W pociągu z uchodźcami do Monachium | Życie w Niemczech. Społeczeństwo, lifestyle, ciekawostki | DW | 08.09.2015
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages

Społeczeństwo

W pociągu z uchodźcami do Monachium

Kilkadziesiąt tysięcy uchodźców już pojechało z Węgier do Niemiec. Z Budapesztu do Monachium odjeżdżają setki imigrantów. Ben Knight postanowił pojechać z nimi.

München Deutschland Flüchtlinge sagen Danke Bayern

Uchodźcy, którym udalo się dojechać do Monachium, wyrażają wdzięczność

- W ubiegłym tygodniu cieszyłem się z tego, że Niemcy stały się państwem , z którym wiele osób wiąże nadzieje. To cenne, szczególnie biorąc pod uwagę naszą historię – mówiła Angela Merkel, gdy w poniedziałek komentowała sytuację związaną z ogromnym napływem imigrantów.

Tego samego dnia, gdy w Berlinie odbywała się ta konferencja prasowa, Syryjczyk Mustafa jechał w wagonie restauracyjnym pociągu z Budapesztu do Monachium. Spojrzał z podziwem na menu: Raz, dwa, trzy, cztery… dziewięć! Były policjant z Damaszku nie mógł uwierzyć, że ma zapłacić dziewięć euro za kawałek kurczaka i sałatkę. Witamy w Europie!

Niewielkie zasoby finansowe na podróż zmuszają Mustafę i jego przyjaciela Ahmeda – studenta z Deir ez-Zor na wschodzie Syrii – do zamówienia porcji dla dzieci, do której dołączone jest torebka gumisiów. Mustafa dokupuje do tego butelkę piwa, która wypije na spółkę z przyjacielem. Żelki smakują. Mustafa z entuzjazmem częstuje współpasażerów.

Budapest nach München Passkontrolle Flüchtlinge Zug Bahnhof

Kontrola dokumentów na dworcu

Rozdzieleni na dworcu

Podczas ponad 7-godzinnej podróży Syryjczycy, Afgańczycy i Irakijczycy w pociągowej restauracji wymieniają doświadczenia. Składają się na wspólny, drogi posiłek i napoje. Inni pasażerowie i coraz bardziej zniecierpliwiona obsługa próbują im objaśniać kolejne pozycje w karcie dań.

Na budapesztańskim dworcu Keleti policja oddziela podróżujących od blisko 200 imigrantów z trzech ostatnich wagonów. – Nie powinni tam iść, tam się roi od uchodźców – tłumaczy jeden z funkcjonariuszy. Podróżni, którzy mają rezerwację w wagonach zajętych przez uchodźców, zostają przeniesieni na początek składu, do pierwszej klasy.

Starania, by dotrzymać obietnicy bezpieczeństwa, idą dalej. Policjanci z Węgier, Niemiec i Austrii wsiadają do pociągu, by skontrolować dokumenty uchodźców. Z dużą dokładnością studiują porwane, pogniecione i napisane częściowo po arabsku papiery, które wręczają im nieliczni. Raczej niewielu niewielu jest tych, w tym dziecko, którzy mogą w ogóle coś przedstawić. I co teraz? – Przepisy są nieco naginane – przyznaje jeden z austriackich policjantów. Z podrobionego paszportu jednej z kobiet on i jego koledzy mogą się tylko śmiać. – Ile pani za to zapłaciła? – pyta Węgier. Kobieta nic nie rozumie.

Budapest nach München Passkontrolle Flüchtlinge Zug Bahnhof

Mało kto pokazuje ważne dokumenty

Monachium osiągnęło limit

Prawie żaden z uchodźców w pociągu nie mówi ani po niemiecku, ani po angielsku. Ali jest wyjątkie. Irakijczyk mieszka w Wiedniu i przyjechał do Budapesztu, by pomóc kuzynowi. – Zadzwonił do mnie i powiedział, że od dziewięciu dni jest w Budapeszcie. Dlatego następnego dnia tam pojechałem – opowiada Ali. – Mój kuzyn ma ze sobą trzech czy czterech przyjaciół. Wszystkim kupiłem jedzenie. Nie mogę im jednak wiele dać, ponieważ sam nie mam pracy – kontynuuje Irakijczyk.

Matka Alego i jego rodzeństwo też mieszkają w Wiedniu. – Ojca i brata straciłem na wojnie w 2007 roku. I dlatego przyjechałem do Europy – wspomina Ali. Musi jednak cierpliwie czekać na zjednoczenie całej rodziny. Jest wdzięczny za rzeczy, które przynieśli ludzie w ciągu ostatnich dni na Dworzec Zachodni w Wiedniu. – To takie wspaniałomyślne, to ogromna pomoc. Bardzo dziękuję! Tam też byłem i w McDonaldzie kupiłem jedzenie dla trzech czy czterech rodzin.

Zaczyna się ściemniać, gdy pociąg po długiej trasie przez Alpy i przystankach w Wiedniu, Linzu oraz Salzburgu w końcu dociera do Monachium. Na dworcu nie ma już tłumu mieszkańców, którzy przynieśli dary dla uchodźców. Są za to niemieccy policjanci w ciemnych mundurach, czekają na peronie na otwarcie drzwi wagonów. Wyjście z dworca do miasta jest zamknięte. Policjanci oddzielają uchodźców od podróżnych. Para z Indii musi pokazać dokumenty. Uchodźcy są następnie przeprowadzani do innego pociągu. W stolicy Bawarii nie mogą zostać- „Monachium osiągnęło limit” – wyjaśnia jeden z funkcjonariuszy. Uchodźcy muszą jechać dalej. Ich podróż jeszcze długo potrwa.

Ben Knight / OPR: Dagmara Jakubczak