Żywa demokracja. Lepsze partie czy ruchy oddolne? | Niemcy – bieżąca polityka niemiecka. Wiadomości DW po polsku | DW | 12.07.2017
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages

Polityka

Żywa demokracja. Lepsze partie czy ruchy oddolne?

Czy przyjęte formy demokracji partyjnej nie są przeżytkiem? „Ruchy” i „listy” mogą liczyć na duże poparcie. Ale nie każda taka inicjatywa społeczna ma szanse na przetrwanie. Niektóre są też tylko pozornie demokratyczne.

Dla wielu ludzi ugrupowania polityczne to przeżytek. Uważają je za staromodne i skorumpowane. Ruchy oddolne kojarzą się natomiast z nowatorstwem, szerokim poparciem społecznym, otwartością i aktywnością. Nic więc dziwnego, że wszędzie w świecie zachodnim pojawiają się jak grzyby po deszczu ruchy społeczne, konkurujące z tradycyjnymi partiami.

Emmanuel Macron założył we Francji "La République En Marche!". Partię Ludową w Austrii odnowił zmieniając jej statut Sebastian Kurz. We Włoszech już od dawna działa z powodzeniem Ruch Pięciu Gwiazd komika Beppe Grillo, a w Hiszpanii lewicowe ugrupowanie Podemos.

Nawet kandydatka Demokratów na prezydenta USA Hillary Clinton utworzyła po swojej klęsce wyborczej organizację Onward Together przeciwko Donaldowi Trumpowi, której program przypomina francuski ruch „En Marche!”.

Politolog z Wolnego Uniwersytetu w Berlinie Carsten Koschmieder powiedział DW: - Ci wszyscy, którzy nie są zadowoleni z systemu partyjnego, reagują alergicznie na słowo „partia".

Dlatego tworzone nowe ugrupowania nazywają ruchem a nie partią. Ta nazwa oznacza odcięcie się od ugrupowania politycznego – tłumaczy. Dziennikarz Lenz Jacobsen na łamach tygodnika „Die Zeit” doszedł do wniosku, że ruchy społeczne są atrakcyjne, „ponieważ sama ich nazwa kojarzy się z czymś niewinnym, niepowstrzymalnym, ponieważ wokół ruchu zbierają się ludzie, aby zdziałać coś w jakiejś sprawie, a nie żeby zdobyć władzę. Tak, ruchy są rzekomo nieskorumpowane tymi wszystkimi przymusami i nikczemnościami polityki” – zaznacza Jacobsen..

Pozory my

Ale na ile „niewinne“ i demokratyczne są w rzeczywistości powstające ruchy społeczne? Sebastian Kurz, raptem 30-letni minister spraw zagranicznych, próbował w Austrii przeobrazić wiekową Austriacką Partię Ludową (ÖVP) w ruch społeczny, w którym miałby on prawie nieograniczoną władzę. Ruch ten miałby się nazywać: „Lista Sebastian Kurz – nowa Partia Ludowa”. Austriacki politolog Fritz Plasser nazwał w dzienniku „Kurier“ nową ÖVP „partią hybrydową”, w której „klasyczna organizacja partyjna została uzupełniona przez otwartą platformę”.

Österreich Linz ÖVP wählt Sebastian Kurz zum Vorsitzenden (picture-alliance/dpa/APA/H. Punz)

Ruch ÖVP jest uformowany pod Sebastiana Kurza

Carsten Koschmieder uważa, że Kurz chciał „w partii ograniczyć, a nie zwiększyć zakres demokracji”.

Były austriacki kanclerz Franz Vranitzky tłumaczył na łamach „Kuriera" fenomen ruchów społecznych w ten sposób: „Partie przestały w świadomości i w życiu codziennym obywateli odgrywać jakąkolwiek rolę. Pojawiła się w tym momencie taka osoba jak Sebastian Kurz i ostentacyjnie zdystansowała się od partii”. I to spotkało się z dobrym przyjęciem.

Potrzebna profesjonalność

W Niemczech takie przeobrażenie ideologicznie zbliżonych do ÖVP partii chadeckich CDU i CSU w ruch społeczny, jest trudne do wyobrażenia.

