1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages

Polityka

USA mają znów ambasadora w Berlinie

Prezydent Donald Trump nominował nowego ambasadora USA w Niemczech. Od czasu objęcia prezydentury przez Donalda Trumpa stanowisko to było nieobsadzone.

Od stycznia 2017 stanowisko ambasadora Stanów Zjednoczonych w Niemczech było wakatem. Teraz jednak wiadomo, że stanowisko to obejmie polityczny komentator z doświadczeniem na polu polityki zagranicznej Richard Grenell. 50-latek należy do najściślejszego grona osób, które już wcześnie popierały kandydaturę Donalda Trumpa.

Za rządów prezydenta George'a W. Busha od 2001 do 2008 był on rzecznikiem ambasadora USA przy ONZ. W roku 2010 Grenell, pochodzący ze stanu Michigan i będący absolwentem Harvardu na kierunku administracji publicznej, założył działającą na całym świecie firmę PR. Regularnie występuje jako komentator w konserwatywnym kanale telewizji Fox News, ale także na łamach „Wall Street Journal", „Politico", CBS News i CNN.

Otwarcie przyznaje się do swojej homoseksualnej orientacji i żyje w długoletnim związku ze swoim partnerem. Zanim przeprowadzi się do Berlina będzie musiał jeszcze przejść przez całą procedurę nominacyjną w Senacie.

"Thank You, Mr. President."

Na swoim koncie na Twitterze umieścił post, który może być zrozumiany jako przyjacielski sygnał w kierunku przyszłego kraju swojego pobytu: „Mamy nierozerwalne powiązania z Europą. Łączy nas wiele wspólnych wartości”.

Pierwsze doniesienia o ewentualnej nominacji Grenella na ambasadora w RFN pojawiły się już w lipcu br. Stanowisko ambasadora USA w Berlinie, od czasu kiedy opuścił je John Emerson, było nieobsadzone od 20 stycznia br. Komisarycznie funkcję tę pełnił Kent Logsdon.

Niemieccy politycy mieli nadzieję na szybką obsadę stanowiska. Liczyli, że pozwoli to poprawić dyplomatyczne kontakty na linii Waszyngton-Berlin. 

Na Twitterze Grenell przed kilkoma dniami już opublikował zdjęcie z Oval Office z podziękowaniem dla prezydenta Trumpa. Nie sprecyzował, za co dziękuje, ale teraz można przypuszczać, że miał na myśli wyjazd na placówkę do Berlina.

DPA / Małgorzata Matzke