Wizowa kwarantanna dla Bałkanów [KOMENTARZ] | Niemcy – bieżąca polityka niemiecka. Wiadomości DW po polsku | DW | 29.07.2015
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages

Polityka

Wizowa kwarantanna dla Bałkanów [KOMENTARZ]

W bawarskiej CSU słychać coraz częściej głosy, by przywrócić obowiązek wizowy dla obywateli państw bałkańskich. Ma to ograniczyć liczbę wniosków o azyl. To naiwność. I szkodliwe złudzenie.

Politycy lubią z reguły wprawiać w dobry humor swoich wyborców. Zbijanie politycznego kapitału kosztem najbiedniejszych, którzy na skutek wojen, prześladowań i nędzy przyjeżdżają do Niemiec jest wprawdzie niemoralne, ale skuteczne. Szczególnie w przypadku bawarskich chrześcijańskich demokratów, którzy od czasów swego legendarnego szefa Franza-Josefa Straussa nie chcą tolerować żadnej demokratycznej partii na prawo od siebie. Dlatego tu i tam sięgają do najniższej szuflady. Raz nie chcą "rasowego pomieszania" w społeczeństwie (Edmund Stoiber), kiedy indziej nie chcą być "urzędem socjalnym dla całego świata" (Horst Seehofer).

Ostatnio w rolę planszy do projekcji rutynowo powracającego populizmu CSU wcielają się pozostające poza Unią Europejską kraje bałkańskie. "Jestem za tym, by ponownie wprowadzić obowiązek wizowy dla ludzi z Bałkanów" - oświadczył ostatnio Horst Seehofer.

Ultima ratio?

Dragoslav Dedovic Kommentarbild App

Autor komentarza Dragoslav Dedović jest szefem Redakcji Serbskiej DW

Jako doświadczony polityk premier Bawarii wie, że groźba musi być przynajmniej połowicznie wiarygodna, w przeciwnym razie może być nieskuteczna. W tym przypadku Seehofer ma do dyspozycji instrument powrotu do obowiązku wizowego, który w 2013 roku został na życzenie Niemiec wprowadzony na płaszczyźnie unijnej. Każde państwo członkowskie UE może wnieść o ponowne wprowadzenie obowiązku wizowego, jeśli nastąpi gwałtowny wzrost liczby wniosków azylowych z danego kraju, korespondujący jednocześnie z niewielką liczbą faktycznych decyzji o przyznaniu azylu. To znaczy, że pomysł Seehofera jest wprawdzie populistyczny, ale istnieją szanse na jego realizację.

Być może oficjalny Berlin widzi w tym instrumencie ultima ratio i nie od razu będzie chciał podporządkować się logice Seehofera. To może się szybko zmienić, jeśli temat ten zostanie "odkryty" w którejś z przyszłych niemieckich kampanii wyborczych. Wtedy podróżujący Serbowie, Bośniacy, Macedończycy, Albańczycy i Czarnogórcy mogą stać się "szkodami ubocznymi" nastrojów w niemieckiej polityce wewnętrznej.

Są jednak argumenty, które przemawiają za tym, by Berlin zamknął tę najniższą szufladę wyciąganą przez populistów z CSU i nigdy do nie już nie sięgał.

Państwa na glinianych nogach

Jak wiadomo, państwa bałkańskie ciągle jeszcze nie przezwyciężyły skutków wojen z lat 90-tych. Panuje tam marazm i wysokie bezrobocie wśród młodzieży. System demokratyczny oparty jest na niestablinym fundamencie a opinia publiczna zdominowana jest przez nie do końca niezależne media. Perspektywa na członkostwo w UE jest, pomimo zmęczenia rozszerzaniem unii na Zachodzie i trudnościami związanymi z transformacją, jedyną nie-nacjonalistyczną ideą w regionie. A jedynym od lat odczuwalnym na co dzień, pozytywnym sygnałem ze strony UE jest w tych krajach właśnie możliwość podróżowania bez wiz.

Tę delikatną roślinkę zbliżenia z unią nie powinno się zatruwać populistycznymi reakcjami z Niemiec. "Putiniści", islamiści i inni łowcy dusz na Bałkanach nie zasypiają gruszek w popiele. Jeśli Niemcy i UE przestaną być elementem rozwiązania problemu, lecz same staną się problemem, wtedy rozczarowane grupy społeczeństwa znów widzieć będą w unii karcącego ojca. To może oznaczać jeszcze mniej reform i demokracji w tych krajach. A to, w ślad za zastosowaniem logiki Seehofera, może w średniej perspektywie wykatapultować jeszcze więcej ludzi z tych krajów do strefy dobrobytu.

Drugi powodem, dlaczego wprowadzenie obowiązku wizowego nie doprowadzi do rozwiązania, a do zaostrzenia problemu, jest po prostu jego nieskuteczność. Fala wnioskujących o azyl z Kosowa - a więc z kraju, którego obywatele nadal objęci są obowiązkiem wizowym - ukazuje brak skuteczności takich restrykcji. Poza tym krok taki ponownie dotknąłby najsłabszych z najsłabszych.

Europejskie wartości

Jak kraje bałkańskie miałyby zareagować na ponowne wprowadzenie wiz? Czy miałyby uniemożliwiać wyjazd własnych obywateli? Wiadomo, że wśród osób składających wnioski o azyl jest wielu Romów. Czy policjanci mieliby wyłapywać po dworcach inaczej wyglądających ludzi? Wyciągać ich z autobusów? Czy to jest zgodne z europejskim kanonem wartości?

Nawet jeśli Niemcy rzeczywiście przywrócą obowiązek wizowy, to właśnie te tak czy owak nielubiane w krajach bałkańskich grupy społeczne, jak społecznie upośledzeni czy Romowie, staną się kozłem ofiarnym. Standardy socjalne czy równość szans odeszłyby w siną dal.

Jeśli wierzyć niektórym niemieckim politykom, rosnąca liczba uzasadnionych czy nieuzasadnionych wniosków o azyl z "bezpiecznych" państw bałkańskich jest wystarczającym powodem, by poddać te kraje europejskiej, wizowej kwarantannie. Jakie proste lekarstwo. Medice cura te ipsum, chciałoby się powiedzieć. Lekarzu, ulecz samego siebie!

Dragoslav Dedović

tłum. Bartosz Dudek