Wg politologa Carstena Koschmiedera system partyjny w Niemczech jest też zbyt stabilny. Jednak wskazuje on na SPD, której ze swym kandydatem na kanclerza Martinem Schulzem „udało się na chwilę przeobrazić się z partii w ruch ludowy”.

Frankreich Macrons neue Partei La Republique en Marche (Getty Images/AFP/B. Horvat)

Wielu członków "En Marche!" to nowicjusze w polityce

Jednak „w odległej perspektywie to nie zafunkcjonuje“, ponieważ nie będzie można zlekceważyć woli organizacji partyjnych na poziomie lokalnym. Generalnie ruch taki miałby długofalowo pewien problem: „Ruch oddolny jest najpierw przyjmowany z sympatią i zaufaniem. Ale później pojawia się pytanie, czy ta struktura jest czymś, co można traktować poważnie, czy wyniknie z tego coś trwałego”.

Na tym właśnie rozłożyli się niemieccy Piraci. Rozczarowanie pojawia się często wtedy, gdy taki ruch oddolny dochodzi do władzy albo ma przejąć odpowiedzialność. Wtedy takie grupy, którym brakuje „profesjonalizmu" i „sprawdzonych struktur“ mają trudne zadanie.

Koschmieder uważa wprawdzie, że "La République En Marche!" Macrona ma wprawdzie szansę na powodzenie. Ale jego posłowie w Zgromadzeniu Narodowym mogą sobie też kiedyś zadać pytanie: „Czy jestem tu po to, żeby wykonywać to, co Macron sobie wymyśli, przytakiwać, czy też mamy tu tworzyć demokrację ruchu ludowego?”
 

Trzeba uczyć się od ruchów oddolnych

Nie dziw więc, że były kanclerz Austrii Franz Vranitzky nie dopuszcza myśli o wymarciu klasycznych partii. Na łamach „Kuriera” apelował: „Nie wyrzucajcie partii na śmietnik i nie klejcie się do osób, które modernizują partie, aby stać się graczami w dobie globalizacji”.

SPD-Ortsverein Altstadt in Gelsenkirchen (DW/A.Peters)

Mozolna ścieżka awansu przynosi dobre skutki. SPD na poziomie lokalnym

Koschmieder uważa, że tradycyjne partie absolutnie mogą uczyć się od ruchów oddolnych, na przykład, że „należy angażować społeczeństwo, ale i pojedynczych obywateli w procesy pracy partyjnej”. Mimo to, w jego ocenie, naśladownictwo jest czymś „fatalnym“, ponieważ „ruchy społeczne cieszą się wprawdzie sympatią, ale nie funkcjonują”.

Lenz Jacobson wskazując na "wewnątrzpartyjną demokrację“ dochodzi na łamach „Die Zeit” do wniosku, że mozolny proces budowania politycznej woli w partiach jest nieodzowny. „To trwa. Ale taki proces jest niezwykle cenny, gdyż ludzie biorą udział w realizacji polityki i nikt im nie wyznacza gotowych funkcji”. Jak często ruch oddolny przechodzi w polityczny niebyt, o tym dobrze wiedzą niemieccy Piraci.

W Austrii już przed dwudziestu laty podjęto próbę przeobrażenia partii w ruch społeczny, ale sądząc po nazwie, z tego ruchu stworzono z powrotem partię. W 1995 roku Jörg Haider, ówczesny lider FPÖ, Wolnościowej Partii Austrii przeobraził partię w tzw. „Ruch F”, chociaż pozostał on partią, aby nie stracić państwowych subwencji na działalność ugrupowań politycznych. Jednakże niewielu było chętnych do przyłączenia się do tego ruchu. Pod koniec 1996 r.FPÖ znów stała się zwykłą partią i tak pozostało.

Ale pomysły tworzenia „ruchów“ wydają się mieć i dzisiaj poparcie: Dotychczas  FPÖ cieszy się w sondażach największym poparciem w Austrii, a niedawno przeobrażona w ruch ÖVP, poszybowała w lokatach do góry. Pytanie tylko, czy ruch Sebastiana Kurza będzie tak samo krótkotrwały jak faza działania FPÖ jako ruchu.

 

Reklama