Zasiedziali w RFN obcokrajowcy wrogo nastawieni do nowych przybyszów | Niemcy – bieżąca polityka niemiecka. Wiadomości DW po polsku | DW | 23.02.2016
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages

Polityka

Zasiedziali w RFN obcokrajowcy wrogo nastawieni do nowych przybyszów

Mieszkańcy RFN z pochodzeniem migracyjnym żywią podobnie jak gros rdzennych Niemców uprzedzenia wobec uchodźców wojennych i nowych migrantów. Są oni dla nich: „aspołecznymi pasożytami”,„leniami” i „gwałcicielami”.

Wojna, zniszczenia i uchodźstwo wpisały się mocno w życiorys Darko Tolica. Kiedy na początku lat 90-tych w jego rodzinnym mieście w Bośni trwały walki między Serbami i Chorwatami, ojciec Darko postanowił wywieźć 5-letniego wtedy chłopca i jego siostrę do dziadków w Badenii-Wirtembergii. Sam wrócił, by dalej walczyć. Matka Darko została z dziećmi w Niemczech. Z zawodu pielęgniarka szybko znalazła zatrudnienie w niemieckim szpitalu. Rodzina Toliczów skorzystała z sytuacji, że w Niemczech brakowało wtedy wykwalifikowanej siły roboczej. Dlatego Toliczowie mogli pozostać. Dzisiaj, jako 28-latek Darko angażuje się politycznie – przeciwko uchodźcom wojennym i migrantom. Jednak głównie przeciwko przybyszom spoza Europy. – Europa jest ojczyzną europejskich narodów i powinna pozostać europejska, a Niemcy niemieckie – podkreśla Chorwat bośniackiego pochodzenia mieszkający obecnie w Stuttgarcie.

Kroatien Darko Tolic Politiker

Darko Tolic występuje otwarcie przeciwko migrantom w Niemczech

Chorwacki „krzyżowiec” i inni

Darko Tolic jest założycielem niemieckiego odłamu Chorwackiej Partii Prawa (A-HSP) o profilu skrajnie narodowo-konserwatywnym, tak jak NDP w Niemczech. Chorwacki „krzyżowiec”, jak często mówi się o Darko, „chce ratować Europę przed wymarciem europejskich narodów i przed rozrastaniem się narodów spoza Europy”. W opinii Tolica Niemcy są naiwni, bo nie rozpoznają zagrożenia wynikającego z niekontrolowanego napływu migrantów. Tych z Afryki i Azji określa on mianem ”intruzów, którzy niszczą europejski dekadentyzm”.

Tolic nie jest odosobniony w swych poglądach. W szeregach skrajnie radykalnych środowisk w Niemczech jest sporo politycznie zaangażowanych młodych ludzi, którzy sami kiedyś przybyli z byłej Jugosławii do Niemiec otrzymując status uchodźców wojennych i migrantów gospodarczych. Jednym z nich jest Safet Babic, przewodniczący neonazistowskiej NPD w Trewirze (Trier) lub pochodzący z Sarajewa Dubravko Mandic udzielający się aktywnie w populistycznej partii Alternatywa dla Niemiec (AfD).

To nie nowy fenomen

W opinii socjologa Friedricha Heckmanna z Bambergu opisane zjawisko nie jest niczym nowym. – Także zadomowieni migranci mają swoje uprzedzenia wobec innych grup imigracyjnych czy wobec większości. Uprzedzenia te przywieźli ze sobą do Niemiec i dalej je pielęgnują – tłumaczy ekspert. Jednocześnie za przykład podaje napływ przesiedleńców z byłego ZSRR na początku lat 90-tych, których cechowały silne uprzedzenia wobec muzułmanów. Zadomowieni już na dobre migranci żywią nierzadko niechęć wobec nowych przybyszów. Zjawisko to znane jest też z USA, typowego kraju imigracyjnego, gdzie obecnie większość społeczeństwa opowiada się za ograniczeniem napływu obcokrajowców..

Deutschland Professor Dr. Friedrich Heckmann

Socjolog Friedrich Heckmann dopatruje się podobieństw z sytuacją z początku lat 90-tych

W latach 90-tych turecka emigracja zarobkowa (gastarbeiterzy) odczuwała wielką irytację z powodu napływu do Niemiec 4 mln tzw. późnych przesiedleńców z Europy Wschodniej, których postrzegali jako grupę uprzywilejowaną. Zarzucali oni władzom, że przesiedleńcy otrzymali pomoc materialną, bezpłatne kursy językowe, pomoc w wyposażeniu mieszkań i niemieckie obywatelstwo, podczas gdy tureccy gastarbeiterzy musieli sami od podstaw budować swoją egzystencję w Niemczech.

Konkurencyjność i lęk o stan posiadania

– Na początku lat 90-tych mieliśmy już do czynienia z porównywalnym do dzisiejszego kryzysem migracyjnym. W 1992 r. do Niemiec przybyło 1,5 mln imigrantów i wtedy również dochodziło do aktów przemocy, ciężkich podpaleń ośrodków azylowych i nawet przypadków śmiertelnych – przypomina socjolog Friedrich Heckmann. Sytuacja uspokoiła się dopiero po zaostrzeniu prawa azylowego, które ograniczyło napływ obcych do Niemiec. W opinii eksperta między zadomowionymi już w RFN cudzoziemcami a nowymi migrantami dochodzi do walki konkurencyjnej. I walka ta prowadzona jest też w sieci, w mediach społecznościowych, gdzie uchodźców przedstawia się, jako „aspołeczne pasożyty”, „leniów” i „gwałcicieli”.

Köln Pegida

Demonstracja Pegidy w Kolonii

Udana integracja?

Co piąty mieszkaniec 80-milionowych Niemiec posiada migracyjne pochodzenie. Jak wynika z ankiety przeprowadzonej pod koniec 2015 r. przez instytut demoskopijny YouGov na zlecenie gazety „Welt am Sonntag”, 40 procent Niemców z cudzoziemskim pochodzeniem stoi na stanowisku, że Niemcy powinny przyjąć mniej migrantów, niż obecnie. Opinię tę podziela 45 procent rdzennych mieszkańców Niemiec .

Co więcej, 24 procent imigrantów jest zgoła przekonane, że RFN nie powinnien przyjmować żadnych uchodźców. Zgadza się z tym 25 procent Niemców.

Srecko Matic / Alexandra Jarecka