1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages

Polityka

Wizja Kaczyńskiego: Europa jako mocarstwo atomowe

Jarosław Kaczyński widziałby Europę jako mocarstwo atomowe, które mogłoby dorównać Rosji. Co o jego wizji myślą niemieccy eksperci?

Moskau Russische Interkontinental Rakete Atomwaffen Russland (Getty Images/AFP/N. Kolesnikova)

Rosyjskie międzykontynentalne rakiety nuklearne

Jarosław Kaczyński nawiązał do debaty, która prowadzona jest tylko sporadycznie. W roztoczonej przez siebie wizji, o której wspomniał w wywiadzie dla „Frankfurter Allgemeine Zeitung" (07.02.2017), widziałby Europę jako mocarstwo atomowe, które mogłoby dorównać Rosji. Zaznaczył jednak, że oznaczałoby to gotowość do ogromnych wydatków.

Kaczyński poruszył tabu. Do tej pory debata na ten temat podejmowana była tylko sporadycznie. Niemiecki chadek Roderich Kiesewetter przyznał niedawno, że Europa „potrzebuje nuklearnej ochrony w celu odstraszania“, jeśli USA nie udostępnią jej swojego parasola nuklearnego.

Brytyjsko-francuski parasol nuklearny dla Europy

– Nie dziwi, że właśnie teraz dochodzi do tego typu debaty – mówi Nick Witney, były szef Europejskiej Agencji Obrony, obecnie ekspert w zespole doradców ECFR (European Council on Foreign Relations). Nagle zmieniła się sytuacja polityczna, a co za tym idzie również dyskusja poświęcona obronie.

Britisches Atom-U-Boot HMS Turbulent (picture alliance/dpa/G.Staepler)

Brytyjski nuklearny okręt podwodny HMS Turbulent

Jak wiarygodne może być europejskie odstraszanie nuklearne? Jeszcze 30 lat temu Londyn i Paryż byłyby zaszczycone, gdyby Europejczycy podnieśli je do roli obrońców kontynentu. – Potrzebne byłyby instytucje, których UE nie ma – zaznacza Nick Witney. A po opuszczeniu UE przez Wielką Brytanię pozostałaby tylko Francja ze swoją bronią atomową, która w razie potrzeby byłaby w stanie „rosyjskiemu niedźwiedziowi urwać jedną łapę". W przekonaniu ekspertów dyskusja ta jest „na skraju pola gry”, ale „nie zupełnie poza tym co możliwe”.

Jeszcze istnieje NATO

– Nie ma konkretnego zagrożenia – mówi Ulrich Kuehn, ekspert fundacji Carnegiego. Argumentów dla takiej dyskusji dostarcza prezydentura Donalda Trumpa. Mimo wszystko Kuehn uważa je za „mało przydatne”. Jeszcze istnieje NATO, a pod wodzą USA rozmieszczana jest właśnie konwencjonalna broń w Polsce i krajach bałtyckich. Dopóki istnieje NATO, dopóty Europejczycy powinni trzymać się z dala od broni atomowej.

Kuehn uważa propozycję za praktycznie nie do zrealizowania. – Rosja ma 2-3 tys. ładunków taktycznej broni jądrowej – wylicza. Przygotowanie się do ochrony przed nią oznaczałoby to dla Europy niesamowite wydatki. A poza tym, kto władałby czerwonym przyciskiem i miał go do dyspozycji? Większość Europejczyków, także Polaków, jest przeciwna zbrojeniom nuklearnym.

US-Präsident Donald Trump besucht das CIA-Hauptquartier (picture alliance/newscom/O. Douliery/UPI Photo via Newscom )

Niemiecki ekspert: argumentów do dyskusji dostarcza prezydentura Trumpa

W opinii niemieckiego eksperta niebezpieczne jest także to, że traktat o nierozprzestrzenianiu broni jądrowej z 1968 zostałby faktycznie rozwiązany, jeśli Europejczycy go wypowiedzą. – To miałoby globalne konsekwencje – mówi Kuehn. – Mogłoby powstać 55-60 państw nuklearnych – wyjaśnia. – To scenariusz horroru – kwituje.

Zamiast tego Europejczycy powinni wreszcie robić to, o czym mówią od dawna. Forsować współpracę na polu obronności i wspólnie postarać się o systemy broni, aby być skutecznym i wiarygodnym w obronie konwencjonalnej. 

Przeciwko nuklearnemu wyścigowi zbrojeń

Za wzmocnieniem współpracy w dziedzinie obrony opowiada się także Michael Gahler, rzecznik Komisji Bezpieczeństwa i Obrony Parlamencie Europejskim. – Musimy wreszcie zrobić to, na co pozwala nam traktat lizboński, a mianowicie wdrożyć współpracę strukturalną – mówi Gahler. Z 203 miliardów euro, jakie pochłaniają wydatki na obronność w UE, można by zaoszczędzić 26 miliardów lub wykorzystać je w inny sposób, gdyby państwa członkowskie współpracowały ze sobą – głosi jeden z dokumentów Parlamentu Europejskiego, dotyczący wspólnej polityki obronnej. – Wspólny zakup, wspólne ćwiczenia, wspólne struktury – tak kolejne kroki formułuje Gahler.

Atomowy wyścig zbrojeń nie jest jego zdaniem właściwym posunięciem. Wprawdzie również on widzi realne zagrożenie ze strony taktycznej broni jądrowej, którą Rosja rozmieściła w Kaliningradzie, ale ogólnie rzecz biorąc w kwestii odstraszania nuklearnego „panuje równowaga”. – Nie chcemy ożywiać starej debaty zbrojeniowej z lat 80. – mówi Gahler. Europoseł przyznaje, że zarówno Rosja, jak i USA nie są obecnie tak przewidywalne jak na przełomie XX i XXI wieku. Niemniej jednak uważa, że „debaty tej nie powinniśmy wzniecać”.

Barbara Wesel / Katarzyna Domagała