W dyskotekach i klubach we Fryburgu migranci są ″elementem niepożądanym″. Władze miasta chcą wyjaśnień | Społeczeństwo | DW | 24.01.2016
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages

Społeczeństwo

W dyskotekach i klubach we Fryburgu migranci są "elementem niepożądanym". Władze miasta chcą wyjaśnień

Właściciele dyskotek i klubów we Fryburgu Bryzgowijskim nie wpuszczają do nich migrantów. Zakaz wstępu uzasadniają napadami i molestowaniem seksualnym kobiet przez uchodźców. Władze miasta chcą wyjaśnień.

Junge Menschen stehen vor einer Diskothek in Freiburg

Kolejka przed wejściem do jednej z dyskotek we Fryburgu Bryzgowijskim (zdjęcie archiwalne)

Właściciele lokali uzasadniają swoją decyzję domniemanymi przypadkami molestowania kobiet przez przybyszów, rosnącą liczbą kradzieży kieszonkowych oraz awanturami i bijatykami z "bramkarzami" pilnującymi wejścia. Do tej pory żaden jednak nie zgłosił wzrostu takich deliktów na policję. Tym niemniej zakazy lub ograniczenia wstępu dla migrantów obowiązują w niemal wszystkich dyskotekach i klubach w mieście - informuje "Badische Zeitung".

Jeden z lokali we Fryburgu uzależnił wręcz odbycie się organizowanej tam imprezy od tego, czy wezmą w niej udział obcokrajowcy. Jeśli tak, to impreza się nie odbędzie. Inny klub wprowadził specjalne karty wstępu, które otrzyma tylko ten kto zadeklaruje, że odżegnuje się od przemocy, seksizmu i dyskryminacji.

Prawo i życie

Od strony prawnej właściciele lokali we Fryburgu stąpają po kruchym lodzie. Kluby, dyskoteki i lokale gastronomiczne nie mają prawa odmawiać wstępu uchodźcom i imigrantom, ponieważ konstytucja gwarantuje im równe traktowanie. Zakaz wstępu ze względu na pochodzenie to w obliczu niemieckiego prawa rasizm.

Obowiązuje zasada niedyskryminacji. Nie można zasadniczo wykluczyć żadnej grupy osób - powiedział Ulrich von Kirchbach (SPD), burmistrz Fryburga odpowiedzialny za sprawy socjalne, integrację i życie kulturalne. W wywiadzie dla agencji DPA podkreślił, że obecnie we Fryburgu Bryzgowijskim przebywa około trzech tysięcy azylantów, a większość z nich zachowuje się "poprawnie". - A "czarne owce" mogą się wszędzie przyzdarzyć, podkreślił von Kirchbach.

Jego zdaniem decyzje podjęte przez właścicieli klubów i dyskotek mają charakter samozwańczy i dlatego władze zapowiedziały, że chcą wyjaśnić dokładnie, co je wywołało.

Kto ma rację?

Deutschland städtisches Schwimmbad in Bornheim Badeverbot für männliche Flüchtlinge

Na tym basenie uchodźcy płci męskiej obecnie nie mogą pływać

Rzeczniczka policji we Fryburgu Bryzgowijskim Laura Riske oświadczyła, że w mieście nie odnotowano nasilenia się aktów molestowania seksualnego kobiet przez migrantów i to samo dotyczy kradzieży oraz bijatyk w lokalach rozrywkowych. Co się tyczy kradzieży kieszonkowych, to te "są na porządku dziennym, jak wszędzie", ale policji bardzo trudno jest złapać złodziei na gorącym uczynku i nie można powiedzieć, żeby większość z nich stanowili cudzoziemcy.

Laura Riske podkreśliła, że o tym, kto ma prawo wstępu do danego lokalu decyduje jego właściciel, a w praktyce odźwierny lub "bramkarz" w dyskotece. Nie ma jednak i nie może być mowy o objęciu zakazem wstępu wszystkich uchodźców i migrantów, bo to byłoby sprzeczne z prawem, dodała.

Ostatnio w Niemczech było głośno o decyzji władz w Bornheim w Nadrenii Północnej-Westfalii, które wydały zakaz wstępu do hali pływackiej migrantom płci męskiej, ponieważ stwierdzono, że wielu z nich zaczepiało i molestowało kobiety.

qu/stu (dpa, Badische Zeitung)