Wiceszef PE o tragedii uchodźców: Wiele się mówi i nic nie robi [WYWIAD] | Niemcy – bieżąca polityka niemiecka. Wiadomości DW po polsku | DW | 21.04.2015
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages

Polityka

Wiceszef PE o tragedii uchodźców: Wiele się mówi i nic nie robi [WYWIAD]

Wciąż się tylko mówi, że coś trzeba zrobić, ale nigdy nie słychać, co zrobiono. Nie widzę żadnej woli politycznej, by naprawdę rozwiązać problem uchodźców z Afryki - mówi Alexander Graf Lambsdorff*.

Porträt Alexander Graf Lambsdorff

hr. Alexander Lambsdorff: Nie robi się nic

Czy liczy Pan na to, że spotkania unijnych ministrów spraw zagranicznych i spraw wewnętrznych ws. fali uchodźców i licznych utonięć uciekinierów z Afryki przyniosą jakieś efekty?

Alexander Graf Lambsdorff*: Chciałby odpowiedzieć "tak" na to pytanie, ale przypomnijmy sobie nagłówki gazet z października 2013 r., kiedy to w katastrofie u wybrzeży Lampedusy utonęło prawie 300 osób. Były wtedy nadzwyczajne posiedzenia ministrów spraw zagranicznych, było nadzwyczajne spotkanie szefów MSW, były oświadczenia, że teraz trzeba naprawdę coś zrobić. Ale mam wrażenie, że Europa chce tylko dać odpór tej fali. Jestem pesymistą. Nie widzę żadnej woli politycznej, szczególnie u ministrów spraw wewnętrznych państw UE.

Luxbemburg EU Außenminister Krisentreffen Flüchtlinge Mittelmeer

Jedno spotkanie kryzysowe za drugim. Ministrowie de Maiziere i Steinmeier (p)

Czy to zarzut skierowany także pod adresem niemieckiego ministra Thomasa de Maiziere?

Tak, zarzucam to także jemu. Thomas de Maiziere, który został ministrem spraw wewnętrznych po katastrofie u wybrzeży Lampedusy, teraz głośno się domaga, by zwalczać bandy przemytników ludzi. A ja się pytam, co wydarzyło się od czasu katastrofy w 2013 r.? Co konkretnie zrobił berliński MSW? Czy stworzono niemieckiemu wywiadowi możliwości zwalczania band przemytników? Jakie wydziały Federalnego Urzędu Kryminalnego współdziałają na płaszczyźnie międzynarodowej z innymi instytucjami w zwalczaniu tego rodzaju przestępczości? Co się konkretnie wydarzyło? Wciąż się tylko mówi, że coś trzeba zrobić, ale nigdy nie słychać, co zrobiono.

Czy bierze się to stąd, że niewiele da się zrobić, skoro jeżeli spojrzeć na sytuację w Libii, to widać, że to państwo się rozpadło? Jak ścigać tam przestępcze bandy?

Właśnie do takich celów mamy tajne służby, wywiad, kontrwywiad. Jeżeli wejdzie się na strony internetowe tajnych służb, nie ma tam ani słowa o zwalczaniu procederu uprawianego przez bandy przemytników ludzi. Będą dalsze spotkania na szczycie, znów będzie się pisać o tonących setkach ludzi i zapewniać, że trzeba się za to wziąć. Tyle, że wszystkie organizacje są organizacjami narodowymi i narodowe rządy nie umożliwiają im podjęcia działań.

Symbolbild - Flüchtlingsboot Mittelmeer

Ilu ludzi musi jeszcze utonąć, żeby coś się ruszyło od strony politycznej?

Czy słuszne jest to, co wszyscy politycy podkreślają - de Maiziere, Steinmeier, Gabriel - że punktem ciężkości powinno być zwalczanie tych band?

Oczywiście, że byłoby to słuszne, pod warunkiem, że w ogóle zacznie się cokolwiek robić. Ale nie dzieje się nic. Ja w każdym razie nic takiego nie widziałem, kiedy szefem MSZ był Otto Schily - to za jego czasów powstawał Frontex - czy Hans-Peter Friedrich albo Thomas de Maiziere. Żaden z nich nigdy nie przedstawił żadnego bilansu rzeczywistych osiągnięć w zwalczaniu tego rodzaju przestępczości. Tu zawiodło MSW, zarówno, kiedy na jego czele stał socjaldemokrata, jak i chadecy. Cel, który zawsze się wyznacza i go nigdy nie osiąga, to po prostu fiasko, i tu coś się musi zmienić.

Wzrosnąć musi polityczna wola, by zwalczać bandy przemytników i musi to zostać odpowiednio zorganizowane. Tylko, że zwalczanie band nie załatwi całego problemu. Trzeba spojrzeć na kraje, skąd przybywają uchodźcy, trzeba zwalczać przyczyny ich uchodźstwa, trzeba spojrzeć na kraje tranzytowe i na kraje docelowe uchodźców. Państwa, do których trafiają uchodźcy ponoszą za nich odpowiedzialność. Najpierw trzeba ich ratować, zanim będzie się dyskutować o ich przyjęciu i całych tych procedurach.

Co musi wydarzyć się na najbliższą metę? Czy trzeba będzie wznowić operację "Mare Nostrum"?

"Mare Nostrum" było operacją finansowaną wyłącznie przez włoskie władze. Wiele mówi się teraz o takiej nowej akcji, ale spójrzmy ma cyfry: Frontex ma roczny budżet o wysokości 90 milionów euro. Niemieckie MSW ma budżet o wysokości 6 miliardów euro. Podobnie jest we Włoszech. Ale prosi się tylko Włochy o przeprowadzenie takiej akcji ratunkowej, bo nikt nie umie jej zorganizować w europejskich ramach. Frontex jest jak listek figowy, na który wskazują narodowe rządy, mówiąc, że to Europa zawiodła. Ale prawdą jest, że zawiodły narodowe rządy.

Niektórzy politycy mówią, że trzeba stworzyć legalne i bezpieczne drogi dla uchodźców. Czy to właściwe rozwiązania?

Jestem za tym, by były legalne możliwości imigracji do UE. Pomysł połączenia promowego dla nich uważam za niezbyt rozsądny. Ważne byłoby, gdyby już w krajach pochodzenia ludzie mieliby dostęp do informacji o warunkach legalnej imigracji. Żeby informowano o tym już w krajach afrykańskich czy w Turcji, co jest możliwe a co nie, i żeby ludzie wtedy mogli podejmować decyzje. Ale najważniejszy jest europejski system ratunkowy z prawdziwego zdarzenia.

rozmawiał Jasper Barenberg (DLF) / tłum. Małgorzata Matzke

*Alexander Graf Lambsdorff, polityk niemieckich liberałów (FDP), od 2004 roku europoseł, od 2014 wiceprzewodniczący Parlamentu Europejskiego.