1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages

Społeczeństwo

Więzienie za krytykę islamu?

W Niemczech skazano na pół roku więzienia w zawieszeniu aktywistę i krytyka islamu Michaela Stürzenbergera. Działacz przekonuje, że to dowód na cenzurę. Niemiecki Związek Dziennikarzy widzi sprawę inaczej.

October 29 2016 October 29 2016 Munich Germany Michael Stuerzenberger of the far right populi (Imago/ZUMA Press)

Michael Stuerzenberger

Sześć miesięcy więzienia w zawieszeniu na trzy i pół roku – taki wyrok usłyszał w ubiegłym tygodniu niemiecki aktywista i krytyk islamu Michael Stürzenberger. Sąd w Monachium skazał mężczyznę za rozpowszechnianie zakazanych symboli, konkretnie zdjęć ze swastyką, oraz za obrazę grup religijnych, w tym przypadku muzułmanów. W ubiegłym roku Stürzenberger opublikował w internecie tekst, w którym przekonywał, że islam jest w gruncie rzeczy ideologią faszystowską. Zilustrował go zdjęciem z 1941 roku, na którym widać wielkiego muftiego Jerozolimy Muhammada Amina Al-Husajniego witającego się z wysokim rangą działaczem nazistowskim, noszącym na ramieniu swastykę.

Kiedy można pokazywać swastykę?

Publikacja symboli nazistowskich jest w Niemczech zakazana. Reguluje to paragraf 86. kodeksu karnego. Zakaz nie obowiązuje jednak, jeśli publikacja służy badaniom naukowym, obywatelskiemu uświadamianiu, sztuce czy tekstom dziennikarskim poświęconym historii albo aktualnym wydarzeniom. Dlatego w licznych filmach, artykułach prasowych i książkach poświęconych tej tematyce można pokazywać swastykę. W przypadku Stürzenbergera problemem okazał się jednak link do jego artykułu opublikowany na profilu facebookowym autora. Pojawiło się tam wspomniane zdjęcie Al-Husajniego ze swastyką. Zdaniem sądu, przeglądając profil Stürzenbergera nie można było od razu stwierdzić, że chodzi o historyczne opracowanie tematu. Połączenie tego faktu z bezkrytycznym powielaniem przez Stürzenbergera tezy o tym, że islam jest ideologią faszystowską, było zdaniem sądu znieważeniem grupy religijnej.

Deutschland BAGIDA-Demo in Muenchen- Autor Michael Stuerzenberger (picture-alliance/Eibner-Presse)

Stürzenberger podczas pochodu bawarskiej Pegidy

Podjudzanie czy wyjaśnianie?

Zdaniem Stürzenbergera wyrok to próba zamknięcia ust krytykom islamu i dowód na cenzurę w Niemczech. Inaczej sprawę widzi jednak największy w kraju Niemiecki Związek Dziennikarzy DJV. Jego rzecznik Hendrik Zörner ocenił w rozmowie z Deutsche Welle, że w Niemczech można bez problemu krytykować islam. - Nasze media nie są zglajszaltowane, te straszne czasy, kiedy tak było, mamy już za sobą. Obecnie mamy wielostronne dziennikarstwo, którego zadaniem jest prezentować więcej niż tylko jedno stanowisko – powiedział. Pytany o użycie przeciwko Stürzenbergerowi tak zwanego „paragrafu swastyki” Zörner powiedział, że działalność Stürzenbergera nie służy obywatelskiej edukacji ani historycznemu opracowaniu sprawy. - W jego przypadku mamy raczej do czynienia z urabianiem opinii publicznej na swoją modłę, to są polityczne oświadczenia – ocenił.

