Życie w Niemczech, praca w Polsce | UE-Polska-Niemcy – Wiadomości po polsku | DW | 13.05.2011
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages
Reklama

Europa

Życie w Niemczech, praca w Polsce

Pracy nikt nie szuka

Kościół Pamięci – Centrum Ucieczki, Wypędzenia i Nowego Początku w Rosow

Kościół Pamięci – Centrum Ucieczki, Wypędzenia i Nowego Początku w Rosow

Tantow należy do powiatu Uckermark, ocierającego się już o Meklemburgię. Należy jednak jeszcze do Brandenburgii. I kiedy kilka lat temu na niemieckim pograniczu zaczęli osiedlać się pierwsi Polacy, koncentrowali się na Meklemburgii. Dzisiejsi osadnicy wybierają przede wszystkim właśnie Uckermark. „Mamy Szczecinian, ale też już Gdańszczan, Warszawiaków, Poznaniaków. Od mniej więcej początku roku jest coraz więcej pytań z głębi Polski od przedsiębiorców, którzy myślą, żeby przenieść tu produkcję”, mówi Radosław Popiela, makler nieruchomości z Rosow, też w Uckermark.

W 2007 roku kupili z żoną w Rosow dom do remontu, dwa lata później małżeństwo z dwojgiem dzieci przeprowadziło się na stałe. Dzieci chodzą do niemieckiego przedszkola, młody tata, właściwie politolog i absolwent Wyższej Szkoły Administracji Publicznej, zajął się nieruchomościami i doradza nowo przybyłym w odnalezieniu się w Niemczech. Ludzie ciągle o coś pytali i tak wyszło, z potrzeby chwili, przyznaje.

Zajęcie samo go znalazło. Ale po pracę nikt nie przyjeżdża. Osiedlający się, a głównie to nauczyciele, policjanci i przedsiębiorcy, szukają w Uckermark spokoju i przestrzeni życiowej, do pracy dojeżdżają do Szczecina.

Barierą informacja

W Uckermark Polacy i Niemcy wspólnie bronią się przed energią atomową

W Uckermark Polacy i Niemcy wspólnie bronią się przed energią atomową

Bezrobocie w Uckermark jest niezmiennie bardzo wysokie. W marcu br. wynosiło 16,6 procent, wobec 11,7 procent w Brandenburgii i ogólnoniemieckiej średniej - 7,6 procent. W Szczecinie, zwłaszcza dla osób znających język niemiecki, pracy jest coraz więcej. Tyle, że niemieccy mieszkańcy Uckermark nie mówią po polsku. Właśnie język jest największym problemem, przyznaje Radosław Popiela. Także na polskim pograniczu, mimo, że jesteśmy sąsiadami, nie uczymy się niemieckiego. Sam też postawił na angielski i przeliczył się. Teraz szybko uczy się niemieckiego.

Barier administracyjnych natomiast właściwie nie ma, uważa. Drobne, codzienne problemy zaczynają się na styku prawa i informacji, nie nadążających za rzeczywistością. Ciągłe problemy sprawia chociażby kwestia interpretacji przepisów dotyczących ubezpieczenia zdrowotnego. Polak, który płaci składkę ubiezpieczeniową w Polsce, w Polsce pracuje a mieszka w Niemczech, ma prawo do świadczeń zdrowotnych po jednej i drugiej stronie granicy. W praktyce nie zawsze funkcjonuje to bez problemów. Sporne i różnie interpretowane przez urzędy bywa wysyłanie dzieci mieszkających po niemieckiej stronie do szkoły w Polsce. Dzieje się tak na całym polsko-niemieckim pograniczu. Dagmara z Tantow nie miała z tym problemów. Jej rówieśniczka z Görlitz, która chciała skończyć naukę w szkole w polskim Zgorzelcu, uzyskała na to zgodę niemieckiego wydziału oświaty dopiero po wyroku Sądu Administracyjnego w Dreźnie.

Problemy przysparza ciągle uznawanie kwalifikacji zawodowych. „Zapotrzebowanie na informację jest ogromne. Zwracają się do nas pracobiorcy, ale też urzędy pracy, agencje pośrednictwa pracy. Robimy co możemy, umieściliśmy w internecie specjalny poradnik, ale nawet to nie wystarcza”, mówi prof. Karin Weiss, pełnomocniczka rządu Brandenburgii ds. integracji. Tyle, że prof. Weiss urzęduje w Poczdamie, blisko 200 km od Tantow, od Rosow, gdzie codzienne, drobne problemy czekają na rozwiązanie natychmiast i na miejscu.

Strona 1 | 2 | 3 | Pełna wersja

Redakcja poleca

Linki

Audio i wideo na ten temat

Reklama