„Yolocaust“ piętnuje bezmyślnych turystów | Niemiecka kultura, polska kultura w Niemczech, wydarzenia | DW | 20.01.2017
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages

Kultura

„Yolocaust“ piętnuje bezmyślnych turystów

Jedni żonglują, inni ćwiczą jogę, jeszcze inni robią sobie selfie – betonowe bloki pomnika ofiar Holokaustu w Berlinie nie każdego zachęcają do zadumy. Terapią szokową Shahak Shapira chce przypomnieć ideę pomnika.

Styczniowy, mroźny dzień przy Pomniku Pomordowanych Żydów Europy w Berlinie. Rozwrzeszczane nastolatki rozpędzają się i z impetem ślizgają między betonowymi blokami-stelami pomnika. Na licznych, pofalowanych przejściach utworzyła się cienka warstwa lodu. Na końcu jednego z przejść, ostrożnie stąpając, ustawia się grupka hiszpańskich turystów i na luzie pozuje do swoich selfie. Natomiast brytyjskie turystki Kate i Jamie po cichu przechodzą przez betonowy las. – Pomnik robi ogromne wrażenie – przyznaje Jamie. Jej przyjaciółka zrobiła co prawda właśnie zdjęcie, ale bez uśmiechu. – To miejsce jest grobem – mówi.

Ponad 2 tys. betonowych steli zbiorowym grobem? Tym jest pomnik dla satyryka Shahaka Shapiry. Ma już dość patrzenia na turystów, którzy traktują pomnik bez jakiegokolwiek szacunku skacząc po stelach, urządzając sobie na nich piknik albo ćwicząc na gładkim betonie jogę. Szczególnie nietaktowne są sytuacje, kiedy ludzie wyciągają swoje smartfony, szczerzą zęby do selfie, po czym wstawiają je do Internetu z dumnym podpisem „Jumping on dead Jews @ Holocaust Memorial”.

Terapia szokowa

Yolocaust Shahak Shapira (yolocaust.de)

Myszką prosto do zbiorowego grobu: screenshot strony Yolocaust.de

28-letni Shapira, którego dziadek przeżył Holokaust, broni się przeciw takim kompletnie pozbawionym szacunku fotkom – w radykalny i kontrowersyjny sposób. Berlińczyk z wyboru zbierał w Internecie – na Facebooku, Twitterze, Instagramie – ogólnodostępne zdjęcia związane z pomnikiem i opatrzone przez kolejnych użytkowników komentarzem „lubię to”. Potem łączył te zdjęcia z historycznymi ujęciami z obozów koncentracyjnych i zbiorowych grobów z wychudzonymi jak szkielety zwłokami. Ze szczególnym efektem – po naciśnięciu myszką na zdjęcie na przykład młodej kobiety opierającej się o betonowy blok, nagle siedzi ona na stosie zwłok.

Obiad na pomniku

Swój projekt Shapira nazwał Yolokaust. Ma on przypomnieć, w jakiej intencji powstał pomnik: dla upamiętnienia sześciu milionów zamordowanych przez nazistów Żydów. Yolokaust jest kombinacją popularnego hasztagu YOLO: skrótu od „You Only Live Once” (żyje się tylko raz) i Holokaust. Pochodzący z Izraela Shapira powiedział berlińskiemu dziennikowi „Berliner Morgenpost", iż ma nadzieję, że dzięki temu projektowi odwiedzający pomnik poświęcą więcej uwagi jego właściwemu znaczeniu. Satyryk stał się znany w 2015 roku, kiedy podczas filmowania w metrze antysemickich haseł został zaatakowany przez siedmiu młodych mężczyzn. Krótko po tym opublikował książkę: „Chyba wolno to jeszcze napisać! Jak stałem się najbardziej niemieckim Żydem na świecie”.

