Zrób sobie prezent na Dzień Kobiet! [OPINIA] | Społeczeństwo | DW | 08.03.2015
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages

Społeczeństwo

Zrób sobie prezent na Dzień Kobiet! [OPINIA]

Czy Dzień Kobiet jest przeżytkiem? Bynajmniej, twierdzi Sarah Hofmann. Potrzebny jest taki dzień szczególnej solidarności kobiet.

Na tegoroczny Dzień Kobiet kupiłam sobie prezent: staromodną skarbonkę-świnkę i gruby mazak, żeby napisać na niej "Dla szowinistów". Wybrałam małą, zgrabną świnkę, żeby móc ją wszędzie ze sobą zabierać. Zawsze, jak usłyszę jakąś głupią uwagę faceta pod moim adresem, będę podsuwać mu skarbonkę pod nos, żeby wrzucił do niej pieniądze za karę. W taki sposób uda mi się uniknąć sytuacji, jaką zna właściwie każda kobieta: oniemiałości, kiedy ktoś rzuca pod jej adresem szowinistyczną uwagę. Mowę odbiera wtedy nawet kobietom, które zazwyczaj potrafią dać szybką ripostę. Milczymy, bo brak nam słów, i to dzieje się od lat, nawet w roku 2015 w takich niby wyemancypowanych Niemczech.

Anegdota nr. 1: Młoda kobieta siedzi pierwszy dzień w nowym pokoju biurowym, który dzieli z kolegą. Inny kolega wchodzi do tego biura i pyta mężczyznę: "O, masz teraz sekretarkę?"

Demonstracja władzy przez pozycję i kasę

W takiej sytuacji świnka dla szowinistów jest jak najbardziej na miejscu - jej pomysł pochodzi z resztą od mojej przyjaciółki-ekonomistki. Łączy on zresztą dwa pola, na których z emancypacją nie jest najlepiej: poniżanie kobiet przez męską demonstrację władzy - czy to przez atak werbalny czy wręcz przemoc seksualną - i fakt, że mężczyźni rzeczywiście mają więcej władzy - przez swoją pozycję i pieniądze.

Anegdota nr. 2: Kiedy owa przyjaciółka miała na biurku świnkę dla szowinistów, jeden z kolegów, machając 10-eurowym banknotem powiedział: Płacę ryczałtem.

Oczywiście, kiedy później opowiada się tego rodzaju anegdoty, wydają się one śmieszne. Gdyby nie fakty.

Według aktualnych badań Federalnej Placówki Walki z Dyskryminacją ponad połowa zatrudnionych w Niemczech doznała już w pracy molestowania seksualnego albo była świadkiem tego rodzaju incydentu. Co piąta kobieta odczuła w pracy dotyk swojego kolegi albo szefa, który zupełnie jej nie pasował. Dzień w dzień kobiety są ofiarami seksistowskich ataków czy uwag - pomimo publicznych protestów przeciwko takim zachowaniom.

Przerażająca sytuacja na świecie

W porównaniu z tym, jak kobiety dyskryminowane są przez prawo w Arabii Saudyjskiej, zbiorowo gwałcone w Indiach czy okaleczane przez obrzezanie genitaliów w Afryce, sytuacja kobiet w Niemczech jawi się właściwie bez zarzutu.

O co wam chodzi? Wolno wam studiować, co chcecie, robić karierę i nawet być kanclerzem!

Zgadza się. Tyle, że dyskryminacja przejawia się w szczegółach. Kobiety zarabiają w Niemczech przeciętnie 22 proc. mniej niż mężczyźni. Niemcy dzierżą prymat w tym niechlubnym europejskim porównaniu. Tylko w 13 proc. związków, jak informuje Federalny Urząd Statystyczny, kobiety zarabiają więcej, niż ich partnerzy. Przydałaby się więc ustawa wprowadzająca jakiś parytet w tym względzie. Podobnie jak parytet płci w gremiach kierowniczych firm.

Anegdota Nr. 3: Kobieta na stanowisku kierowniczym szuka asystenta/asystentki. Żeby było jasne: jest to bilet wstępu do kariery zawodowej. Ale potem po cichu z jej ust pada zdanie: Niechętnie pracuję z kobietami - i decyduje się na asystenta.

Czyli także i jej można by podsunąć pod nos skarbonkę dla szowinistów, bo nie chodzi zawsze tylko o mężczyzn. Kobiety wcale nie są gorsze w zagrywkach, jak wykończyć po drodze konkurentki, zgodnie z zasadą: mnie było ciężko piąć się w górę, dlaczego inna ma mieć łatwiej?

W świecie zawodowym bardzo rzadkie są sitwy kobiet, które by się wzajemnie wspierały.

Solidarność nie może wyjść z mody!

Anegdota Nr. 4: Młoda kobieta, fachowiec z kilkuletnim doświadczeniem, rodzi dziecko. Po roku urlopu macierzyńskiego decyduje się na pracę na pół etatu. "Głupio robi. Przecież to koniec jej kariery" - szepczą koleżanki po kątach.

Tak, to prawda, że to przede wszystkim macierzyństwo wyrzuca kobiety z toru kariery. Bowiem to nadal głównie kobiety biorą urlop wychowawczy (mężczyźni z reguły tylko na dwa miesiące). Potem pracując na niepełnym etacie są w ciągłym pośpiechu, bo trzeba przecież odebrać dzieci z przedszkola.

Ale czy to daje nam prawo, by oceniać, jak kobieta powinna godzić karierę i rodzinę?

Czy nie powinno się raczej apelować do ojców, by przejmowali więcej odpowiedzialności, zamiast dworować sobie z koleżanek?

Wpada mi do głowy jeden z pięknych obrazów wczesnych lat protestów kobiet: Clara Zetkin i Róża Luksemburg maszerują ramię w ramię. Wiedziały, że w polityce mogą czegoś dokonać tylko razem. Dziś, przynajmniej w Niemczech chodzi już nie tylko o takie podstawowe prawa, jak prawo wyborcze, lecz jest jeszcze wiele do zrobienia. Zmienić coś, drogie koleżanki, można tylko razem.

Właściwie trzeba było kupić nie tylko jedną skarbonkę, ale kilka. Byłoby kogo nimi obdzielić.

Sarah Hofmann / tł. Małgorzata Matzke