USA: Na skraju łupkowego bankructwa | Niemiecka gospodarka, fakty, analizy, dane, prognozy | DW | 19.01.2015
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages

Gospodarka

USA: Na skraju łupkowego bankructwa

Gwałtowny spadek cen ropy naftowej wydaje się nie mieć końca. Szczególnie boleśnie odczuwa go branża łupkowa w USA: działalność muszą ograniczyć już tacy potentaci jak Schlumberger i Halliburton.

W Lorain (Ohio) jest zimno, minus 13 stopni Celsjusza. Miasto nad jeziorem Erie, jedno z centrów przemysłu ciężkiego USA pokrywa warstwa śniegu. Od 1895 roku hartuje się w Lorain stal, od ponad stulecia nad 64-tysięcznym miastem górują dymiące kominy. Swoją fabrykę ma tam też U.S. Steel, jeden z największych producentów stali na świecie. Boom gazu łupkowego ostatnich lat uskrzydlił branżę. Teraz w Lorain ma być zwolnionych 600 pracowników.

– Mamy nadzieję, że to przejściowa decyzja – z troską mówi w lokalnym radio burmistrz miasta Chase Ritenauer. U.S. Steel jest jednym z najważniejszych pracodawców w regionie. – To 600 osób, które nie będą już wydawać u nas swoich dobrych zarobków – dodaje burmistrz. Spadło nagle zainteresowanie kupnem domów, o przyszłość martwią się już handlarze samochodami, cały region drży.

Lista jest coraz dłuższa

U.S. Steel produkuje w Lorain przede wszystkim stalowe rury dla przemysłu wydobywczego, głównie na potrzeby wydobycia gazu łupkowego. Wobec spadających cen ropy naftowej branża łupkowa ogranicza jednak inwestycje. Wielu z firm w Dakocie Północnej, Teksasie, Pensylwanii czy Wyoming opłaca się wydobywać gaz łupkowy tylko wtedy, gdy cena ropy leży przynajmniej w granicach 70-80 dolarów za baryłkę. Od lata ubiegłego roku cena ropy spadła o połowę, od początku bieżącego roku za baryłkę płaci się poniżej 50 dolarów.

Protest gegen Fracking in Großbritannien

Dla jednych błogosławieństwo, dla innych przekleństwo - protesty przeciw szczelinowaniu hydraulicznemu w Wielkiej Brytanii, marzec 2014

Branża łupkowa była zaniepokojona już trzy miesiące temu, przy 80 dolarach za baryłkę ropy. Dzisiaj ówczesny niepokój stał się twardą rzeczywistością: specjalizujący się w usługach serwisowych dla branży naftowej koncern Schlumberger poinformował w ubiegłym tygodniu, że zdecydował się zlikwidować 9 tys. miejsc pracy. Jego rywale: Halliburton i Baker Hughes już w listopadzie 2014 postanowili połączyć siły, dla zaoszczędzenia kosztów. Kolejna firma, koncern naftowy Conoco Phillips ograniczy w 2015 roku o jedną piątą wydatki inwestycyjne na poszukiwanie i wydobycie ropy. Teksańska spółka WBH Energy ogłosiła właśnie upadłość. Bieżące wydobycie i plany inwestycyjne wstrzymało wiele lokalnych firm, jak choćby regionalny wydobywca Brigadier w okolicach Fort Worth w Teksasie. Chwilowo listę tę można uzupełniać niemal codziennie.

Oczyszczanie się rynku

Większość firm wydobywczych jest ponadto wysoko zadłużona. 13 procent obligacji na amerykańskim rynku tzw. wysokodochodowych obligacji, szacowanym na 1,3 bilionów dolarów, znajduje się w rękach sektora energetycznego. W fachowym żargonie mówi się o obligacjach śmieciowych (z angielskiego junk bonds) – wysoka rentowność i wysokie ryzyko kredytowe. Doradca finansowy, amerykańska firma Dealogic szacuje, że w minionych latach zgromadzone długi osiągnęły blisko 435 miliardów dolarów. – Jeżeli firmy będą mniej produkowały, nie będą w stanie spłacać swoich długów – mówi Deborah Rogers z Post Carbon Institute. W efekcie z rynku będą musiały wycofywać się kolejne firmy branży energetycznej.