Deutschland Touristen am Holocaust-Mahnmal in Berlin (DW/N. Wojcik)

Berliński Pomnik Pomordowanych Żydów Europy odwiedza dziennie 10 tys. turystów

Brytyjski turysta Jamie uważa „Yolokaust” za drastyczny, ale konieczny projekt. – Niektórzy turyści skaczą ze steli na stelę. Nigdy bym tego nie robił – mówi. Przy czym kwestia stosownego zachowania na 19 tys. metrów kwadratowych pomnika zajmuje opinię publiczną od chwili jego powstania w 2005 roku. Czy należy nakazać turystom sposób zachowania? Istnieją co prawda tablice informacyjne, które wskazują, że w obrębie pomnika zabronione jest picie alkoholu, wprowadzanie psów i skakanie po stelach. Dalsze zakazy są zbędne - uważa autor pomnika, amerykański architekt Peter Eisenman. Zapytany w wywiadzie dla „Berliner Morgenpost”, czy można urządzać sobie piknik na betonowych stelach, odpowiedział: „A dlaczego nie można jeść na pomniku? Dopiero, kiedy przezwyciężone zostaną te zastrzeżenia i ludzie powiedzą: chodź, zjemy coś na pomniku, coś osiągnęliśmy”.

Turystka z Izraela Yaim nie może tego zrozumieć. Co więcej – nie rozumie całego pomnika. – Jest taki abstrakcyjny. Nie wiem, co z nim zrobić. Jest przepiękny, ale co ma mi przekazać? – mówi. Artystyczną terapię szokową Shapiry uważa tym bardziej za potrzebną.

Deutschland Touristen am Holocaust-Mahnmal in Berlin (DW/N. Wojcik)

Fotogeniczny pomnik - odwraca uwagę od stosownego zachowania się?

Pofalowane pole z lasem betonowych steli rzeczywiście dużo nie wyjaśnia. Nieliczne tablice przybliżają historię jego powstania, poza tym zwiedzający są skazani sami na siebie – chyba że znajdą wejście do podziemnego Centrum Informacji z wystawą i ważnymi danymi na temat prześladowania i eksterminacji europejskich Żydów. 

Zadedykowane „ulubionemu neonaziście

–  Chodzenie po tym betonowym polu jest naprawdę ekscytujące. To miejsce jest takie piękne – zachwycają się dwie turystki ze Szwecji i dalej strzelają selfie. – Co to jest za pomnik? Nie mamy pojęcia. Nie znalazłyśmy żadnych informacji – przyznają.

Projekt Shapiry sprawi, że niektórzy z tych turystów poczują się ukarani za swoje beztroskie, naiwne albo niestosowne zachowanie. Yolokaust publicznie ich piętnuje, niejako w imieniu całej rzeszy ludzi, którzy nie potrafią okazać szacunku.

Yolokaust szybko stał się hitem w sieci – Shapira podaje, że tylko w ciągu pierwszych 12 godzin stronę polubiło pół miliona internautów. Shapira jest przy tym wspaniałomyślny. Na stronie akcji artystycznej można przeczytać wpisy typu: „Można mnie rozpoznać na jednym ze zdjęć i nagle wstydzę się, że je wstawiłem do sieci. Możesz to usunąć?”. „Tak" – odpowiada satyryk – „Przyślij e-maila na adres undouche.me@yolocaust.de (mniej więcej: „odkretyń mnie”).

Nieoczekiwanie Yolocaust dodatkowo stał się nadzwyczaj aktualny. Szef prawicowo-populistycznej Alternatywy dla Niemiec (AfD) w Turyngii Bernd Höcke wywołał niedawno skandal nazywając berliński pomnik Holokaustu „pomnikiem hańby”.

Shahak Shapira prezentując swój projekt w Berlinie odpowiedział mu na swój sposób: „Projekt ten dedykuję mojemu ulubionemu neonaziście, Berndowi Höcke”.

Nadine Wojcik / Elżbieta Stasik