Zamieszki we Frankfurcie nad Menem. Dziesiątki rannych, płoną samochody | Niemcy – bieżąca polityka niemiecka. Wiadomości DW po polsku | DW | 18.03.2015
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages

Polityka

Zamieszki we Frankfurcie nad Menem. Dziesiątki rannych, płoną samochody

Protesty lewicowego ruchu Blockupy, zorganizowane na ceremonię otwarcia nowej siedziby Europejskiego Banku Centralnego we Frankfurcie nad Menem doprowadziły w środę (18.03.15) do ostrych zamieszek i ataków na policję.

W dzielnicy Frankfurt Ostend, gdzie znajduje się nowa siedziba Europejskiego Banku Centralnego, niemalże na wszystkich skrzyżowaniach można było zobaczyć podpalone kubły na śmiecie, opony oraz uszkodzone prywatne samochody.

Do gwałtownych protestów doszło też w centrum miasta. Według rzeczniczki policji efektem porannych zamieszek było 8 podpalonych radiowozów. Demonstranci obrzucili kamieniami policjantów, strażaków oraz tramwaje. 90 policjantów zostało rannych, wiele osób zatrzymano. – Mamy do czynienia z ciężkimi wykroczeniami – powiedział w telewizji n-tv przewodniczący związków zawodowych policji Oliver Malchow.

Z powodu fali przemocy władze Frankfurtu wstrzymały ruch tramwajów w mieście. Mimo zapewnień, że protest ma charakter pokojowy, rzeczniczka policji określiła nastrój wśród demonstrantów jako "agresywny". Uczestnicy protestu twierdzą, że policja użyła gazu łzawiącego. Jeden z rzeczników ruchu Blockupy stwierdził, że organizatorzy demonstracji "nie przewidzieli zapoczątkowanego przez policję scenariusza wojny domowej, który wiele osób potraktowało, jako wyzwanie i prowokację”.

Nadciągające posiłki

Ruch Blockupy od dawna zapowiadał, że będzie chciał zakłócić ceremonię otwarcia nowego budynku EBC wzniesionego kosztem 1,3 mld euro. Zdaniem działaczy ruchu, EBC swą polityką oszczędzania jest odpowiedzialny za ubożenie niektórych regionów Europy.

Policja liczy, że w ciągu dnia do Frankfurtu dotrze jeszcze około 10 tys. demonstrantów. Na popołudnie zapowiadane są kolejne przemarsze.

Minister sprawiedliwości Niemiec Haiko Maas (SPD) ostrzega demonstrantów przed konsekwencjami chuligańskich wybryków. – Każdy, kto nadużyje prawa do demonstracji, odczuje jego surowość – oświadczył Maas. Zdaniem ministra nie da się niczym usprawiedliwić przemocy wobec policjantów a zwyczajne chuligaństwo wykracza poza granice walki politycznej.

Przewodnicząca partii Zielonych, Simone Peter oznajmiła, że EBC jest, co prawda, współodpowiedzialny za wyniszczającą politykę oszczędzania w Europie, ale należy z tym walczyć za pomocą instrumentów politycznych, a nie przy użyciu przemocy.

Szef EBC wdzięczny policji

Szef Europejskiego Banku Centralnego Mario Draghi powiedział na otwarciu, że „budynek banku jest symbolem tego, co Europa wspólnie osiągnęła”. Jednocześnie odparł niesprawiedliwy, jego zdaniem, zarzut demonstrantów, jakoby EBC był współwinny niepopularnej polityki oszczędzania w Europie. Jego zdaniem EBC stał się dla wielu osób, które nie godzą się z rozwojem wypadków w Europie, „ogniskiem zapalnym”. Podkreślił jednocześnie, że EBC liczy się z opinią obywateli.

Do sojuszu Blockupy należy ponad 90 lewicowych i lewackich ugrupowań m. in. krytyczny wobec kapitalizmu międzynarodowy ruch „Occupy” oraz partia "Lewica". Protesty grupy Blocupy są wymierzone przeciwko polityce tzw. trojki, czyli Komisji Europejskiej, Międzynarodowego Funduszu Walutowego i EBC. Chodzi tu głównie o sankcje finansowe nałożone przez te instytucje m.in. na Grecję i Cypr.

afp/dpa/ Aleksandra Jarecka