Śledząc meldunki dochodzące z tejże branży nie można wykluczyć wręcz wzorcowego „oczyszczania się rynku“, jak z podręcznika ekonomii. Wydaje się, że USA przegrało rzekome zmagania z Arabią Saudyjską. Królestwo na Półwyspie Arabskim odmawiało razem z OPEC zmniejszenia wydobycia ropy dla stabilizacji cen.

Mimo spadającego na całym świecie popytu na ropę tylko USA niewzruszenie wydobywało i pompowało dalej: według OPEC wydobycie ropy naftowej na świecie spadło z 75 mln baryłek dziennie w 2013 roku do 73 mln dziennie w roku 2014. W USA w tym czasie wydobycie wzrosło o 4 mln baryłek dziennie.

Powtórka z przeszłości?

Obecne załamanie się cen bardzo przypomina sytuację z lat 80-tych, kiedy między listopadem 1985 a marcem 1986 ceny czarnego surowca spadły o 67 procent. Także wówczas OPEC się tylko przypatrywał. Powrót do cen z początku lat 80-tych i stabilizacja cen ropy trwały dobre dwa dziesięciolecia.

Kiedy i w jaki sposób ceny mogą się ustabilizować obecnie, nie wiedzą nawet weterani branży. – Utrzymujące się niskie ceny przywrócą równowagę na rynku – stwierdził w piśmie do inwestorów ekspert Andrew Hall z Astenbeck Capital Management. – Niejasne jednak, jak długo będzie to trwało i co będzie oznaczała ta nowa stabilizacja – dodał.

Różnica w stosunku do lat osiemdziesiątych polega też na sposobie wydobycia ropy, który umożliwiła w ogóle ten boom na rynku energetycznym. Tak jednak jak nagle pojawiło się szczelinowanie hydrauliczne jako metoda eksploatacji gazu i ropy, tak szybko może się ono skończyć. Cykle wydobywcze skróciły się. Zanim na rynek mogła trafić ropa ze źródeł w Alasce, trzeba było blisko dziewięciu lat. Na zapewnienie sobie dostępu do ropy z łupków trzeba zaledwie kilku dni. Brak jednak doświadczenia, jak może się rozwinąć sytuacja. Obecny kryzys amerykańskiego sektora łupkowego jest dla USA pierwszy w historii. Nigdy przedtem ropy i gazu z łupków nie wydobywano.

Bezpłatny pakiet koniunkturalny

Deutschland Tankstelle Benzinpreise

Ekspert: Pieniądze zaoszczędzone na paliwie można wydać na coś innego

Niektórzy obserwatorzy uważają, że niskie ceny benzyny są bezpłatnym pakietem koniunkturalnym – wartym ponad bilion dolarów, obliczyli analitycy Citigroup. – Amerykańska rodzina tankuje przeciętnie 1200 galonów benzyny rocznie. Przy cenach paliwa niższych od ubiegłorocznych o ponad dolara, jest to 1200 dolarów, które rodzina ta może wydać gdzie indziej – mówi główny ekonomista Standard & Poors Beth Ann Bovino.

Trzeba też jednak pamiętać o bezrobociu. Poziom zatrudnienia jest z reguły wyższy w stanach, w których wydobywa się surowce energetyczne. – Niespełna trzyprocentowa stopa bezrobocia na przykład w Dakocie Północnej jest znacznie niższa od przeciętnej w USA wynoszącej 5,6 procent – wyjaśnia Bovino. Zmiana w Dakocie zmieni także sytuację w całych Stanach Zjednoczonych.

W Lorain, Ohio, mieszkańcy mają nadzieję, że już w drugiej połowie roku znowu wzrośnie popyt sektora energetycznego na stal. – Mimo to zastanawiamy się, w jaki sposób można zmodyfikować i poszerzyć działalność U.S. Steel – powiedział w radiu burmistrz Ritenauer. W nadchodzących 60 dniach związkowcy i producenci stali chcą się spotkać i omówić możliwe scenariusze decydujące dla przyszłości zakładów.

Miriam Braun (New York) / tł. Elżbieta Stasik