1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages

Polityka

„Zachód nagle stał się mniejszy”. Reakcje po wypowiedzi Merkel o relacjach z USA

Pomimo, że kanclerz Merkel zdystansowała się do USA po szczycie G7, jej rzecznik podkreśla, że stosunki transatlantyckie są trwałym filarem polityki zagranicznej RFN.

USA Donald Trump (picture alliance/AP Photo/E. Vucci)

Punkt zwrotny w stosunkach transatlantyckich

Co prawda tuż po szczycie G7 w Taorminie niemiecka kanclerz stwierdziła, że na niektórych krajach Niemcy nie mogą już polegać. Jednak w poniedziałek (29.05.2017) rzecznik niemieckiego rządu Steffen Seibert zaznaczył, że „niemiecko-amerykańskie relacje są trwałym filarem naszej polityki zagranicznej. W interesie tych relacji jest jednak istotne, aby wyraźnie zdefiniować rozbieżności”.

Podczas szczytu G7 na Sycylii unaoczniły się przede wszystkim różne podejścia do polityki klimatycznej w ujęciu USA i pozostałych krajów G7. Zbliżenie nastąpiło natomiast w kwestii polityki handlowej, ale jak zaznaczył Seibert, nie udało się wyjaśnić wszystkich różnic.

Angela Merkel w niedzielę  (28.05.2017) wyraźnie poszła na dystans do Stanów Zjednoczonych. – Czasy, w których mogliśmy w pełni na sobie polegać, po części już przebrzmiały. Przekonałam się o tym w ostatnich dniach – powiedziała kanclerz na imprezie bawarskiej CSU w Monachium. – My, Europejczycy musimy naprawdę wziąć swój los w swoje ręce.

Zachód trochę się skurczył

Szef niemieckiej dyplomacji Sigmar Gabriel stwierdził, że Stany Zjednoczone utraciły rolę przywódczą w zachodniej wspólnocie wartości. Socjaldemokrata mówił w poniedziałek w Berlinie o tym, że odpadły z niej Stany Zjednoczone jako ważna nacja.

– W weekend chodziło nie tylko o nieudany szczyt G7. Jest to niestety także sygnał zmian w układzie sił na świecie – powiedział Gabriel po spotkaniu z przedstawicielami międzynarodowych organizacji ws. kryzysu uchodźczego. – Zachód teraz nieco zmalał.

Deutschland SPD-Kanzlerkandidat Martin Schulz besucht das Saarland (picture alliance/O. Dietze)

Martin Schulz: Nie wolno nam zarzucić naszych celów sprawiedliwego kształtowania globalizacji

Polityczny szantaż

Kandydat partii SPD na kanclerza Martin Schulz zarzuca prezydentowi Trumpowi „polityczny szantaż”. Nowy amerykański prezydent nie stawia na międzynarodową kooperację, tylko na izolacjonizm i rzekome prawo silniejszego – napisał Schulz w artykule dla berlińskiego „Tagesspiegla”. Slogan Trumpa „America First” jest nie tylko atakiem na zasady wolnego handlu, ale w trumpowskiej logice to także odejście od żmudnie wynegocjowanej paryskiej umowy klimatycznej, demontaż ONZ i polityczny szantaż zamiast międzynarodowej dyplomacji. Europa musi zareagować na Trumpa z realizmem, ale przede wszystkim z pełną świadomością swojej wartości – domagał się Schulz. – My, Europejczycy nie możemy podporządkować się logice zbrojeń Donalda Trumpa. Nie wolno nam zarzucić naszych celów sprawiedliwego kształtowania globalizacji. Niemiecki socjaldemokrata wezwał szefów państw i rządów, by na szczycie G20 w Hamburgu w połowie lipca bronili przed Trumpem paryską umowę klimatyczną.

Świetna współpraca

Minister spraw wewnętrznych Thomas de Maiziere (CDU) ma natomiast nadzieję na jeszcze ściślejsza współpracę Niemiec z USA w kwestiach bezpieczeństwa. – Ta kooperacja ma dla Republiki Federalnej olbrzymie znaczenie. Już teraz współpraca z nową administracją waszyngtońską układa się znakomicie i bardzo profesjonalnie. W przyszłości współpraca będzie się dalej pogłębiać, a nie odwrotnie. Amerykańskie tajne służby są znacznie większe i lepiej wyposażone niż służby niemieckie – przyznał de Maiziere, dodając, że w przeszłości dostarczały one Niemcom częstokroć ważnych wskazówek o planach zamachów.

Anne Applebaum - polnisch-US-amerikanische Historikerin und Journalistin (picture-alliance/pap/M. Kalinski)

Anne Applebaum: Od roku 1945 najpierw ZSRR a potem Rosja próbowały wbić klin między Niemcy i USA. Dzięki Trumpowi Putinowi się to udało

Podzielone opinie w USA

Krytyczne wypowiedzi kanclerz Merkel o stosunkach transatlantyckich za oceanem odbiły się podzielonym echem. Deputowany partii demokratycznej Adam Schiff ubolewał z powodu kresu szczególnych relacji między USA i Niemcami. – Przykro mi, jeżeli prezydent Stanów Zjednoczonych nazywa to wielkim sukcesem.

„New York Times” cytuje byłego ambasadora USA przy NATO Ivo Daaldera, który stwierdził: „zdaje się, że jest to koniec epoki, w której wiodącą rolę odgrywały Stany Zjednoczone, a Europa szła w ich ślady”.

Richard Haas z think tanku Council on Foreign Affairs skomentował wypowiedź Merkel jako punkt zwrotny w stosunkach obydwu krajów. „Stany Zjednoczone od czasów II wojny światowej próbowały zawsze czegoś takiego uniknąć”.

Dziennikarka Anne Applebaum napisała na Twitterze: „Od roku 1945 najpierw ZSRR a potem Rosja próbowały wbić klin między Niemcy i USA. Dzięki Trumpowi Putinowi się to udało”.

Medioznawca z Nowego Jorku Jeff Jarvis skomentował na Twitterze wypowiedź Merkel. „Jest to bardzo ważne wystąpienie dla restrukturyzacji potęg światowych. Kto jest przy zdrowych zmysłach, ten musi wspierać silniejszą Europę, by dać kontrę Rosji – i Trumpowi”.

"Katastrofa dla Europy"

Z obozu prezydentaTrumpa nadeszły natomiast bardzo krytyczne reakcje, określające Merkel jako „bohaterkę lewicy i katastrofę dla Europy”, twierdzącą, że nie może już polegać na Trumpie. „Fantastyczne. On przeciwstawia się jej szaleńczej głupocie” – napisał konserwatywny komentator Bill Mitchell na Twitterze.

Tysiące czytelników komentowały depeszę o wystąpieniu Merkel na populistyczno-prawicowym portalu „Breitbart News”. Były to z reguły krytyczne i impertynenckie uwagi, których tenor brzmiał: Merkel przez swoją politykę uchodźczą już dawno pożegnała się ze wspólną polityką z USA i zdradziła swój kraj.

dpa, afpd / Małgorzata Matzke