Wolfgang Ischinger: NATO nie chce w Europie nowej granicy między Wschodem i Zachodem | Niemcy – bieżąca polityka niemiecka. Wiadomości DW po polsku | DW | 20.04.2016
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages

Polityka

Wolfgang Ischinger: NATO nie chce w Europie nowej granicy między Wschodem i Zachodem

Jak NATO może gwarantować bezpieczeństwo na wschodzie Sojuszu i zarazem nie być zagrożeniem dla Rosji? – zastanawia się w rozmowie z Deutsche Welle szef Konferencji Bezpieczeństwa Wolfgang Ischinger. [WYWIAD]

Deutsche Welle: Po prawie dwóch latach przerwy obraduje dzisiaj (20.04.2016) Rada NATO-Rosja (NRC). W 2014 roku po aneksji Krymu przez Rosję Sojusz Północnoatlantycki zerwał z nią kontakty. Według źródła w moskiewskim MSZ cytowanego w poniedziałek (18.04.2016) przez rosyjską agencję prasową Interfax, decyzja ta nie sprawdziła się i tylko pogorszyła sytuację. Zrozumiało to także NATO i samo zainicjowało wznowienie rozmów. Czy NATO popełniło błąd?

Wolfgang Ischinger: Ostatnią rzeczą, jakiej potrzebujemy w dzisiejszej niebezpiecznej sytuacji, najgroźniejszej od końca zimnej wojny, jest wzajemne obrzucanie się propagandowymi argumentami. To prawda i rosyjskie ministerstwo spraw zagranicznych ma tu rację: zawieszenie rozmów w ramach Rady NATO-Rosja w 2014 roku nie było najszczęśliwszym posunięciem dyplomatycznym. Ja sam uczestniczyłem w połowie lat 90-tych ubiegłego wieku w tworzeniu tego forum. Zamierzaliśmy powołać do życia gremium, którego jednym z głównych zadań było zarządzanie w sytuacjach kryzysowych… Dopiero w dwóch ostatnich dniach mieliśmy przypadek tzw. close encounters, niebezpiecznego zbliżenia się rosyjskich myśliwców do amerykańskiego samolotu i niszczyciela. Niewłaściwy przycisk może doprowadzić do niespodziewanej eskalacji.

Tym ważniejsze jest wznowienie rozmów Rady NATO-Rosja. Gdybym miał uczestniczyć w podejmowaniu decyzji, uważam, że priorytetowe byłoby teraz powołanie wspólnego, wojskowego gremium zapobiegania kryzysom, obradującego permanentnie, przez 7 dni w tygodniu. Zachodni i rosyjscy oficerowie muszą wspólnie zadbać o to, żeby przy takich prawie zderzeniach uniknąć możliwych nieporozumień. Dawno już jest to nakazem chwili, dlatego tak zdecydowanie popieram wznowienie pracy NRC.

Deutschland Wolfgang Ischinger PK vor der Münchener Sicherheitskonferenz 2016

Wolfgang Ischinger: Potrzebny jest wspólny sztab kryzysowy

Jest Pan zatem zdania, że Rada NATO-Rosja mogłaby zapobiec takim incydentom, jakie zdarzyły się ostatnio nad Bałtykiem?

Na pewno nie sama Rada. Ale powinna ona decydować o tym, kto musiałby zasiadać przy jednym stole. Właściwie jest nam potrzebny wspólny sztab kryzysowy.

Dlaczego Rosja robi coś takiego, jak te incydenty nad Bałtykiem, tuż przed spotkaniem NATO-Rosja?

Z punktu widzenia Zachodu sprawy wyglądają inaczej niż z rosyjskiej perspektywy. Jest to tak jak przy zastanawianiu się, co się stało na Krymie czy we wschodniej Ukrainie. Rosyjska strona powie w tym wypadku, że gigantycznym uzbrajaniem swojej wschodniej flanki NATO (USA, Zachód) tylko pogarsza sytuację. My możemy powiedzieć, że jest zupełnie inaczej, ale musimy być świadomi, że obydwie strony posługują się inną narracją i inaczej formułują pytania. Jak NATO może stosować taką podwójną strategię: z jednej strony oferować naszym wschodnim partnerom bezpieczeństwo, którego zresztą wobec wydarzeń na Ukrainie słusznie oni oczekują. I jak możemy jednocześnie sensownie i wiarygodnie sygnalizować, że z zachodniej strony Rosja nie musi się niczego obawiać?

Na porządku dziennym są przede wszystkim dwa tematy: Ukraina i Afganistan. Co Pana zdaniem powinno jeszcze zostać omówione?

Nie powinniśmy oczekiwać od Rady NATO-Rosja, która zresztą w przeszłości straciła na znaczeniu, więcej, niż jest ona w stanie zrobić. Rada jest instrumentem dyplomatycznym. Na swoim pierwszym po długiej przerwie posiedzeniu, w tym największym kryzysie współczesności, gremium to nie będzie w stanie podjąć operatywnych decyzji. Jeżeli mogę wyrazić jakąś nadzieję w sprawie Ukrainy, to taką, że NATO i Rosja zastanowią się również, jak można stworzyć takie warunki, by wybory planowane na wschodniej Ukrainie mogły się odbyć na uczciwych zasadach, w okolicznościach akceptowanych na arenie międzynarodowej. Pracę obecnej misji OBWE utrudniają często przede wszystkim separatyści. Dlaczego by nie można poważnie porozmawiać z Rosją, czy misja ta nie mogłaby obserwować też, co się dzieje po rosyjskiej stronie granicy? Jest to sensowne i mogłoby zostać też poruszone w ramach rozmów NRC.

Czego by Pan sobie życzył od spotkania w Brukseli?

Byłoby znakomicie, gdyby to ponowne otwarcie rozmów obydwie strony traktowały jako podstawę strategii prowadzonej przez dziesięciolecia przez Zachód: mianowicie zdecydowanej ochrony państw członkowskich NATO i ich terytoriów. I z drugiej strony jako otwarty, obszerny, ukierunkowany na partnerstwo dialog z Rosją. NATO nie chce stworzyć w Europie nowej granicy między wschodem i zachodem, która by przebiegała tylko 1000 km na wschód od dawnej, przebiegającej kiedyś przez Niemcy. Chcemy przezwyciężenia tych granic. Dlatego potrzebujemy dialogu z Rosją i krok po kroku musimy znaleźć drogę, która pozwoli zredukować tę wzajemną, trucicielską propagandę i pełne gróźb gesty militarne. Sam Zachód nie jest w stanie tego zrobić, Rosja musi tu współdziałać. Możemy wysłać sygnał gotowości do dialogu i budowania zaufania. I możemy mieć nadzieję, że poprzez wznowienie NRC tak właśnie zrozumie ten sygnał Rosja.

Rozmawiał Roman Goncharenko / tł. Elżbieta Stasik

Wolfgang Ischinger jest niemieckim prawnikiem i dyplomatą. Był sekretarzem stanu w MSZ i ambasadorem Niemiec w Waszyngtonie i w Londynie. Od 2008 roku kieruje monachijską Konferencją Bezpieczeństwa.