Flirt nazistów z islamem jest faktem

Sprawa Stürzenbergera nie odbiła się w Niemczech szerokim echem. Odnotowały ją tylko nieliczne media, głównie te kojarzone ze środowiskami prawicowymi. Więcej uwagi poświęcono jej w Polsce. Temat trafił nawet do głównego wydania telewizyjnych Wiadomości, gdzie opatrzono go tytułem „Niemiecki dziennikarz skazany za prawdę”, sugerując, iż Stürzenbergera skazano za to, że przypomniał o taktycznym sojuszu między Trzecią Rzeszą a światem islamu. Tymczasem temat ten wcale nie jest w Niemczech tabuizowany. Tekst Stürzenbergera został sprowokowany przez obszerny artykuł na temat współpracy nazistów i muzułmanów opublikowany 4 czerwca 2016 roku w opiniotwórczym dzienniku "Süddeutsche Zeitung". W artykule zatytułowanym „Półksiężyc i swastyka” można było przeczytać: „narodowi-socjaliści chwalili Islam. Hitler fantazjował nawet o muzułmańskiej Europie. Swoją sympatię do tej religii naziści odkryli jednak dopiero wtedy, gdy potrzebowali sprzymierzeńców w walce z aliantami...”. Artykuł w "Süddeutsche Zeitung" zilustrowany był zdjęciem muftiego Muhammada Amina Al-Husajniego rozmawiającego w Berlinie z Adolfem Hitlerem.

Deutschland Berlin Adolf Hitler Großmufti von Jerusalem Amin al Husseini (picture-alliance/dpa/akg-images)

Adolf Hitler i wielki mufti Jerozolimy Muhammad Amin Al-Husajni. Berlin 1941

Stürzenberger dobrze znany policji

Michael Stürzenberger nie po raz pierwszy ma kłopoty z prawem z powodu posługiwania się materiałami z czasów Trzeciej Rzeszy. W 2011 roku wywiesił on w Monachium plakat z wizerunkiem Heinricha Himmlera przytaczając jego cytat „Islam jest bardzo bliski naszemu światopoglądowi”. Stürzenbergerowi zarzucono już wówczas posługiwanie się treściami propagandowymi niekonstytucyjnych organizacji. Stürzenbergera jednak uniewinniono. Mężczyzna miał też problemy w 2015 roku, gdy podczas antymuzułmanskiej demonstracji powiedział, że lokalny polityk CSU Josef Schmid „liże tyłek islamowi”, a także używał nazistowskiego żargonu zarzucając „zdradę ojczyzny” wszystkim myślącym inaczej niż on sam. Stürzenberger od czterech lat jest zresztą pod obserwacją kontrwywiadowczą. Służby uważają, że jego agresywna kampania antyislamska ma na celu szerzenie strachu przed islamem. - Wszyscy muzułmanie przedstawiani są jako wrogowie państwa prawa, co narusza wolność religii i godność człowieka – tłumaczył minister spraw wewnętrznych Bawarii Joachim Herrmann.

Deutschland BAGIDA Demonstration in München (Reuters/M. Dalder)

Pochód Bagidy - bawarskiego odłamu Pegidy

Polityczny aktywista

Stürzenberger nie jest w Niemczech znaną postacią, ale z pewnością kojarzony jest przez mieszkańców Monachium. Przez wiele miesięcy zbierał na ulicach tego miasta podpisy pod wnioskiem o referendum w sprawie zablokowania budowy „Monachijskiego Centrum dla Islamu w Europie”. Zabiegając o podpisy nie stronił od języka nienawiści pod adresem muzułmanów. Stürzenberger maszerował też na czele antyimigranckich pochodów pod hasłem Patriotyczni Europejczycy Przeciwko Islamizacji Zachodu (PEGIDA). Stürzenberger. który sam siebie uważa za dziennikarza, był ponadto liderem niewielkiej prawicowej partii „Wolność”. W przeszłości był też rzecznikiem CSU. Stürzenberger publikuje swoje teksty na kontrowersyjnym portalu PI-News – stronie określającej się jako politycznie niepoprawna. Portal ten kipi od quasi-dziennikarskich tekstów agresywnie atakujących islam, muzułmanów i inaczej myślących. Ci ostatni nazywani są „kompletnymi idiotami”, a uchodźy, którzy przybyli do Niemiec „jebako-uchodźcami”. Strona otwarcie sympatyzuje też z antyislamską partią AfD.

Wyrok sześciu miesięcy więzienia nie jest prawomocny. Stürzenberger zapowiedział już apelację.

Wojciech Szymański, Berlin