorganizowano pod murami hotelu zamkowego "Schloss Elmau", w którym toczą się rozmowy uczestników szczytu. Dostęp do niego ma stosunkowo nieliczna grupa wybranych dziennikarzy z najważniejszych agencji informacyjnych świata, najważniejszych gazet i najważniejszych stacji radiowych i telewizyjnych. Wymaga się o nich specjalnej, dodatkowej akredytacji.

Garmisch-Partenkirchen G7 in Schloss Elmau Pressezentrum

Małe centrum prasowe pod hotelem "Schloss Elmau" już prawie gotowe

To mniejsze, ale ważniejsze - bo położonej bliżej miejsca obrad szczytu - centrum ulokowano w paru kontenerach mieszkalnych. Takie kontenery nie wyglądają specjalnie atrakcyjnie, w związku z czym ozdobiono w ludowym stylu bawarskim, żeby nie raziły za bardzo na tle alpejskiego krajobrazu.

Dziennikarze równi i równiejsi

Wspomniana wyżej grupa uprzywilejowanych dziennikarzy na dotarcie do centrum, położonego tuż przy hotelu zamkowym "Schloss Elmau", ze swojego hotelu w Garmisch-Partnekirchen, w którym ich zakwaterowano, potrzebuje aż trzech godzin jazdy specjalnymi autobusami wahadłowymi. Tyle czasu zabiera bowiem przejście przez kolejne kontrole bezpieczeństwa. Nie można w inny sposób dojechać do miejsca obrad. Uczestników szczytu chroni aż 20 tys. policjantów i agentów służb specjalnych. Ekipy telewizyjne i fotografowie prasowi musieli zgłosić chęć robienia zdjęć w pobliżu hotelu z miesięcznym wyprzedzeniem. Zgodę na to dostali tylko nieliczni szczęśliwcy.

Cała reszta ze wspomnianej wyżej grupy ok. 3 tys. dziennikarzy akredytowanych przy szczycie G7 pracuje głównie w większym centrum prasowym w Garmisch-Partenkirchen. Mają w nim do dyspozycji 2 tys. krzeseł i tysiąc 400 stołów, przy których mogą napisać relację z obrad, a głównym źródłem ich informacji o nich jest duży telebim wyświetłający program specjalnego, szczytowego kanału telewizyjnego. Program ten wypełniają oficjalne zdjęcia i filmy z obrad, oświadczenia ich uczestników oraz konferencje prasowe szefów państw i rządów siedmiu krajów wchodzących w skład grupy G7.

Nie samą pracą dziennikarz żyje

Centrum prasowe w Garmisch-Partenkirchen oglądane "od kuchni", w dosłownym tego słowa znaczeniu, też wygląda ciekawie. Głód można zaspokoić w stołówce urządzonej w wielkim namiocie. Posiłki gotuje grupa ok. 30 kucharzy ze znanych delikatesów w Monachium - firmy Dallmayr. Pracuje tu także ok. 120 osób z personelu pomocniczego. Bufet czynny jest od 7 rano do 21 wieczorem.

Impressionen aus dem Pressezelt beim G7 Treffen

Stołówka dla dziennikarzy

W namiocie-stołówce można zdjeść śniadanie, obiad, podwieczorek i kolację. Serwowane dania kosztują w sumie okrągły milion euro - na tyle wyceniono 5 tys. kanapek, 2 tony mięsa i wędlin, tonę ryb, tonę owoców i warzyw i 15 ton innych artykułów spożywczych, które zostaną tu spożyte w ciągu 3 dni - od soboty 6 czerwca do poniedziałku 8 czerwca. Można tu dostać także prawdziwą, bawarską pieczeń wołową z rożna.

G7 Gipfel Verpflegung

Bawarski wół już na rożnie

Jeden wół został specjalnie złożony w ofierze na potrzeby dziennikarzy akredytowanych przy szczycie jako źródło, o ile to właściwe słowo, ich szczególnych doznań i uciech kulinarnych.

Szczyt naprawdę bardzo bawarski

Wół, który trafił na rożno, był główną atrakcją oficjalnego otwarcia centrum prasowego. Nie zabrakło, rzecz jasna, kelnerek w bawarskich strojach ludowych roznoszących piwo, kapeli ludowej i jodlerów.

Impressionen aus dem Pressezelt beim G7 Treffen

W Bawarii jest zawsze bardzo po bawarsku!

Organizatorzy szczytu bardzo podkreślają jego bawarski charakter. Na dużym plakacie widocznym u wejścia do centrum w Garnisch-Partenkirchen napisano z angielska po niemiecku w bawarskim dialekcie "Welcome dahoim" i, już po angielsku, wyjaśniono niżej mniejszą trzcionką, że chodzi o "Bavarian word for at home". Po polsku znaczy to wszystko, po prostu, "Witamy w domu". Trzeba przyznać, że Bawarczykom nie zbywa na pewności siebie, skoro twierdzą z góry, że goście szczytu czują się u nich "jak w domu". Na małym plecaku, wręczanym każdemu dziennikarzowi jako upominek, widnieje godło Bawarii. Dużo większe niż oficjalne logo szczytu G7!.

Program szczytu, wręczany każdemu dziennikarzowi, zajmuje 22 strony formatu A4 i opisuje z dokładnością co do minuty wszystko to, co się będzie na nim po kolei działo. Obok tych informacji zawiera także sporo porad praktycznych. Ale na tym nie koniec. Każdy dziennikarz dostaje mnóstwo innych materiałów, wśród nich 90-stronicową książeczkę będącą jego przewodnikiem po tej imprezie. Można powiedzieć, że tak wygląda każda duża impreza tej rangi, ale Bawarczycy nadali jej bardzo ciepły i sympatyczny, lokalny charakter. Przy czym słowa "lokalny" nie należy bynajmniej odbierać jako "prowincjonalny".

Sabine Kinkarz / Andrzej Pawlak

Reklama