1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages

Echa polskie

"Zamach na demokrację". Niemiecka prasa o niepokojącym rozwoju sytuacji w Polsce

Oceniając sytuację w Polsce niemieckie gazety zastanawiają się nad adekwatnością reakcji ze strony UE. Dotyczy to zwłaszcza sporu o TK, który według komentatorów jest "zastępczą walką" o przyszły kurs polskiej polityki.

„Zamach na demokrację” – tak zatytułował „Die Zeit” w internetowym wydaniu swój komentarz na temat najnowszych wydarzeń w Warszawie.

W podtytule autor komentarza Ludwig Greven pisze, że nowy rząd w Warszawie stara się podporządkować sobie Trybunał Konstytucyjny w formie, która stanowi "atak na podział władzy". W jego przekonaniu UE musi stawić temu opór.

Porównywanie osób pełniących ważne funkcje polityczne i państw, w których te osoby odgrywają istotną rolę, kryje w sobie spore ryzyko, stwierdza Greven. Z tego też względu nie podziela on wyrażanego przez "niektórych" zdania, że nowy rząd Polski "wkroczył już na niebezpieczny, węgierski kurs Viktora Orbána". "Do tego jeszcze daleka droga, choćby dlatego, że sytuacja w obu krajach bardzo różni się od siebie", podkreśla.

Mimo to, na przykładzie sporu o Trybunał Konstytucyjny, Greven dochodzi do wniosku, że mamy do czynienia z "zamachem na demokrację a przez to podwaliny demokratycznego ustroju państwa". Przy pomocy nowej ustawy o TK, pisze dalej komentator "Die Zeit", rząd "kierowany formalnie przez Beatę Szydło, a w rzeczywistości przez Jarosława Kaczyńskiego, chce wyzwolić się spod kontroli Trybunału".

Zdaniem autora mamy do czynienia "z zastępczą walką o orientację polityczną Polski pod nowym kierownictwem". O to, czy będzie ona w dalszym ciągu demokratycznym państwem liberalnym, czy też państwem, w którym "jedna siła polityczna zawładnie wszystkimi obszarami życia społecznego i nie dopuści do jakiejkolwiek kontroli sposobu sprawowania władzy".

Na taki zamiar PiS wskazuje, w opinii Grevena, obsadzenie przez nowy rząd swoimi ludźmi kluczowych stanowisk, w tym wszystkich tajnych służb, i wymianę połowy dyrektorów spółek państwowych. Jeszcze przed Bożym Narodzeniem PiS zamierzał obsadzić 1600 ważnych stanowisk w administracji i zmienić zasadniczo kształt mass mediów w ramach szeroko zakrojonej akcji ich "repolonizacji".

To wszystko budzi uzasadniony niepokój, czytamy w "Die Zeit", ale posunięciem przedwczesnym i nierozważnym byłoby "mówienie już teraz o rozwoju sytuacji takim, jak w dyktatorskich reżimach, co uczynił minister spraw zagranicznych Luksemburga Jean Asselborn". Polska nie jest Węgrami, podkreśla z naciskiem Ludwig Greven. W Polsce jest wciąż "żywa demokracja i aktywne społeczeństwo obywatelskie".

Mimo to, konkluduje, "UE powinna zareagować szybko i energicznie; w razie konieczności także przy pomocy sankcji. Atak na TK rowna się atakowi na konstytucję, a to nie powinno być obojętne UE, która stanowi wspólnotę wartości".

Opiniotwórcza „Frankfurter Allgemeine Zeitung” pisze, że „chociaż porównanie przez przewodniczącego PE Martina Schulza wydarzeń w Polsce do zamachu stanu nie było taktycznie mądre, to w istocie rzeczy jest trafne". "Wskutek nowelizacji ustawy o Trybunale Konstytucyjnym działania rządu z Warszawy uzyskały jakość, która nie pozwala UE na dalsze bierne przyglądanie się. Należy szybko sprawdzić, czy nowelizacja ustawy o TK pozostaje w zgodzie z prawem unijnym i należy odpowiednio wcześnie dać do zrozumienia, jakie skutki dla pozycji Polski w EU, z odebraniem jej prawa głosu włącznie, będzie miało dalsze naruszanie zasad demokracji. Ta groźba to ciężka artyleria i jej wyciąganie nie byłoby pożądane, ale brak jakichkolwiek działań może mieć jeszcze gorsze następstwa”.

Innego zdania jest „Nürnberger Zeitung”, która krytycznie ocenia wypowiedzi szefa PE Martina Schulza i ministra spraw zagranicznych Luksemburga Jeana Asselborna.

„Wydaje się, że jednego Asselborn nie zauważył: Polska zawdzięcza swoją suwerenność nie jakimś gremiom unijnym, lecz własnej walce przeciwko sowieckiej dominacji, która zaowocowała ostatecznie wyzwoleniem się całej Europy Środkowo-Wschodniej. Takiego kraju nie posądza się o odchodzenie od wartości europejskich, prowadząc jednocześnie rozmowy akcesyjne z reżimem Erdogana w Ankarze." Innymi słowy: tam gdzie polski patriota taki jak Lech Wałęsa ruszył na barykady, sprzeciwiając się hurrapatriotyzmowi w wydaniu Prawa i Sprawiedliwości, tacy panowie jak Schulz i Asselborn są zbędni”.

„Berliner Zeitung” komentuje:

„Jedno trzeba przyznać polskiej prawicy. Zespół Jarosława Kaczyńskiego szybciej realizuje własny model zagarnięcia całej władzy, przepychając w parlamencie nowe ustawy, niż swego czasu czynił to Viktor Orbán na Węgrzech. On potrzebował lat, by urzeczywistnić swój program. Ale jeśli można po prostu iść śladem czyjegoś sukcesu, wszystko toczy się oczywiście dużo szybciej. Niecałe kilka tygodni po zwycięstwie w wyborach, PiS unieszkodliwił Trybunał Konstytucyjny. Każdy z kroków rządu PiS przypomina objawy choroby autoimmunologicznej, które najpierw osłabiają organizm, później atakują jego siły odpornościowe, a na koniec niszczą".

„Märkische Allgemeine” z Poczdamu twierdzi, że Jarosław Kaczyński działa według wyraźnego wzoru:

„Atmosferę przełomu wynikającą z zaskakująco jednoznacznego wyniku wyborów interpretuje się jako' głos narodu', by w niemalże rewolucyjny sposób osłabić lub zlikwidować instytucje poprzedniego rządu. Tradycyjny podział władzy jest najlepszą metodą zapobieżenia jedynowładztwu. W przypadku partii PiS postrzega się go natomiast jako przeszkodę na drodze do odnowy. W ten sposób prawo staje się zabawką w rękach polityków".

opr. Alexandra Jarecka